W bieżącym roku przypada 50. rocznica pobytu św. Maksymiliana Marii na Filipinach. Wracając drogą morską z Japonii do Polski w 1936 r., zatrzymał się na jeden dzień w Manili, gdzie w delegaturze apostolskiej odprawił Mszę św. Chciał zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, więc nie pomijał i tego kraju. Dziś jego plany urzeczywistniają tam franciszkanie włoscy. Wykorzystując okazję wspomnianej rocznicy "Rycerz Niepokalanej" przeprowadził wywiad z ich przełożonym o. Gabrielem M. Pellettierim.
- Cieszymy się, że franciszkanie zakładają na Filipinach misję w duchu św. Maksymiliana. Kto dał inicjatywę?
- O. Witalis Bommarco, poprzedni generał zakonu franciszkańskiego. Pragnąc wprowadzić nasz zakon na Filipiny, zwrócił się w tej sprawie do prowincji neapolitańskiej, a szczególnie do jej klasztoru we Frigento. Chciał bowiem, aby nowa misja została ukształtowana całkowicie w duchu poświęcenia się Niepokalanej według wzoru św. Maksymiliana, a właśnie ten klasztor od blisko dziesięciu już lat żył tym duchem. Wspólnota zakonna we Frigento z radością przyjęła propozycję.
Jestem pewien, że tej misji chciała przede wszystkim Matka Boża, którą widzimy na poszczególnych etapach realizacji planu. 12 września 1978 r., w święto Imienia Maryi, prowincja neapolitańska podjęła decyzję w sprawie utworzenia misji. W niecały rok potem, 2 sierpnia, w święto Matki Bożej Anielskiej, kard. Jaime Sin, wezwał nas do siebie, a w dwadzieścia dni potem, w święto Maryi Królowej, pożegnaliśmy dwaj kapłani i dwaj bracia zakonni - Frigento, aby 25 sierpnia, w sobotę, znaleźć się u celu.
Tuż przed opuszczeniem Włoch odprawiliśmy Mszę św. w Rzymie, w "Domu Kolbego", w celi, gdzie św. Maksymilian założył Rycerstwo Niepokalanej (MI). Mieliśmy ponieść jego orędzie na Filipiny, więc poprosiliśmy o błogosławieństwo.
- Czym wyróżnia się wasza misja od innych? Na co kładziecie główny nacisk?
- Nasz apostolat bazuje na duchu maryjno-misyjnym, który ożywiał Niepokalanowy św. Maksymiliana w Polsce i Japonii. Jak tam, tak i tu jedyny cel to sprawa Niepokalanej, troska o nawrócenie i uświęcenie ludzi przez Niepokalaną. Dla tej sprawy pracujemy, modlimy się i cierpimy. Jej poświęcamy cały czas i wszystkie siły, jak przystało na członków M 13, najwyższego stopnia.
Główny nacisk kładziemy na świadectwo życia. Nasz styl życia jest prosty i mocny, według Reguły św. Franciszka i modelu pierwotnych wspólnot braci mniejszych i Niepokalanowów św. Maksymiliana, a przy tym przepojony maryjnością. Wszyscy członkowie naszej misji, również postulanci i nowicjusze, starają się praktykować modlitwę, ubóstwo i pokutę w duchu całkowitego oddania się Niepokalanej. To oddanie pomaga nam żyć po franciszkańsku w sposób zupełny.
Dom Maryjny (tak nazywamy nasz Niepokalanów) w Manili przyswaja sobie cechy Domu Maryjnego we Frigento, trzymając się jego statutu, tzw. "Trasy maryjnej życia franciszkańskiego". W ten sposób zapewniona jest jedność kierunku, na której tak bardzo zależało o. Kolbemu (por. jego list z 30 VII 1932).
- Jak wygląda wasza praca apostolska? Jakie stosujecie metody?
- Pierwszym polem pracy była nowo utworzona Parafia św. Franciszka i św. Quiterii w Metro Manili z ponad 30 tysiącami wiernych. W niespełna rok czasu zdołaliśmy wybudować kościół. Główną uwagę zwróciliśmy na katechizacje, korzystając z pomocy laikatu, głównie Legionu Maryi i Rycerstwa Niepokalanej.
