W Rimini odbył się w ostatnim tygodniu sierpnia ubiegłego roku VIII Mityng Przyjaźni między Narodami, zorganizowany przez ruch katolicki Comunione e Liberazione (Wspólnota i Wyzwolenie). Wzięły w nim udział setki tysięcy osób, goszczących latem w tym turytyczno-wypoczynkowym miejscu nad Adriatykiem, niezależnie od tych, co przybyli specjalnie, również z zagranicy.
Program spotkania był, jak i w poprzednich latach, bardzo bogaty, niemal aż do zawrotu głowy, od zawodów sportowych do koncertów muzyki klasycznej i nowoczesnej, od magistralnych konferencji do świadectw okrągłego stołu, od występów baletowych, sztuk teatralnych i projekcji filmowych po nocne czuwania modlitewne. Miasto było pełne rozśpiewanej młodzieży, która potrafiła też słuchać w skupieniu poważnych prelekcji, zwiedzać wystawy i modlić się.
Temat główny mityngu sformułowano słowami: "Akt stwórczy, sztuka, ekonomia". Organizatorom przyświecała myśl, wyrażona przez poetę polskiego Cypriana Norwida i przypominana nieraz przez Papieża Jana Pawła II: "Piękno na to jest, by zachwycało do pracy - praca, by się zmartwychwstało".
Ojciec Święty, który uczestniczył osobiście w mityngu w Rimini w 1982 r., tym razem przesłał orędzie, w którym - nawiązując do swej encykliki Laborem excercens - oświadczył, że "w tej relacji pomiędzy sztuką i gospodarką tkwi specyfika katolicyzmu: twórcza moc Boga przybiera ludzkie oblicze i rozpoczyna swą drogę w dziejach człowieka, jako proroctwo i zbawienie. Katolicyzm żyje nieustannie tym entuzjazmem i pięknem, które wciąż na nowo stwarza oblicze świata".
W mityngu wzięli udział m.in. dwaj kardynałowie: abp Jakub Biffi z Bolonii i abp Gotfryd Danneels z Brukseli. Pierwszy podziękował organizatorom, że budzą katolicyzm włoski. Wyznał młodzieży, jak to przed 40 laty jeden z jego profesorów mówił: "Do 20 lat człowiek zajmuje się poezją, między 20 a 30 rokiem życia - filozofią, między 30 a 40 rokiem - socjologią, a po czterdziestce robi pieniądze". Arcybiskup zaznaczył: "Jeżeli wasze obecne spotkanie ma jakiś sens egzystencjalny, to chyba jest nim wola, by zadać kłam konieczności tej stopniowej dekadencji".
Prymas Belgii zauważył, że "Mityng jest ważny szczególnie dlatego, że jest wyrazem właściwego sposobu rozumienia wiary", i że będzie miał wpływ na Synod 1987 r., jako że daje odpowiedź na pytania co do tożsamości chrześcijanina w świecie. Ruch, który go organizuje, "łączy życie konkretne (złożone w kultury, polityki i ekonomii, słowem ze wszystkiego) z wiarą. To rodzi nową kulturę, sposób odnoszenia się do polityki i ekonomii". To zapobiega niebezpieczeństwu, któremu na imię "utrata prymatu wiary w Chrystusa", niebezpieczeństwu, "że życie nie będzie już kształtowane przez wiarę, lecz wiara stanie się narzędziem dla jednej lub drugiej strony ekonomicznej i społecznej". Wszystko ma służyć jako środek do uświęcenia ludu Bożego, na chwałę Chrystusa.
Obecny na mityngu Jan Duchesne, dyrektor wydania francuskiego "Communio", taki sąd wydaje o Rimini ’87: "Wszystko to jest chrześcijańskie, jest katolickie, i pod tym względem nie ma tu najmniejszej dwuznaczności czy cienia jakiegoś kompleksu". Pokonany jest tu dualizm, typowy dla wielu katolików dzisiejszych, rozdartych między sparaliżowaniem kwestiami wewnętrznymi a problemem afirmacji lub własnej tożsamości. "Prawdopodobnie tutaj właśnie znajduje się klucz do wszystkiego: wiara wyzwolenia i wyzwalająca, która budzi i zaostrza zainteresowanie wszystkim tym, co ma jakąś wartość i sens dla człowieka". Charyzmatem ruchu Comunione e Liberazione jest "żyć wiarą i pokazać wiarę jako doświadczenie życiowe".
