MI w służbie Ojczyźnie

W miesiącach letnich tego roku poświęcamy szczególną uwagę Ojczyźnie w związku z 50-leciem wybuchu drugiej wojny światowej. 50 lat temu Polska znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. 23 sierpnia 1939 r. został podpisany w Moskwie pakt Ribbentrop-Mołotow, dekretujący ponowny podział Polski, a już 1 września wojska hitlerowskie najechały nasz kraj, który mimo bohaterskiej obrony padł wkrótce ofiarą przemocy. Zaczęła się okupacja, połączona z niewiarygodnym uciskiem, wysiedlaniem ludności, wywózką na roboty do Niemiec i na Sybir oraz do obozów koncentracyjnych. Dwa razy walec wojny przetaczał się przez nasze ziemie, a w 1944 r. wykrwawiła się i spłonęła w powstaniu Warszawa. Ponad 6 milionów obywateli polskich straciło w czasie wojny życie.

"Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to zawsze im świecił Kościół i Święta z Częstochowy". Tak zanotował w swym Dzienniku wróg naszego Narodu Hans Frank, rządca Generalnej Guberni. Faktycznie, wiara chrześcijańska stała się naszą jedyną ostoją, źródłem nadziei. "Nie zginęłaś, Polsko - wołał 28 września 1939 r. z Watykanu kard. August Hlond, nasz prymas. - Nie zginęłaś, bo nie umarł Bóg. Bóg nie umarł i w swoim czasie wkroczy w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi. Z Jego woli, w chwale i potędze zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz, najdroższa Polsko-męczennico". Ufność swą zakotwiczyliśmy w sercu Matki Bożej, błagając Ją razem z prymasem o "cud XX w., wypatrywany przez świętych, wytęskniony przez sumienia".

Wypatrywał tego cudu Więzień oświęcim[s]ki nr 16670, św. Maksymilian Kolbe, i, wierzymy, otrzymał jego zapewnienie w bunkrze głodowym 14 sierpnia 1941 r., w dniu swojej męczeńskiej śmierci. Przez całe swe życie upowszechniał, zwłaszcza w swej Ojczyźnie, kult Niepokalanej, pewny, że w ten sposób wyświadcza największą przysługę Polsce. Przyznał mu rację, już po wojnie, kard. Stefan Wyszyński, następca kard. Hlonda. Wyznał w 1957 r., że zawsze interesowało go "to niezwykłe zjawisko, jakim na terenie życia religijnego Polski był Niepokalanów, «Rycerz Niepokalanej», Rycerstwo Niepokalanej... Pan Bóg widocznie zapragnął tego, aby przygotować Ojczyznę naszą do niemałych zmagań. Polska miała przejść przez wielkie doświadczenia, trzeba więc było, aby dobrze pamiętała, że jest taka moc w świecie, która ściera głowę węża zawsze, że ta moc żyje w Kościele Bożym, a nazywamy ją «Życiem, Słodyczą i Nadzieją naszą»... Trzeba było tę siłę ukazać, trzeba ją było niejako upowszechnić, trzeba było jej imię włożyć w każde usta. I Bóg posłużył się do tego dzieła o. Maksymilianem".

O. Kolbe nie tylko upowszechniał nadzieję w Niepokalanej, ale według Jej wzoru i mocą Jej łaski wychowywał rodaków, chciał z nich uformować jedno wielkie Rycerstwo Niepokalanej, a czynił to świadomy opatrznościowej roli swojej Ojczyzny. Swoje "credo" patriotyczne wypowiedział najlepiej 3 maja 1938 r., w święto Królowej Polski. Wspomniał wtedy cudowną obronę Jasnej Góry w 1655 r., odparcie przez wojska polskie ataków Półksiężyca i "Cud nad Wisłą", przedstawił potem ówczesną sytuację - "Polska jest obecnie wyspą otoczoną burzliwymi falami dookoła", falami bezbożnictwa - i na końcu wskazał na misję dziejową Ojczyzny: być przedmurzem chrześcijaństwa i apostołką narodów. W związku z tym podkreślił to - "Polska potrzebuje czerstwego zdrowia moralnego i dlatego Niepokalana staje tu w Niepokalanowie i działa na dusze... Chce, żeby Polska wzmocniła się duchowo i żeby promieniowała na cały świat... Spodziewamy się, że przez Polskę chce Ona być Królową świata... Starajmy się o wierność - to Niepokalana będzie nawet cuda czynić".

"Rycerz Niepokalanej" zawsze umacniał swych czytelników w wierze i moralności chrześcijańskiej, a wobec nadciągającej burzy [195]przeprowadził trzy kampanie: o zdrową rodzinę, o świętość młodzieży i o wytrwałość w cierpieniu. "Nam nakazuje Bóg, i to pod groźbą utraty niepodległości, byśmy byli narodem bohaterskim i świętym" - tak czytano w artykule pt. Bóg czuwa nad Polską, opublikowanym w numerze sierpniowym z 1939 r. Autor wymieniał cechy narodu świętych: "pracowitość, cierpliwość, ofiarność, wytrwałość, bezgraniczna odwaga". Cały ten numer, który wkrótce miało otrzymać masowo wojsko jadące na front, poświęcony był żołnierzowi polskiemu. Otwierał go wiersz Karola Huberta Rostworowskiego, będący jakby sygnałem na nowy okres dziejów: "Na ramię broń, na piersi krzyż i naprzód w imię Boże! Wolę narodu mieczem pisz, a gdyby zawiódł miecz i spiż, niech Ducha wróg nie zmoże!".

