MI wobec braci odłączonych

Żyjemy w okresie, kiedy wprowadza się w życie uchwały ostatniego Synodu Biskupów (z 1987 r.), który był poświęcony laikatowi katolickiemu, jego powołaniu i misji w Kościele i świecie współczesnym. Wkrótce ukaże się adhortacja apostolska, która poda autorytatywnie wytyczne szczegółowe, jak katolicy mają być dziś "solą ziemi" i "światłem świata".

Rycerstwo Niepokalanej (MI) składa się głównie ze świeckich. Od swego Założyciela otrzymało wskazania, jak uświęcać siebie i jak wpływać na otoczenie, aby je zdobyć dla Chrystusa. Wskazania te, nieraz pionierskie, okazują się wciąż aktualne i zazwyczaj znajdują potwierdzenie w nauce Soboru i Synodów. Na 60-lecie naszego ruchu bp Łukasz Moreira Neves, dzisiejszy prymas Brazylii, wyraził życzenie, "by MI była rzeczywiście «ogniem miłości» zapalonym w sercu świata, dającym ożywcze ciepło wiosenne przez obecność i świadectwo swoich członków".

W tegorocznym cyklu artykułów wstępnych "Rycerza" pragniemy wskazać Rycerstwu Niepokalanej różne sektory życia, by starało się związać je więcej z Chrystusem czy, przywrócić Chrystusowi i ożywić Jego duchem przez Niepokalaną. Wskazania będziemy czerpać z bogatej spuścizny św. Maksymiliana i z dzisiejszej nauki Papieża i Biskupów.

W styczniu uwaga świata chrześcijańskiego skupia się z okazji Tygodnia (Oktawy) Modlitw o Jedność Chrześcijan, na ekumenizmie, który po Soborze Watykańskim II "wpisał się głęboko i na stałe w świadomości Kościoła", jak mówi Jan Paweł II. Jak wiemy, jednym z zasadniczych zamierzeń Soboru było "wzmożenie wysiłków dla przywrócenia jedności wśród wszystkich chrześcijan", aby wszyscy, zgodnie z wolą Chrystusa, znaleźli się "w jednej Owczarni i pod jednym Pasterzem". Tej sprawie służy ruch ekumeniczny. Zapytajmy, co MI może zdziałać na tym polu.

Św. Maksymilian żył w czasach, kiedy mało się mówiło o zjednoczeniu chrześcijan. Cała niemal uwaga Kościoła była zwrócona na utrzymanie wiary i moralności chrześcijańskiej wśród wiernych i na ewangelizację tzw. ludów pogańskich. I oto o. Kolbe już w roku 1917 zakłada Rycerstwo Niepokalanej i taki wytycza mu cel: "starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków itd., a zwłaszcza masonów, i o uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej". Niektóre terminy w tym sformułowaniu, wzięte z języka epoki, rażą dzisiejszych ekumenistów - nie nazywamy dziś heretykami i schizmatykami tych, których przodkowie odeszli od Kościoła i którzy żyją w dobrej wierze, że są w Kościele Chrystusowym. Przeto obecny Statut MI, zatwierdzony po Soborze przez Stolicę Apostolską, tak formułuje cel naszego ruchu: "nawrócenie wszystkich na drogę prawdy i prawa Bożego oraz jedności z Kościołem... «aby za wspomożeniem Najświętszej Bożej Rodzicielki wszyscy stali się jedno» (Wat. II)...".

W celu MI jest mowa o nawróceniu, gdyż chcemy być posłuszni wezwaniu Chrystusa: "Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię" (Mk 1,15). Nawrócenie zaczynamy od siebie, od katolików, byśmy wszyscy żyli według Przykazań Bożych i Ewangelii. Następnie dążymy do tego, by "bracia odłączeni", jak dziś nazywamy prawosławnych i protestantów czy innych chrześcijan, których przodkowie oderwali się od Kościoła macierzystego, połączyli się z tym Kościołem. Pragniemy też, by wszyscy niewierzący przyjęli pełnię prawdy Chrystusowej. Nie powinna nikogo razić nazwa naszego ruchu: Rycerstwo. Założyciel "chciał tym słowem - jak tłumaczy pastor Walter Nigg w swej broszurze o o. Kolbem - obudzić chrześcijan z letargu", z obojętności i przeciwstawić się duchowi niwelacyjnemu naszych czasów.

