Miłością za miłość

Św. Jan Ewangelista tak zaczyna opis Ostatniej Wieczerzy, w czasie której Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament: "Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1). Słowa: "do końca ich umiłował" stanowią hasło zbliżającego się II Kongresu Eucharystycznego. Mamy zgłębiać miłość Pana Jezusa, która doszła do szczytu w Wieczerniku i na Kalwarii, by odpowiedzieć na nią - mocą Eucharystii - bezgraniczną miłością, jak o to wołał w mowie pożegnalnej.

Do końca ich umiłował

Kontemplował miłość Jezusową św. Maksymilian Kolbe. W roku 1929 pisał w "Rycerzu Niepokalanej", kierując swe słowa wprost do Pana Jezusa: "By mi okazać z bliska, jak czule mnie kochasz, zstępujesz z nieba najczystszych rozkoszy na zbrudzoną i zapłakaną ziemię, życie pędzisz wśród ubóstwa, trud i cierpień - a wreszcie wzgardzony, wyśmiany raczyłeś zawisnąć boleśnie na haniebnej szubienicy między dwoma łotrami. W ten straszny, a ofiarny sposób odkupiłeś mnie, o Boże miłości! Któż by śmiał przypuścić?...". W przeddzień śmierci powiedział Chrystus uczniom: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15,13). A jeszcze wcześniej sam nazwał się dobrym pasterzem, który daje życie swoje za owce (por. J 10,11nn). Daje to życie dobrowolnie, "od siebie", bo gdyby chciał, mógłby się oprzeć przemocy, jak to pokazał w Ogrodzie Oliwnym, gdy na sam Jego głos siepacze padli pokotem (por. J 18,6). Daje swoje życie za nas, abyśmy życie mieli je w obfitości. Uczynił to faktycznie [35]na Kalwarii. Czyż może być większa miłość?!

Ale Pan Jezus nie poprzestał na tym. Słuchajmy dalej entuzjastycznych wynurzeń św. Maksymiliana przed Jezusem: "Widząc, że dziewiętnaście wiek przepłynie od czasu, gdy te dowody miłości się wylewały i dopiero wtedy ja ukażę się na tej ziemi - zaradziłeś i temu! Serce Twoje nie godziło się z tym, bym miał się karmić jedynie wspomnieniami Twej ogromnej miłości. Pozostałeś na tej niskiej ziemi w Najświętszym Przedziwnym Sakramencie Ołtarza i przychodzisz do mnie i jednoczysz się ze mną - ściśle, bo pod postacią pokarmu... Już teraz Krew Twoja płynie we krwi mojej, dusza Twoja, o Boże Wcielony, przenika duszę moją, umacnia ją i karmi... O cuda! Któż by śmiał przypuścić?...".

Istotnie, Eucharystia jako sakrament jest znakiem widzialnym i skutecznym obecności wśród nas Chrys[t]usa umarłego i zmartwychwstałego, obecności Chrystusa żyjącego. Bez tej obecności, jak pisze w "Pro mundi vita" ks. Hardy, "próżna jest cała nasza przygoda chrześcijańska". Bez obecności Chrystusa Ewangelia byłaby tylko lekturą słowa dawnego, a z Nim jest słowem żywym dzisiaj. Bez Jego obecności rozdzielanie Eucharystii byłoby tylko rozdzielaniem odrobiny chleba, gdy tymczasem dzielimy samego Chrystusa, a raczej to On się nam daje cały. Bez obecności Chrystusa dramat paschalny byłby tylko przedstawieniem. Nie byłby przeżywany dziś. Tymczasem Eucharystia jest Paschą wciąż aktualną. Z Chrystusem całe stworzenie dokonuje bez przerwy Jego Przejścia ku Życiu, ku nowemu światu.