Nie brakło na mityngu i najbardziej charyzmatycznych postaci naszego czasu. W tym roku poproszono m.in. o. Werenfrieda Van Straaten i Eugeniusza Ionesco. Przybyli również Juliusz Andreotti, włoski minister spraw zagranicznych, i Raoul Gardini, król firmy Montedison, by przedstawić problemy polityczne czy gospodarcze. Zjawiła się też niespodziewanie Matka Teresa z Kalkuty.
Ionesco, jeden z największych dramaturgów współczesnych, przemawiał do 15 tys. słuchaczy przez godzinę i 20 minut przy kompletnej ciszy. Chciał, jak się wyraził, "wyspowiadać się i prosić o pomoc" dla wzmocnienia swej wiary. "Szukam wciąż Boga - mówił - choć wiem, że moje życie jest złym szukaniem, niewystarczającym szukaniem, przerywanym często przez niezliczone herezje, przy których się gubię". Największą pokusą w jego życiu była gnoza. "Jest to - widzi to teraz - prawdziwa herezja dzisiejsza, która usiłuje pozbawić sensu i wartości dążności religijne i nowość chrześcijańską. Gnoza wciska się do chrześcijaństwa. Uważajcie!".
Pisarz Ionesco podkreślił, że "nie ma prawdziwej literatury bez religii", że on sam, pisząc, stwarzając, czuje się bliżej Boga. Zapytany o miejsce religii, zacytował zdanie pisarza Malraux, "dziś bardziej ważne niż kiedykolwiek": "Wiek XXI albo będzie religijny, albo go wcale nie będzie". Stoimy wobec zagadki zła, "które jest wśród nas, które nas dusi, przeżera, niszczy". "Największą pychą tego wieku, haniebnym szczytem ateizmu jest rozpaczliwe usiłowanie, by żyć poza dobrem i złem". By przezwyciężyć zło, konieczna jest miłość i łaska. Ktoś przed dwoma tysiącami lat powiedział: "Ja jestem droga, prawda, życie". "Chrystus jest odpowiedzią, jestem o tym przekonany". Trzeba przylgnąć doń całkowicie poprzez wiarę.
Był też w Rimini Jerzy Valls, wielki poeta kubański, który ostatnio po 20 latach został zwolniony z więzienia. Mówił wiele o Chrystusie, który był dla niego i dla jego towarzyszy niedoli jedyną ostoją. Myślano o Nim wiele, m.in. odmawiając różaniec. "Przebaczenie jest jedyną możliwą formą, by być człowiekiem. W najgorszych warunkach mieliśmy tę jedyną broń, poza naszą zdolnością myślenia. I nieraz przy zamkniętych wszystkich drzwiach On przychodził. Siedząc wokoło na posadzce celi, jak dzieci adorowaliśmy Go. Jedyną rzeczywistością jest Chrystus". Trzeba, mówi Valls, powszechnej współpracy dla wyzwolenia ludzkości, ale ono "może się dokonać tylko przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa". "Jednak Chrystus nie jest jakąś ideą do odpoczywania. Jest to rzeczywistość istniejąca, jest to fakt! Wiara więc jest punktem wyjścia dla każdej zmiany i dla każdej myśli. Ale wiara nie jest jakimś zespołem pojęć. Jest to spotkanie z Chrystusem, jest to powiedzenie Mu: tak. Chrystus jest samą możliwością myślenia, tworzenia kultury, cywilizacji".
Jakże to wszystko harmonizuje z tym, co Jan Paweł II powiedział na mityngu w Rimini w 1982 r.: W obecnej sytuacji "jest konieczne skierować wzrok na Sprawcę naszego zbawienia, by zapoczątkować cywilizację, która rodzi się z prawdy i miłości. Cywilizację miłości! Żeby nie dogorywać, nie zamierać w niepohamowanym egoizmie, w ślepej nieczułości na ból innych. Bracia i siostry, budujcie niezmordowanie tę cywilizację!".