Wielkie znaczenie dla Polski miała duchowa armia MI, licząca w 1939 r. prawie milion członków. "Utrzymała ona u wiernych - jak oświadczył bp Antoni Pawłowski - żywe i głębokie nabożeństwo do Matki Bożej oraz gotowość podjęcia każdej ofiary dla rozwoju i zachowania w naszym kraju Królestwa Chrystusowego". Należało do MI również wielu żołnierzy od szeregowców aż po generała. Liczne są przykłady miłości Ojczyzny u tych, którzy wychowali się na "Rycerzu" i "Rycerzyku Niepokalanej". Przytoczę tylko opinię, jaką wydał swoim chłopcom dowódca kompanii harcerskiej "Gustaw" w Powstaniu Warszawskim, wielki czciciel Niepokalanej: "Było to dziwne wojsko, bez sprośnych dowcipów i brudnych klątw..., wojsko nie tylko bez wódki, ale takie, gdzie przydział papierosów wędrował do nielicznych kolegów nie harcerzy. Zresztą były to tylko objawy zewnętrzne czegoś głębszego. Medaliki z Niepokalaną, powstańczą modą przypinane na mundurowych bluzach, nie były pustą dekoracją tam, gdzie wielki procent żołnierzy codziennie był u Komunii, a w szczególnie poważnych chwilach akcji wszyscy... Myślę, że wielu z tych żołnierzy-dzieciaków, którzy oddali wszystko po harcersku dla Boga i Polski, naprawdę miało zgon męczeński i stało na pograniczu świętości".

Czy Polska spełnia dziś tę misję, którą jej przypomniał w 1938 r. św. Maksymilian, czy jest przedmurzem chrześcijaństwa i apostołką narodów? W pewnej mierze tak, zwłaszcza odkąd Kościołowi przewodzi Papież Polak. On sam zasiadając na tronie Piotrowym wspomniał ze wzruszeniem ostatni okres naszych dziejów, okres jakże trudny i groźny. "Symbolem tego przełomowego okresu - powiedział wtedy-jest zapewne postać bł. Maksymiliana Marii Kolbego, którego przed kilku laty wyniósł na ołtarze niezapomniany Ojciec Święty Paweł VI. I oto: rzecz znamienna, po ludzku trudna do wytłumaczenia. Kościół w Polsce nabrał szczególnegą znaczenia w wymiarach Kościoła powszechnego i w wymiarach chrześcijaństwa", nawet w dziedzinie społecznej i cywilizacyjnej. "Stał się Kościołem szczególnego świadectwa, na które zwrócone są oczy całego świata. W tym Kościele żyje i wypowiada się nasz naród, współczesne pokolenie Polaków".

Z okazji wyboru Jana Pawła II pisał poeta franciszkański: "Niech polski pontyfikat ukaże [196]światu Matkę Chrystusa! Naszą Panią zwycięską, co broni Jasnej Góry...". Papież Ją ukazuje wszędzie, Jej zawierza narody i świat, jak czynił to św. Maksymilian (sam to zaznaczył w Nowym Targu). On, totus Tuus, jest sprawnym narzędziem Niepokalanej w szerzeniu Królestwa Chrystusowego. Ale czy możemy z ręką na sercu powiedzieć za wspomnianym poetą: "Z Tobą są wszyscy Polacy". Czy jesteśmy z Ojcem Świętym, i to nie tylko na Anioł Pański w niedzielę i w czasie jego wizyt apostolskich w Polsce, ale i w zyciu? czy jesteśmy żywym przykładem dla jego "wielkiej katechezy"? Kiedy w ubiegłym roku wracał z Afryki, wyznał: "Jeszcze raz muszę stwierdzić, że doświadczenie Kościoła w Polsce, dziejów Polski wciąż mi służy w różnych miejscach mojej papieskiej posługi": A jednak ściska się nieraz z bólu jego ojcowskie serce, gdy dochodzą go wieści znad Wisły o zobojętnieniu religijnym wielu i o zagrożeniach ładu moralnego.