Mówił o tej tajemnicy w Wielki Czwartek ubiegłego roku Ojciec Święty, uwydatniając w niej rolę miłości Chrystusowej. "Eucharystia Ostatniej Wieczerzy uprzedza Rzeczywistość, której jest znakiem. I równocześnie poprzez Eucharystię Rzeczywistość ta: Odkupienie świata, Nowe Przymierze we Krwi Baranka Bożego - stale trwa..., stale powraca i odnawia się w sposób sakramentalny... Rzeczywistość ta tłumaczy się przez miłość: Krzyż i śmierć Bożego Baranka tłumaczy się przez miłość... «Tak... Bóg umiłował świat...» (J 3,16). Jezus zaś «...umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował» (J 13,1). To jest właśnie - Eucharystia. Eucharystia tłumaczy się przez miłość. Eucharystia pochodzi z miłości i rodzi miłość. W nią też jest ostatecznie wpisane przykazanie miłości i w niej zakorzenione...".

Miłość Miłości

Mógł nas odkupić Chrystus jedną kroplą krwi, jedną łzą, jak nam mawiał św. Maksymilian. Jeżeli przelał swą krew aż do ostatniej kropli, to po to; aby nam okazać swą miłość bezgraniczną i pobudzić nas do odwzajemnienia. Zapowiedział: "Ja zaś, kiedy będę podwyższony, wszystkich przyciągnę do siebie" (J 12,32). Miał na myśli podwyższenie na krzyżu, jak wyjaśnił Ewangelista.

św. Franciszek z Asyżu żalił się w średniowieczu: "Miłość nie jest kochana! Miłość nie jest kochana!" I wołał w uniesieniu przed wizerunkiem Ukrzyżowanego: "Obym umarł z miłości Twojej Miłości, gdy Ty raczyłeś umrzeć z miłości mojej miłości". Św. Maksymilian, wierny syn Serafickiego Ojca, nie mógł sobie wprost wyobrazić, żeby można było pozostać obojętnym wobec miłości posuniętej aż. do Krzyża i Tabernakulum i nieczułym wobec potęgi łaski. "Pan Bóg mówił - który pozostaje na świecie pod postacią chleba, który się tak unicestwia, czyż nie zasługuje na to, by Mu za to odpłacić bezgraniczną miłością? Pan Bóg dał siebie, a my i to, co dajemy, otrzymaliśmy od Niego. I dlatego miłość własna jest zdradą miłości".

W Wielki Czwartek, nakarmiwszy swych uczniów w sposób sakramentalny, Pan Jezus wezwał ich, by kochali Go i wszystkich, których On ukochał, by kochali wytrwale i tak, jak On kocha. "Wytrwajcie w miłości mojej!" (J 15,9). Miłość ma się okazać w zachowaniu Jego przykazań. "Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej" (J 15,10). Chodzi Mu specjalnie o przykazanie miłości bliźniego, które jest sprawdzianem miłości Boga. "To jest moje [36]przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 15,12). Pan Jezus modli się: "Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie... Aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich" (J 17,21nn).

Przykazanie miłości, jakie dał nam Jezus, On sam nazwał nowym (por. J 13,34). Motywy tej nowości, jak mówią egzegeci, mogą być różne. Jest to przykazanie "nowe", bo stoi w centrum Nowego Przymierza. Jest "nowe", gdyż podstawę ma w miłości Jezusa, który daje nie tylko przykład, ale i siłę do miłowania. Miłość Jezusa, można powiedzieć, jest fundamentalna i konstytucyjna. Chodzi tu nie tylko o jakieś uczynki, ale o stan, o rodzaj atmosfery, którą się oddycha i z której czerpie się siły. Między Chrystusem a nami zachodzi tajemniczy związek nadprzyrodzony, który najlepiej ilustruje obraz krzewu winnego i latorośli. "Ja - mówi Jezus - jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity" (J 15,5). Oto Ciało Mistyczne Chrystusa: Chrystus Głowa i my - członki. Oto Kościół ożywiony życiem sakramentalnym. "Eucharystia - tłumaczy pięknie J. P. Michaud - jako sakrament Przymierza w całym tego słowa znaczeniu wprowadza nas w dialog trynitarny (z Trójcą Świętą), w którym otrzymując wszystko od Boga i dając wszystko z siebie, chcemy żyć tylko przez Niego i dla Niego". Miłość w takim wydaniu nie była znana w starożytnym świecie. Toteż wprowadzona w czyn przez pierwszych chrześcijan robiła ogromne wrażenie. Tertulian przytacza reakcję pogan na miłość chrześcijan. "Patrz - mówili jeden do drugiego - jak ci się kochają nawzajem i jak jeden za drugiego gotów jest umrzeć". Nie zawahał się oddać życia za drugiego za naszych czasów św. Maksymilian, pieczętując w ten sposób swą miłość do Jezusa.

