MI w świecie sztuki

Podziwiamy Boga w dziełach przyrody, odkrywając w nich Jego stwórczą potęgę i mądrość, ale jeszcze bardziej wielbimy Go w Świętych, którzy są dziełem Jego łaski.

Ponad wszystkich Świętych wybija się Niepokalana, najdoskonalsze podobieństwo Istoty Bożej w stworzeniu czysto ludzkim, jak mawiał św. Maksymilian Maria. "Rzeczywiście - przypomniał papież Paweł VI w czasie Kongresu Mariologicznego w 1975 r. - Maryja jest stworzeniem całkowicie pięknym, jest «zwierciadłem bez skazy»..., jest «niewiastą odzianą w słońce» (Ap 12,1), w której przeczyste promienie piękności ludzkiej stykają się z zaziemskimi promieniami piękności nadprzyrodzonej. A dlaczego tak jest? Bo Maryja jest «pełna łaski», inaczej mówiąc, jest napełniona Duchem Świętym, którego światło jaśnieje w Niej blaskiem niezrównanym".

Ojciec Ś[więty] zapytuje, jak ukazać Ludowi Bożemu w sposób właściwy Najśw. Pannę, by pobudzić go na nowo do gorącej pobożności maryjnej. I odpowiada, że wiedzie do tego nie tylko droga prawdy, droga badań naukowych na polu biblistyki, historii i teologii, dostępna przede wszystkim dla uczonych, ale też "droga piękna", dostępna dla wszy[s]tkich. "Trzeba nam - zachęca Paweł VI - patrzeć na Maryję, na Jej piękno bez zmazy, gdyż nasze oczy rani często i zaślepia zwodniczy powab tego świata. Kontemplacja tak wspanialej piękności budzi szlachetne uczucia i wspaniałomyślne pragnienie czystości, odnawia nasze życie wewnętrzne".

Taką kontemplację ułatwiała zawsze sztuka. "Ten najwyższy ideał doskonałości - dodał papież - starali się odtworzyć w swoich dziełach artyści". Szły tu w zawody architektura, rzeźba, malarstwo, muzyka, poezja itd. "Tysiąc katedr Cię wielbi (woła do Niepokalanej poeta) i w niebo wyrzuca wieżami imię Twoje - chwalbą doskonałą! Milion hymnów pochwalnych wytęża swe płuca, i jest im ciągle mało - ciągle pochwał mało!".

Napisał Platon, że "w świetle piękności rosną skrzydła duszy". Ojcowie Soboru Watykańskiego II w święto Niepokalanej 1965 r. skierowali posłanie do artystów, w którym stwierdzili: "Nasz świat potrzebuje piękna, aby nie pogrążyć się w rozpaczy". Sztuka już z natury swej zwraca dusze ku Bogu, a tym bardziej gdy stara się odtworzyć piękno Chrystusa, Jego Matki Niepokalanej i świętych. Dlatego wrogowie Bożej sprawy robią wszystko, by sztukę całkowicie zeświecczyć, a nawet [276]wypaczyć. Po uchwale masońskiej, by religię katolicką zniszczyć psuciem obyczajów, "zaczęto - jak pisał o. Kolbe - celowo i planowo kalać literaturę, sztukę, teatr, kino, modę itd.". W imię hasła "sztuka dla sztuki" usiłuje się ją zwolnić z wszelkich norm moralnych. "Ileż dusz przez to ginie!" ubolewał św. Maksymilian. Ileż i dziś zgorszenia! 12 sierpnia [1989] r. w wieczornym dzienniku telewizyjnym oglądaliśmy fragment parodii Mszy św., przedstawionej dla dzieci polskich przez wędrowną trupę teatralną. Tzw. "współczesna muzyka chrześcijańska", propagowana przez ludzi niereligijnych (por. "Sztandar Młodych" 31 VIII [1989] r.), prawdopodobnie więcej dusz zrujnuje niż zbuduje.

Cóż robić w takiej sytuacji?

Nie możemy poprzestać na protestach i bojkocie złej sztuki i pseudosztuki.

"Przy pomocy Niepokalanej - uczy nas Twórca MI - musimy dążyć do tego, żeby wierni Jej Rycerze znajdowali się wszędzie, a zwłaszcza w dziedzinie tak ważnej jak:... sztuki piękne (rzeźbiarstwo, malarstwo, muzyka, teatr)... Rycerstwo Niepokalanej niech przesiąknie wszystko i w duchu zdrowym uleczy, wzmocni i rozwinie przez Niepokalaną dla większej chwały Bożej i dla dobra ludzkości".

Przypominajmy artystom, że moralność obowiązuje również w dziedzinie sztuki. Sobór Watykański II "podkreśla prymat obiektywnego porządku moralnego, który bezwzględnie winien być uznany przez wszystkich", również w sztuce, "szczególnie gdy chodzi o sprawy wymagające należytego szacunku lub takie, które w człowieku, osłabionym przez grzech pierworodny, mogłyby łatwo wzbudzić niskie pożądania" (IM 6-7). Przypominajmy przemówienie Papieża Jana Pawła II, jakie wygłosił (13 VI 1987) w kościele Świętego Krzyża w Warszawie do przedstawicieli świata kultury i sztuki, m.in. komentując słowa Norwida: "Cóż wiesz o pięknem?... Kształtem jest Miłości" i "Bo piękno na to jest, by zachwycało do pracy - praca, by się zmartwychwstało".

