Misjonarki miłości na drodze św. Maksymiliana

Wywiad redaktora RN z Matką Teresą, Zaborów 25 X 1988.

R.N.: Matko Tereso, w 1982 r. uczestniczyłaś w uroczystości kanonizacyjnej o. Maksymiliana Kolbego. Na mozaice w kościele niepokalanowskim, która uwiecznia akt kanonizacji, widnieje i Twoja podobizna. Co skłoniło wtedy Matkę, by przybyć do Rzymu?

M.T.: Uważam sobie za szczęście, że mogłam być obecna na kanonizacji o. Kolbego. Odkąd przeczytałam jego życiorys, jestem pod wrażeniem jego miłości do Matki Najświętszej i jego miłości bliźniego, która skłoniła go do ofiarowania życia, by ocalić skazańca. Św. Maksymilian to dar Boży dla świata. Jego duch jest bliski duchowi naszego zgromadzenia sióstr Misjonarek Miłości.

R.N.: Św. Maksymilian w pierwszym roku kapłaństwa odprawił na Boże Narodzenie jedną ze Mszy św. w intencji, którą wyraził po łacinie: "pro amore usque ad victimam", czyli prosił "o miłość aż do stania się ofiarą". W ten sposób chciał odwzajemnić się Jezusowi za Jego miłość, okazaną w Betlejem, na Kalwarii i na ołtarzach. Chyba ten właśnie motyw każe również Misjonarkom Miłości składać z siebie ofiarę całkowitą, i to przez specjalny, czwarty ślub - służenia najuboższym?

M.T.: Tak, nasza miłość do Jezusa jest odpowiedzią na Jego miłość. Chcemy okazać miłość w czynie. Oprócz zwyczajnych ślubów zakonnych składamy czwarty ślub "służenia w [304]sposób serdeczny i wspaniałomyślny najuboższym z ubogich". Służymy najuboższym, nie przyjmując żadnej zapłaty ani od rządów, ani od Kościoła, jedynie z czystej miłości do Boga. W naszych Konstytucjach mamy powiedziane: "By uczynić z naszego życia prawdziwą ofiarę miłości, będziemy świadomie i aktywnie wchodzić w ducha Eucharystycznej Ofiary i ofiarować się z Chrystusem, żeby być «łamane i dawane» najuboższym z ubogich". Niewątpliwie, jest to, trudne, ale jakże piękne!

R.N.: Jezus Eucharystyczny jest też Waszą siłą. Tak często widzę Siostry Miłości przed tabernakulum. Przypomina mi się św. Maksymilian, który mimo nawału pracy apostolskiej często spieszył do kaplicy na adorację Najśw. Sakramentu. I na pokrzepienie ducha. "On jest dla nas wszystkim ", mawiał, wskazując na tabernakulum.

M.T.: I dla nas Eucharystia jest centrum życia. Jezus stał się sam Chlebem Życia, by dać nam życie, byśmy mogli w pełni żyć Jego życiem. Potrzebujemy Eucharystii, potrzebujemy kontemplacji, modlitwy, by kochać. Codziennie uczestniczymy we Mszy św. i poświęcamy - każda z nas - jedną godzinę na adorację Jezusa Eucharystycznego. Wykorzystujemy ten czas u stóp Jezusa, by pogłębić naszą miłość. Obecność Jezusa pod postacią chleba - na ołtarzu i w nas przy Komunii św. - ułatwia nam rozpoznanie Go w najuboższych z ubogich i służenie im z miłością. On wciąż nam mówi: zróbcie to dla Mnie.

R.N.: Św. Maksymilian zapisał sobie za młodu w dzienniczku duchowym słowo umierającego Jezusa: "Pragnę" (J 19,28) i zaraz tak je skomentował: "Pragnę dusz, dajcie Mi je, kapłani!". Całe swoje życie poświęcił tylko sprawie zdobywania dusz dla Chrystusa. W kaplicy Waszego domu nowicjackiego widzę na naczelnym miejscu duży krzyż, a przy nim napis w języku angielskim: I thirst ("Pragnę"). Czy i Siostry rozumieją to wołanie Chrystusa jak o. Kolbe?

M.T.: Najpierw chciałabym poinformować, że podobny krzyż z tymże napisem znajduje się w każdej kaplicy Misjonarek Miłości. Celem bowiem naszego Zgromadzenia jest ugasić bezkresne pragnienie Jezusa na krzyżu, pragnienie miłości dusz, przez pracę nad uświęceniem i zbawieniem najuboższych z ubogich. To jest racja naszego istnienia. W formule profesji wyrażamy swe gorące pożądanie, by ugasić to pragnienie Jezusowe. "Jako Misjonarki - cytuję słowa naszych Konstytucji - musimy być... duszami, które spalają się jednym pragnieniem, Jezusem, pilnując ustawicznie Jego interesów w naszych sercach i umysłach, niosąc naszego Pana na miejsca, gdzie dotąd nie chodził".

R.N.: Św. Maksymilian głosił, nawet w obozie oświęcimskim, zasadę, że "tylko miłość jest twórcza". Zasadę tę potwierdzał czynem, ustawiczną ofiarą z siebie, z wielką korzyścią dla sprawy Bożej. Wyście tę zasadę wyraziły nawet w nazwie swego zgromadzenia i wprowadzacie ją odważnie w życie ku podziwowi świata.

M.T.: Gdziekolwiek jesteśmy, staramy się okazać miłość czynem. Dlatego opiekujemy się trędowatymi, kalekami, chorymi umysłowo, umierającymi, gdy tylko się da - każdym, kto nie ma nic i nikogo, właśnie najbiedniejszymi z biednych. Chcemy być świadkami Chrystusowej Ewangelii miłości i współczucia. Niewątpliwie, służy to dobrze sprawie ewangelizacji. To pomaga, by ludzkość stała się Rodziną Bożą, w której pełnią prawa jest miłość.