Jak bardzo św. Maksymilianowi zależało na przywróceniu pełnej jedności Kościoła, świadczy fakt - chyba bez precedensu - że w tej intencji odprawił Mszę św. prymicyjną. Zazwyczaj prymicjant odprawia pierwszą Mszę za swoich rodziców i tych, co doprowadzili go do ołtarza, a oto młody Kolbe zapisuje w swym dzienniczku mszalnym, 29 kwietnia 1918 r., w dzień po otrzymaniu święceń kapłańskich, następującą intencję: "o nawrócenie Sary Petkowitsch, schizmatyków, akatolików, masonów itd.". Intencja ta harmonizuje z celem MI. Co więcej, o. Kolbe codziennie w mszalnym "memento za żywych" wspominał "wszystkich i poszczególnych akatolików (o nawrócenie)", a w sposób wyraźny wyżej wspomnianą Petkowitsch, nie znaną nam, prawdopodobnie jakąś prawosławną.

Twórca MI wierzył w potęgę modlitwy, zwłaszcza ofiary Mszy św., dlatego korzystał z niej też, by przywrócić jedność Kościoła. "Bóg chce - pouczał - by dusze pokorne, kochające Go i stąd modlące się, dobrocią i potęgą Bożą rządziły światem, zbawiały i uświęcały dusze i królestwo miłości Bożej w nich rozpalały... Potężna więc jest modlitwa, a już bez granic potężna, jeżeli się do Niepokalanej zwraca, która jako niepokalana jest wszechwładną Królową nawet Serca Bożego". Z tej racji program MI przepisuje członkom codzienne odmawianie następującego aktu strzelistego: "O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie". Odmawiajmy tę modlitewkę każdego dnia, i często w ciągu dnia, polecając Niepokalanej również braci odłączonych.

W dzisiejszym ruchu ekumenicznym kładzie się nacisk na modlitwę, gdyż, jak mówi Sobór, "ten święty plan pojednania wszystkich chrześcijan w jedności jednego i jedynego Kościoła Chrystusowego przekracza ludzkie siły i zdolności". Jan Paweł II zaczynając Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan w 1984 r. powiedział: "Nie możemy nigdy zapominać o potędze modlitwy. Może lepiej będzie powiedzieć: nie wolno nam nigdy umniejszać przepojonej miłością hojności, z jaką Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy, choćby były one tylko słabym, nieartykułowanym dźwiękiem, albowiem zanosimy je doń w Synu: z Nim i przez Niego". W rok potem, kończąc Tydzień Modlitw, zachęcił: "Codzienna modlitwa o jedność powinna zająć główne miejsce nie tylko podczas poświęconego jej tygodnia, ale w każdym dniu naszego życia".

Sobór Watykański II, kończąc główny swój dokument: Konstytucję Dogmatyczną o Kościele, wezwał wszystkich do modlitwy maryjnej o jedność: "Niechaj wszyscy chrześcijanie błagają wytrwale Matkę Boga i Matkę ludzi, aby Ona... wstawiała się u Syna swego, dopóki wszystkie rodziny ludów, zarówno tych, którzy noszą zaszczytne imię chrześcijańskie, jak i tych, co nie znają jeszcze Zbawiciela, nie zespolą się szczęśliwie w pokoju i zgodzie w jeden Lud Boży". A obecny Papież w encyklice Matka Odkupiciela podkreślił, że nasza wspólna Matka modli się o jedność rodziny Bożej. Rok Maryjny, który niedawno zakończyliśmy, zaznaczył się ociepleniem stosunków Kościoła katolickiego z prawosławiem, zwłaszcza rosyjskim, jakby zapowiadając może niedalekie spełnienie się obietnicy fatimskiej Matki Bożej z 1917 r.