Wkrótce jednak zrezygnowaliśmy z pracy parafialnej, aby zająć się wyłącznie apostolstwem przez prasę, krzewieniem M I w całym kraju i wychowaniem licznie napływających powołań franciszkańskich. Przenieśliśmy się do dzielnicy Novaliches, gdzie wznieśliśmy Marytown, Dom Maryjny.
Od trzech lat funkcjonuje mała drukarnia, obsługiwana ofiarnie przez zakonników i kandydatów. Poza licznymi ulotkami i broszurami wydajemy od początku dwumiesięcznik "Rycerz Niepokalanej" (w języku angielskim i tagalog), w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy, a od 8 grudnia 1984 r. również miesięcznik "Głos MI", który wysyłamy do kapłanów oraz wszystkich seminariów i domów zakonnych.
"Rycerz" przyczynia się do nawróceń i budzi powołania, a zwłaszcza krzewi MI. Codziennie napływają zgłoszenia do naszego ruchu. Należy doń już 500 kapłanów i seminarzystów. W około 30 seminariach istnieją koła MI. "Głos MI", wydawany przez Centralną Radę MI, pogłębia nabożeństwo do Matki Bożej i znajomość ideału św. Maksymiliana.
- Macie, jak słyszę, wiele powołań. Co przyciąga do was młodych? Jak ich wychowujecie?
- Tak, zadziwia obfitość powołań. Co roku dziesiątki młodych puka do naszego klasztoru. Miał rację o. Stefan Manelli, prowincjał neapolitański, który jest główną sprężyną naszej misji, gdy na zebraniu dyrektorów narodowych MI w Rzymie, w październiku 1984 r., mówił: "Młodzi natchnieni przez o. Kolbego przychodzą do naszej wspólnoty misyjnej, a to, co ich zatrzymuje u nas, to na pewno nie wygody, bo życie nasze jest bardzo wymagające. W pobliżu jest tyle instytutów, gdzie mieliby życie dużo wygodniejsze. U nas znajdują to, o czym czytali w życiorysie św. Maksymiliana. Stwierdzamy, że gdzie jest więcej modlitwy i ofiary, tam jest większe wytrwanie w powołaniu, a nie przeciwnie".
Istotnie, sekret powodzenia, gdy chodzi o powołania, leży w ideale, jaki ukazuje się młodym, i w formacji opartej na autentycznym duchu ofiary. W naszej wspólnocie rytm pracy jest intensywny. Regulamin przewiduje też ponad cztery godziny modlitwy. Są okresy milczenia i skupienia, ale też godziny radości braterskiej przy posiłkach i na rekreacjach. Wyrzekamy się wszystkiego, co tchnie świeckością: nosimy zawsze habit, włosy strzyżemy na krótko, w celach mamy tylko to, co nieodzowne. To wszystko urabia młodych w duchu franciszkańskiej prostoty i ubóstwa.
W roku 1984 pięciu pierwszych franciszkanów złożyło profesję, a 13 postulantów wstąpiło do nowicjatu. W rok potem skończyło nowicjat 10, a zaczęło go 15, podczas gdy 18 znalazło się na postulacie. Przewiduje się w najbliższym czasie przyjęcie 60 młodzieńców. Trzeba koniecznie budować oddzielne seminarium, aby pomieścić wszystkich i zapewnić lepsze warunki wychowawcze.
- Czy to prawda, że na Filipinach powstaje również zgromadzenie żeńskie w duchu MI?
- Prawda. Tuż po kanonizacji o. Kolbego, dokładnie 21 listopada 1982 r., kilkanaście dziewcząt z różnych stron kraju utworzyły w Manili [174]wspólnotę, oddając cały swój czas i siły sprawie Niepokalanej jako członkinie MI3. Prowadzą księgarnię i podejmują różne akcje apostolskie, nieraz bardzo uciążliwe i w dalekich, nawet niebezpiecznych stronach. Udają się do szkół, szpitali, urzędów, parafii, aby mówić o św. Maksymilianie i jego ideale, rozdawać naszą prasę i książki oraz Cudowny Medalik itp.