MI musi mieć odwagę swego Założyciela w apostolstwie na polu sztuki. W roku 1926 odwiedził on w Warszawie pewnego artystę. Gdy w pracowni zauważył na poczesnym miejscu posążek nagiej kobiety, zaraz zwrócił się do rzeźbiarza z prośbą, by go schował, gdyż inaczej będzie on dla wielu zgorszeniem, za co autor będzie musiał odpowiedzieć przed Bogiem. - Ale przecież - bronił się artysta - jest to jedna z moich najlepszych prac. Zaczęła się ożywiona dyskusja, w której o. Kolbe dowodził, że prawdziwe piękno w sztuce da się pogodzić z zachowaniem skromności. Wreszcie rzeźbiarz przyrzekł usunąć ową figurkę, a kapłan, opuściwszy pracownię, odmówił w jego intencji "Zdrowaś Maryjo".

Starajmy się pociągnąć artystów do MI, by oddawszy się całkowicie Niepokalanej, żyli Jej duchem i byli Jej narzędziem na swym posterunku. Wtedy - tłumaczył św. Maksymilian - z nadobfitości swego życia z Bogiem będą udzielali innym, ich dzieła będą zbliżać ludzi do Boga. Artyści, urobieni wewnętrznie przez Niepokalaną, nie dadzą się przekupić wrogom Kościoła, nie załamią się wobec propagandy, forsującej niezdrowe kierunki w sztuce, owszem, sami będą wytwarzać odpowiednie prądy, które zadecydują o odrodzeniu sztuki, zwłaszcza sztuki kościelnej. Warto tworzyć koła MI plastyków, muzyków, literatów itp., by wspólnie obmyślać, jak wykorzystać sztukę dla sprawy Niepokalanej.

Zależało Twórcy MI szczególnie na pięknie domu Bożego, gdzie jest odprawiana Msza św. i gdzie przechowuje się Najświętszy Sakrament. Kiedy w Japonii dowiedział się o zamiarze wybudowania kościoła w Niepokalanowie, zaraz napisał: "Zapewne «bazylika» będzie spora wedle potrzeb, ale uboga i piękna harmonią wszystkich części, zgranych do jej jedynego celu: zbawić i uświęcić jak najwięcej dusz przez Niepokalaną... Jakże razi, gdy po kościołach zwiedza się piękne dzieła sztuki, a nie adoruje się Pana Jezusa w Przenajśw. Sakramencie. Jakże nieraz owe «piękności» rozpraszają zamiast skupiać do modlitwy, czyli sprzeciwiają się celowi kościoła". Wskazania te, wyprzedzające wytyczne Soboru (por. SC 124), będą wciąż aktualne dla artystów spod znaku MI.

Starajmy się, by w każdym domu znalazła się obok krzyża figurka czy obraz Niepokalanej, a na każdej piersi widniał Jej Medalik. To ułatwia pamięć o Matce Najświętszej. Młody lekarz z Tokio, poganin, otrzymawszy od o. Kolbego Cudowny Medalik, napisał mu: [277]"Przechowywałem wiele medali, lecz zawsze jako przedmiot sztuki; ten będzie pierwszym, jaki chętnie będę zawsze nosił na sobie".

Wykorzystajmy też dla sprawy Niepokalanej muzykę i śpiew. O. Kolbe cieszył się, gdy widział w szeregach MI kompozytorów włoskich ze swego Zakonu: o. Ricciego i o. Stellę, sławiących Boga i Maryję piękną polifonią, ale przede wszystkim chciał rozśpiewać pieśnią religijną cały lud Boży. Chórowi i orkiestrze w Niepokalanowie zalecał, by przede wszystkim ćwiczyły pieśni maryjne i inne religijne, "bo przecież celem ich - dowodził - nie jest jak największe wydoskonalenie w muzyce w ogóle, ale przyczynienie się do zbliżenia dusz do Niepokalanej: na różnych akademiach czy rekreacjach, czy nawet przed mikrofonem".

Wszyscy korzystajmy ze sztuki religijnej. Niech ona budzi tęsknotę za niebem, gdzie twarzą w twarz będziemy mogli obcować z Tymi, których piękna nie odda nigdy jak należy nawet artyzm geniuszów. A przede wszystkim, wpatrzeni w piękno Niepokalanej, starajmy się do Niej jak najbardziej upodobnić, żeby o każdym z nas można było powiedzieć jak o św. Maksymilianie, że jest jasnym odblaskiem Niepokalanej, przy którym oddycha się powietrzem szczytów. Ojciec Święty woła z Santiago de Compostela: "Nie bójcie się być świętymi!".

Grafika do art. MI w świecie sztuki

[Fot. s. 275] Madonna Uśmiechu. Rzeźba s. Angeliki Ballan ze zgromadzenia Pobożnych Uczennic Boskiego Mistrza.