Ważnym środkiem do przywrócenia jedności wśród chrześcijan jest życie prawdziwie chrześcijańskie. Sobór uczy wyraźnie: "To nawrócenie serca i świętość życia łącznie z publicznymi i prywatnymi modlitwami o jedność chrześcijan należy uznać za duszę całego ruchu ekumenicznego".

Św. Maksymilian wciąż nawoływał członków MI do świętości. Chciał, by upodobnili się jak najbardziej do Niepokalanej, aż do promieniowania na zewnątrz Jej pięknością. Wierzył, że w ten sposób najłatwiej pociągnie się dusze do Boga i Kościoła. Jakże on sam [6]oddziaływał świętością życia! Przez półtora roku obserwował go z bliska w Nagasaki prof. Franciszek Yamaki, pastor metodystów, a ujęty jego ubóstwem i dobrocią, bezinteresownie tłumaczył na japoński artykuły do "Rycerza". Z czasem wyznał: "W teorii znałem już dobrze ideał św. Franciszka, ale po raz pierwszy żywy franciszkanizm znalazłem u o. Kolbego i to doprowadziło mnie do owczarni prawdziwego Kościoła". Ostatnio głośne się stało nawrócenie wybitnego dramaturga Eugeniusza Ionesco. Był ochrzczony w Kościele prawosławnym rumuńskim, ale z czasem stracił wiarę. "Pod koniec mego życia - zwierza się - kiedy się nie spodziewałem, coś się wydarzyło, coś spotkałem. I to coś zmienia moje życie!" Spotkał św. Maksymiliana. Poproszono go o napisanie libretto do opery o Męczenniku oświęcimskim, uczynił to (por. tłumaczenie tego utworu pt. Maksymilian Kolbe w "Tygodniku Powszechnym" z 27 XI 1988), a zgłębiając miłość heroiczną bohatera przekonał się, że Chrystus dalej działa w historii. 14 sierpnia ubiegłego roku, więc w święto św. Maksymiliana, na kilka dni przed prapremierą tej opery w Rimini, poprosił tamtejszego biskupa o udzielenie mu Komunii św.

Modlitwą i świętością życia użyźnimy spotkania ekumeniczne Ojca Świętego i naszych Biskupów z przedstawicielami innych Kościołów oraz dialog prowadzony między teologami Kościołów chrześcijańskich (por. Kronika w tym numerze RN). W tym dialogu, jak uczy Sobór, trzeba "kierować się umiłowaniem prawdy oraz odznaczać się nastawieniem pełnym miłości i pokory". Paweł VI w czasie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w 1972 r. zaznaczył, że Kościół uważa Objawienie Chrystusowe "jako skarb nienaruszalny", dlatego "temu, kto by chciał doprowadzić Kościół do uproszczenia wiary i dopasować ją do gustów epoki, odpowiada z Apostołami: Nie możemy!". O. Kolbe, mając dwa doktoraty, nieraz przeprowadzał dyskusje z innowiercami, również z pastorami. Rozmówcom okazywał szacunek, pozwalał im wypowiedzieć swoje zdanie, ale wciąż wracał do zasadniczej przesłanki: "Jedna prawda, jeden Kościół" oraz do słów Chrystusa wyrzeczonych do Piotra: "Ty jesteś Opoka". Wdzięczni mu byli za wskazania ekumeniczne księża, którzy pracowali we wschodniej Polsce. Ks. Jan Lipski, zeznając na procesie beatyfikacyjnym o. Kolbego, poinformował, że trzymał się jego rad w duszpasterstwie i dlatego miał szczęście przyjąć do Kościoła katolickiego około 300 prawosławnych.