Po trzech latach takiego apostolstwa, 31 maja [1985] r. arcybiskup Manili zatwierdził tę wspólnotę jako instytut zakonny pod nazwą: Siostry Franciszkanki Niepokalanej. Pragną kochać i sławić, słowem i życiem, Niepokalane Poczęcie NMP i tak codziennie wynagradzać za zniewagi wyrządzane Panu Bogu przez grzeszników, zwłaszcza za grzechy nieczyste.
- Jak św. Maksymilian jest czczony na wyspach filipińskich?
- Jeszcze przed naszym przybyciem znano tu i czczono św. Maksymiliana, głównie dzięki łączności niektórych Filipińczyków z Niepokalanowem amerykańskim. Na Mindoro Zachodnim istnieje "Hacienda Urbasa", rodzaj wspólnoty chrześcijańskiej w stylu kolbiańskim. Mieszkańcy żyją po bratersku, starając się o swoje uświęcenie przez oddanie się Niepokalanej według wzoru naszego Świętego. Słyszymy o podobnej wspólnocie na wyspie Negros, która swemu patronowi wystawiła piękny pomnik. Jedno z miast na wyspie Sipaway obrało św. Maksymiliana jako swego patrona.
Oczywiście, nasza działalność przyczynia się walnie do upowszechnienia znajomości i czci św. Maksymiliana. Prasa jest bardzo skutecznym środkiem. Mówimy o naszym Świętym przez Radio "Veritas". Wiele dobrego robi wystawa św. Maksymiliana, obwożona po różnych miejscowościach kraju. Na 60 planszach obrazuje ona jego życie, ideę i dzieło. Przy okazji wyświetla się film Victory in Death (Zwycięstwo w śmierci), rozdaje broszury i ulotki o Świętym, zwłaszcza jego życiorys napisany przez o. S. Manellego.
Jak postać św. Maksymiliana urzeka, może świadczyć bp Celestyn Enverga z Daet, od lat zakochany w naszym świętym, pełen podziwu dla jego życia heroicznego i duchowości. Ostatnio odwiedził nas wraz z kilku dziewczętami ze swej diecezji, które polecił wspólnocie Sióstr Niepokalanej, aby wtajemniczyły je w ideał MI. Chce jak najprędzej założyć instytut diecezjalny o charakterze kolbiańskim. I nas zaprasza, abyśmy w Daet założyli drugi Niepokalanów, i na ten cel ofiaruje cztery hektary ziemi.
- Czy jesteście zadowoleni z drogi, jaką obraliście?
- Myślę, że nie mogliśmy wybrać lepiej, gdy chodzi o życie zakonne. św. Maksymilian to nowy św. Franciszek. Zinterpretował on i przeżył w sposób najbardziej autentyczny wartości franciszkańskie. Stąd dla nas, franciszkanów, iść drogą św. Maksymiliana oznacza iść drogą właściwą. Z drugiej strony ideał o. Kolbego wywiera wielki wpływ na młodzież dzisiejszą i przyciąga ją do życia zakonnego, co, jak sądzę, jest najwidoczniejszym dowodem autentyczności jego orędzia. I apostolstwo w duchu MI jest bardzo owocne.
- Jakie macie plany i perspektywy na przyszłość?
- Jeżeli wolno zaglądać nam w plany Niepokalanej, to widziałbym w niedalekiej przyszłości prowincję naszego zakonu w stylu kolbiańskim, w której nie tylko pewne klasztory, ale wszystkie byłyby domami maryjnymi, wszystkie oddane bez reszty sprawie Niepokalanej.
Co do perspektyw na przyszłość, to pragniemy rozszerzyć jak najbardziej na Filipinach MI zarówno pierwszego, jak drugiego stopnia. Trzeba jak najprędzej podnieść nakład "Rycerza" do stu tysięcy egzemplarzy. Nadto chcemy otworzyć potężną radiostację, która by pozwoliła dotrzeć z orędziem kolbiańskim na wszystkie wyspy Filipin, a może i na kraje ościenne. Śnimy nawet o własnej telewizji.
Te wszystkie marzenia powierzamy Niepokalanej, prosząc Ją, aby sama poddawała nam to, co najlepiej posłuży Jej sprawie, i wypraszała siły do ochoczego pełnienia Jej woli.
- Zapewniam Drogiego Ojca, że nasz Niepokalanów i cała MI w Polsce będą wam służyć pomocą modlitewną.