Według wzoru i z pomocą Niepokalanej

Zastanawia, że Pan Jezus umierając dał nam za matkę swoją Matkę (por. J 19,27). O. Kolbe dziękuje Mu za to gorąco wyznając: "Serce Twe, miłością ku mnie płomienne, podyktowało Ci dar jeden jeszcze... Dobroć i miłosierdzie Twoje stwarza nam Matkę - uosobienie Twej dobroci i Twej miłości bezgranicznej - i pod Krzyżem na Golgocie nam Ją i Jej nas oddaje. I postanawiasz, o miłujący nas Boże, by Ona była wszystkich łask Twoich Szafarką wszechwładną i Pośredniczką - Jej niczego nie odmawiasz, jako i Ona również nic nikomu odmówić niezdolna".

Matka Najświętsza jest po to, by troszczyć się o życie Boże w nas i dopilnować, by ono wydało dojrzały owoc miłości. "Nikt z ludzi ani z aniołów - mówił Rycerstwu Niepokalanej Założyciel - nie kochał i nie kocha tak gorąco Pana Jezusa jak Matka Boża. My się nie ograniczamy w miłości. My chcemy kochać Pana Jezusa Jej Sercem, a raczej by Ona sama naszym sercem kochała Pana Jezusa. Po prostu, żeby ta miłość była miłością Niepokalanej. By tak rzeczywiście było, musimy być Jej, i to całkowicie, zupełnie, pod każdym względem". Stąd nasze całkowite oddanie się Matce Bożej.

To wszystko zgodne jest z tym, co papież Paweł VI wyraził w adhortacji apostolskiej o kulcie Najśw. Maryi Panny: "Maryja stała się wzorem ducha pobożności, w którym Kościół czci jak i przeżywa boskie tajemnice. To, że Maryja może być wzorem w tej dziedzinie, wynika stąd, że Kościół uważa Ją za najznakomitszy wzór i świadectwo wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem". Za św. Ambrożym dodaje: "Oby w każdym był duch Maryi, by uwielbiał Boga". Ogłasza uroczyście, że jest Matką Kościoła.

Na przykładzie sanktuarium maryjnego w Lourdes widać jasno, jak Maryja wiedzie do Jezusa, jak pomaga żyć w pełni Eucharystią. "Lourdes to ziemia eucharystyczna", powtarza tamtejszy biskup Henryk Donze. Wciąż odprawiają się tu, również w Grocie Massabielskiej, Msze święte. Codziennie, od 8 grudnia 1958 r., jest adoracja Najśw. Sakramentu w krypcie głównej bazyliki. Codziennie też, w sezonie pielgrzymkowym, odbywa się procesja eucharystyczna. "Udając się do Lourdes na zaproszenie Maryi - wyznaje [37]abp Rajmund Bouchez z Awinionu - jesteśmy skierowani do Boga, do Kościoła, do bliźnich, do Eucharystii, która jest źródłem całego życia i całej misji w Kościele". Podobnie dzieje się i w polskich sanktuariach maryjnych.

Kończę życzeniem św. Maksymiliana: "Życzę wam, byście co dzień, co chwila bardziej do Niepokalanej się zbliżali, coraz doskonalej Ją poznawali, coraz więcej Ją miłowali, coraz to bardziej przejmowali się Jej myślami, uczuciami, zamiarami, Jej miłością do Jezusa w żłóbku i w domku nazaretańskim, i na Krzyżu, i w Eucharystii, i w niebie; słowem, byście się do Niej coraz bardziej upodabniali".

W lutym prośmy Niepokalaną, Dziewicę ofiarującą, abyśmy w świetle Eucharystii zrozumieli, że Chrystus do końca nas umiłował i że mamy Mu za to odpłacać miłością bezgraniczną.