Rzadko w obecnej Polsce stykamy się z prawosławnymi i protestantami czy wyznawcami innych wspólnot chrześcijańskich, jak mariawici czy zwolennicy Kościoła narodowego. Natomiast coraz częściej pojawiają się na ulicach naszych miast i w naszych wioskach członkowie różnych sekt, najczęściej świadkowie Jehowy. Problem sekt staje się palący, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej. Jedne z sekt uważają się za chrześcijańskie, inne, nastawione więcej na młodzież, nawiązują nawet do różnych wierzeń pogańskich, nieraz "dochodzą do przywracania kultów bałwochwalczych i służą nowoczesnym Baalom i Molochom", jak mówił na zjeździe ekumenicznym w Cuenca (Ekwador) w 1986 r. bp Jerzy Hourton z Santiago (Chile). Zjazd ten, jak referuje N. Venturini w "Popoli", doszedł do wniosku, że sekty "swoim agresywnym prozelityzmem antyekumenicznym, nadużywając dobrych intencji i nie zaspokojonych pragnień, starają się często wykradać wiernych wspólnotom protestanckim i Kościołowi katolickiemu. Jak z jednej strony w naszej postawie wobec tych, co wierzą szczerze, ma być zrozumienie i niepotępianie, tak z drugiej strony nie możemy być naiwnie ireniczni", tym bardziej, że sekty są zazwyczaj zamknięte na szczery dialog, a w ich [7]akcji stwierdza się często elementy polityczne i szafowanie ogromnymi zasobami pieniężnymi.

Członkowie sekt najczęściej nawiedzają domy katolickie w niedzielę, zwłaszcza te, skąd rzadko się chodzi na Mszę św. (wiedzą, że tam jest grunt bardziej podatny do zachwiania w wierze katolickiej), i wciskają swoją Biblię i różne broszury. Bądźmy grzeczni, ale roztropni. Nie przyjmujmy ich prasy i nie wdawajmy się w dyskusje z nimi. Jakże można mieć jakiś wspólny język z takimi świadkami Jehowy, którzy nie uznają nieśmiertelności duszy i bóstwa Jezusa Chrystusa, którzy nie okazują czci Jego Matce i Krzyżowi?! W każdym domu katolickim winno być Pismo Św[ięte], bodaj Nowy Testament, w wydaniu zatwierdzonym przez władze kościelne, by nie wyrzucano nam, że nie znamy Biblii. Chętnie czytajmy Pismo Św[ięte], prasę i książki katolickie, by lepiej uświadomić się w prawdzie katolickiej, a wtedy nie damy się zwieść na manowce. Za każdego spotkanego członka sekty zmówmy "Zdrowaś Maryjo" lub akt strzelisty "O Maryjo, bez grzechu poczęta", by Matka Boża wyprosiła mu nawrócenie.

W dzisiejszych czasach zamętu, gdy szatan stara się podtrzymać lub zwiększyć rozbicie wśród chrześcijan, zapamiętajmy sobie dobrze i przekazujmy innym w naszym otoczeniu wyjaśnienie św. Maksymiliana: "Chrystus Pan wiedział, że nastąpią różne odszczepieństwa, i dał jasną normę, po której możemy poznać Jego Kościół, zwracając się bowiem do św. Piotra rzeki «Ty jesteś opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój» (Mt 16,18). Jego więc Kościołem jest ten, który na tej opoce się opiera, a następcami św. Piotra są papieże", biskupi rzymscy.

Grafika do art. MI wobec braci odłączonych

[Fot. 1, s. 5] Część delegacji Stolicy Apostolskiej na obchodach Tysiąclecia Chrztu Rusi w Moskwie. W pierwszym rzędzie stoją kardynałowie Glemp, Casaroli i Etchegaray.

Grafika do art. MI wobec braci odłączonych

[Fot. 2, s. 6] Papież Jan Paweł II z bratem Max Thurianem ze wspólnoty protestanckiej w Taizé, który w ubiegłym roku przyjqł święcenia kapłańskie w Kościele katolickim.