R.N.: O. Kolbe starał się kochać Boga i bliźniego Sercem Niepokalanej, to jest według [305]Jej wzoru i z Jej pomocą, pewny, że tak miłość będzie najdoskonalsza. W tym celu poświęcił się Niepokalanej całkowicie jako narzędzie. I ideał ten przekazał swemu Rycerstwu Niepokalanej. Może Matka mi powie o miejscu Najśw. Maryi Panny w Waszym życiu.

M.T.: Nasze Zgromadzenie jest poświęcone Niepokalanemu Sercu Maryi, Przyczynie naszej Radości. Maryja jest nie tylko naszą Patronką, ale naszą Matką, która kocha nas czule. A my mamy do Niej szczególne nabożeństwo, naprawdę wielkie. Naszą modlitwą rodzinną jest wspólne odmawianie Różańca. Odmawiamy też Różaniec, idąc po dwie ulicami miast. Jako Misjonarki "mamy - jak przypominają nam Konstytucje - być Nosicielkami Bożej miłości, gotowe iść z pośpiechem jak Maryja - w poszukiwaniu dusz". Modlimy się codziennie: "Niepokalane Serce Maryi, błogosław swoje Misjonarki Miłości, pomagaj nam czynić wszystko dobro, jakie możemy. Strzeż nas w swoim najczystszym Sercu, byśmy mogły podobać się Jezusowi przez Ciebie, w Tobie i z Tobą".

R.N.: Św. Maksymilian, zaufawszy bezgranicznie Niepokalanej, nie doznał zawodu. Niepokalanów, który założył, w ciągu 12 pierwszych lat zapełnił się ponad 700 zakonnikami i kandydatami, których pociągnął jego ideał. Blisko milion wiernych za jego życia zapisało się do Rycerstwa Niepokalanej. Może jeszcze wspanialej rozwija się dzieło, które założyła Matka w roku 1946. W świeżym numerze jednego z pism zagranicznych znajduję statystykę: 3000 Misjonarek Miłości, 35 sióstr w gałęzi kontemplacyjnej i 600 Misjonarzy Miłości w 80 krajach, z 350 domami zakonnymi. Ponad 300 tysięcy pomocników świeckich. Tu w Zaborowie widzę więcej niż 40 nowicjuszek. Gratuluję z całego serca.

M.T.: Tak, Bóg za przyczyną Maryi błogosławi, daje piękne i liczne powołania. Bogu więc za wszystko niech będą dzięki. I Maryi. Mamy nowicjaty tu w Polsce, w Kalkucie, w San Francisco, w Rzymie, w Tanzanii i na Filipinach, razem sześć. Właśnie przybyłam do Polski, by przyjąć śluby zakonne od 10 nowicjuszek. Niedawno przyjmowałam śluby w Rzymie. Pozajutrze muszę jechać do Republiki Południowej Afryki, aby otworzyć tam pierwszy dom naszego Zgromadzenia.

R.N.: Matka zapowiedziała swą obecność na Kongresie Maryjnym w USA, który zorganizowało Rycerstwo Niepokalanej, ale w ostatniej chwili odwołała przyjazd, bo trzeba było otwierać dom Misjonarek Miłości w Moskwie.

O. Kolbe pragnął; aby w tym mieście stanął posąg Niepokalanej. Ważniejsze jest jednak, gdy będą tam Jej żywe wizerunki, żywe ikony.

M.T.: Istotnie, byłam w Moskwie w połowie sierpnia [1988] r., załatwiłam urzędowo sprawę naszego pobytu, ale jeszcze nie otwarłyśmy domu. Siostry wyznaczone czekają na wizy. Gdy je tylko otrzymają, pojadą. Oczywiście, jadąc zabiorą też z sobą figurkę Matki Bożej, która musi być w każdym naszym domu. I w Moskwie chcemy służyć Jezusowi tak, jak gdzie indziej.

R.N.: Choć o. Kolbe nastawił swe Niepokalanowy na apostolat przez nowoczesne środki przekazu myśli, a Misjonarki Miłości oddają się pracy charytytywnej [charytatywnej], choć zakładając swe zgromadzenie Matka nie znała jeszcze św. Maksymiliana, jednak Wasze podobieństwo do niego, gdy chodzi o ideał i duchowość, jest ogromne. Wiele możemy skorzystać z przykładu Sióstr, by wierniej służyć Niepokalanej według wytycznych Założyciela. Polecam Niepokalanowy i całe Rycerstwo Niepokalanej modlitwie Matki i jej cór duchowych.

M.T.: Proszę i nas wspierać modlitwą. Musicie nam pomóc, byśmy miały jeszcze więcej powołań. Potrzeby w świecie są tak ogromne, wszędzie ubodzy, a wśród nich tylu najuboższych. Z różnych stron otrzymuję prośby, by zakładać nowe domy Zgromadzenia. A Ojcu dziękuję za wszystko, co czyni dla nas jako spowiednik.

R.N.: Niech Niepokalana kieruje dalej krokami Matki! Dziękuję za udzielenie wywiadu dla "Rycerza".


Oto adres Nowicjatu zakonnic Matki Teresy w Polsce: S[iostry] Misjonarki Miłości, Feliksów 12, 05-188 Zaborów.

[s. 305]

Grafika do art. Misjonarki miłości...

[Fot. 1, s. 303] Matka Teresa z Kμlkwy udziela wywiadu redaktorowi "Rycerza".

Grafika do art. Misjonarki miłości...

[Fot. 2, s. 304] Nowicjuszki S[ióstr] Misjonarek Miłości w Zaborowie na adoracji Najświętszego Sakramentu.