W czasie rozbiorów przestrzegał Polaków wieszcz Krasiński: "Niczym Sybir, niczym knuty i cielesnych tortur król, lecz narodu duch zatruty to dopiero bólów ból". Przestrzegała sama Matka Najświętsza, jak świadczą widzenia prorocze Wandy Malczewskiej. W Wielki Piątek 1872 r. wyznała, że na Jej prośby Polska będzie wskrzeszona, ale musi się strzec niedowiarstwa i wad narodowych, bo te "mogą ją na powrót zgubić, i to na zawsze". A w swe święto Wniebowzięcia 1873 r. powiedziała: "Moją stolicę na Jasnej Górze powinniście otaczać szczególną opieką i przypominać sobie dobrodziejstwa, które od Boga, za moją przyczyną, tam odebraliście i jeszcze odbierać będziecie, jeżeli się nie sprzeniewierzycie świętej wierze katolickiej, cnotom chrześcijańskim i prawdziwej miłości Ojczyzny, opartej na jedności i braterstwie wszystkich klas narodu". Św. Maksymilian przypomniał te słowa w "Rycerzu" w 1925 r. i zaraz zapytał: "A czyż się nie sprzeniewierzamy?", "Czyż więc nie grozi nam zguba i to na zawsze??!!!". I rzucił apel: "Niepokalana Królowa niech w sercach wszystkich bez wyjątku żyje! i to jak najprędzej!".

Może najbardziej przegryza dziś tkanki Narodu i zagraża jego przyszłości pijaństwo, które rozwielmożniło się u nas jak nigdy. Polska stoi na pierwszym miejscu w świecie, gdy chodzi o spożycie wódki. Obcokrajowcy dziwią się, widząc na ulicach i drogach katolickiej Polski tylu pijanych. Któż policzy nieszczęścia rodzin pijaków?! MI winna stać się duszą Ruchu Trzeźwości im. św. Maksymiliana Kolbego, który nasz Episkopat wprowadził we wszystkich diecezjach, chcąc położyć tamę zalewowi pijaństwa. Biskupi wzywają, by w pewnych okresach, mianowicie w Adwencie, Wielkim Poście i w sierpniu, wstrzymać się w ogóle od alkoholu, i błogosławią tym, którzy zdecydowali się na całożyciową abstynencję. W niedawnym liście pasterskim oświadczyli: "Nie wolno nam zapomnieć o przestrodze wypowiedzianej przez ks. Bronisława Markiewicza oraz Prymasa Tysiąclecia, że Polska albo będzie trzeźwa, albo nie będzie jej wcale". Ponówmy ślubowanie jasnogórskie z 1956 r.: "Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości". Bądźmy konsekwentni i uczmy innych konsekwencji!

Zagrożona jest jak nigdy rodzina polska, a z nią cały naród, przez antykoncepcję i uśmiercanie nienarodzonych. Lekkomyślność i zatwardzenie serca mogą się strasznie zemścić. Ostatnio w piśmie "Mondo e Missione" podano wymowną statystykę: wskaźnik urodzeń w krajach muzułmańskich wynosi 4,2% rocznie, gdy na Zachodzie chrześcijańskim tylko 1,3%. I w Polsce ten wskaźnik jest nadzwyczaj niski. Nie wolno też zapominać, że krew niewinna, krew dzieci nie narodzonych woła o pomstę do nieba. Trzeba więc przystąpić do Krucjaty Modlitwy w obronie poczętych dzieci. I nie tylko modlitwy. "Chodzi tu-jak przypominają nasi Biskupi - o prawo Boże wypowiedziane w przykazaniu «Nie zabijaj», wpisane w prawe sumienie każdego człowieka... Zachowanie tego prawa decyduje o poziomie moralnym społeczeństwa a zarazem o przyszłości narodu". Zaraz po wojnie Niepokalanów rzucił hasło: Polska kwitnąca dziećmi!, wydając książkę pod tym tytułem.

Pamiętajmy o roli Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Dziś front walki nie przebiega nad Dniestrem czy Wisłą, ale przez każde [197]środowisko, każdą rodzinę, każdą duszę. A wprowadzenie w życie programu Ewangelii, zwłaszcza w środowisku zlaicyzowanym, więcej nieraz kosztuje niż żołnierza walka na froncie. Rycerstwo Niepokalanej ma świecić przykładem odwagi, poświęcenia i wytrwałości. Jeden z naszych pisarzy emigracyjnych, członek MI, rzucił apel o odrodzenie kadry ludzi ideowych i ofiarnych, którzy, jak pisze, "muszą być świadomi tego, że ich zadaniem jest iść pod prąd. Pod prąd «dzisiejszego świata»... Musimy walczyć o wiarę, o właściwą filozofię, o zasady patriotyzmu, o polskość... Trzeba o te rzeczy walczyć własną, osobistą postawą, własnym życiem, rozstrzygnięciami własnego sumienia. I oddziaływaniem na innych... Będziemy dzień po dniu wyjaśniać, że wiara katolicka jest prawdziwa i że moralność katolicka jest prawdziwa... I że świat dobrze by zrobił, gdyby szedł raczej za św. Maksymilianem Kolbem niż za Trockim..." .

Wpatrzeni oczyma Męczennika miłości we Wniebowziętą "jako znak pewnej nadziei i pociechy", naśladujmy jak on Jej cnoty, zawsze posłuszni woli Bożej, i razem z nim, Patronem naszych trudnych czasów, polecajmy Jej naszą Ojczyznę, by weszła w nowy, szczęśliwszy okres, i by pod Jej sztandarem wypełniała godnie misję, jaką jej zleciła Opatrzność Boża.

Grafika do art. MI w służbie Ojczyźnie

[Fot. s. 195] Okładka "Rycerza Niepokanej" - numer sierpniowy z 1939 r.