MI dla niepodległej Polski

Kiedy przełożony zlecił o. Maksymilianowi Kolbemu, aby opisał, jak powstało Rycerstwo Niepokalanej (MI), ten jako jedno z pierwszych ogniw w genezie MI podał następujący fakt: "W internacie (w Małym Seminarium OO. Franciszkanów we Lwowie)... z twarzą na ziemi obiecałem Najśw. Maryi Pannie królującej w ołtarzu, że będę walczył dla Niej. Jak - nie wiedziałem, ale wyobrażałem sobie walkę orężem materialnym...".

Św. Maksymilian wyrósł w rodzinie, której "wszystkie pragnienia i dążenia streszczały się w Polsce", jak wyznaje jeden ze świadków. Modlono się o jej wyzwolenie ze stuletniej niewoli. Ojciec, Juliusz, organizował w swym domu zebrania patriotyczne. Zginął na początku I wojny światowej, prawdopodobnie jako żołnierz Legionów Polskich. Jego najstarszy syn, kleryk franciszkański, w 1914 r. zamienił habit zakonny na mundur legionisty. "Gdybym pozostał w Krakowie - zwierzył się w 1929 r. o. Maksymilian, który lata wojny spędził w Rzymie - uczyniłbym z pewnością to samo".

W okresie próby zakonnej nasz Święty miał skrupuły, co ma robić ze ślubowaniem, jakie złożył przed ołtarzem Niepokalanej, przeto magister zamienił mu je na codzienne odmawianie antyfony Pod Twoją obronę. Odmawiał do końca życia tę modlitwę, choć rychło zrozumiał, "o jaką walkę Niepokalanej chodziło". Z Jej natchnienia założył w Rzymie, 16 października 1917 r., "pobożny związek" pod nazwą Rycerstwa Niepokalanej (Militia Immaculatae), stawiając mu jako cel walkę o dusze, o ich nawrócenie i uświęcenie. MI stała się ideałem jego życia. Wierzył, że propagując ją w Ojczyźnie (do której wrócił w 1919 r., w niecały rok po jej wyzwoleniu), przyczyni się najskuteczniej dla dobra Polski.

W odzyskaniu ojczystej wolności i w jej ocaleniu w krytycznym okresie początkowym św. Maksymilian widział wyraźną rękę Matki Bożej, którą król Jan Kazimierz obrał 1 kwietnia 1656 r. we Lwowie za Królową Polski. Spełniło się to, co Ona sama zapowiedziała przez Wandę Malczewską w latach 1872-1873. Cieszył się o. Kolbe, że Episkopat Polski, wdzięczny Maryi za opiekę, wystarał się u Stolicy Apostolskiej o święto Królowej Korony Polskiej. Po raz pierwszy obchodzono je 3 maja 1924 r. Sam w 1938 r., gdy świętowano w Kraju 20-lecie odzyskania niepodległości, zorganizował (wraz z Akcją Katolicką i Sodalicją Mariańską) w Warszawie w sali kina Roma, w święto Niepokalanego Poczęcia NMP, uroczystą akademią ku czci Niepokalanej, na którą zaproszono też dostojników kościelnych i państwowych, w tym Prezydenta Rzeczypospolitej.

Bardziej niż o obchody o. Kolbe zabiegał o obronę niepodległej Polski przed grożącymi jej niebezpieczeństwami. Pamiętał na słowa Matki Bożej przekazane Malczewskiej (cytował je w "Rycerzu" w 1925 r.): "Niech (Polska) strzeże wiary i nie dopuszcza niedowiarstwa... zdrady... niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić, i to na zawsze". Prasę MI nastawił na walkę z wadami narodowymi, do których zaliczał m.in. "niezgodę, brak współpracy, brak wzajemnej miłości". Widząc, że i w Polsce działa masoneria, podważając wiarę i obyczaje chrześcijańskie oraz rozbijając jedność narodową, wciąż ostrzegał naród przed niebezpieczeństwem, jakie grozi z jej strony. Rycerstwu Niepokalanej dał taką wytyczną: "Z miłości ku złym prześladujmy z całą energią wedle możności wszelkie ich złe poczynania...". Gdy nasilały się wpływy masońskie w Rządzie polskim, powiedział na konferencji "Małego Dziennika": "Ludzie źli wykorzystują złe wpływy ku złym celom, a czemuż my nie mamy wykorzystać dobrych wpływów dla dobrych celów?!".

3 maja, w święto Królowej Polski, św. Maksymilian zwykł był wygłaszać przemówienia programowe. W 1937 r. wyraził ubolewanie, że nazwa: Królowa Polski "spowszedniała nam i nie robi takiego wrażenia, jakie robić powinna". Podkreślił: "Nie chcemy, żeby Ona była tylko z nazwy Królową, ale żeby była rze{-276}czywistą Królową godną Matki Bożej..., żeby rządziła duszami Polaków". W rok potem przypomniał misję Polski: ma być, tak jak w dziejach, przedmurzem chrześcijaństwa, owszem, ma promieniować duchem chrześcijańskim na cały świat, by Niepokalana stała się przez Polaków faktyczną Królową świata. W tym celu Polska musi wzmocnić się duchowo. Ma to ułatwić Niepokalanów wraz z całym Rycerstwem Niepokalanej. Członkom MI wciąż przypominał: "Każdy niech uważa swoje otoczenie, krewnych, znajomych, towarzyszy pracy, miejsce pobytu za teren swojej misji, by ich pozyskać Niepokalanej, i niech użyje wszelkich ku temu wpływów i zdolności". 8 grudnia 1937 r., przemawiając przez radio warszawskie, ukazał Polsce ideał jednej kochającej się rodziny, która da się, jak zapewniał, zrealizować, "gdy duch Niepokalanowa, duch MI przeniknie Ojczyznę i świat, gdy Niepokalana stanie się Królową każdego serca". Kard. August Hlond, prymas Polski, patrząc na apostolstwo Niepokalanowa i działalność MI, wołał radośnie: "Niepokalana Dziewica podbija duszę polską".

Kiedy w latach 1938-1939 nadciągała burza wojenna nad Polskę, Niepokalanów spotęgował swą akcję wychowywania w męstwie i nadziei. Pisał w "Rycerzu": "Nam nakazuje Bóg, i to pod groźbą utraty niepodległości, byśmy byli narodem bohaterskim i świętym". Ostatni numer przedwojenny tego pisma, który wkrótce miało masowo otrzymywać wojsko jadące na front, by bronić napadniętej Ojczyzny, poświęcony był żołnierzowi polskiemu. Numer ten otwierał wiersz Huberta Roztworowskiego, będący jakby sygnałem na nową epokę: "Na ramię broń, na piersi krzyż i naprzód w imię Boże! Wolę narodu mieczem pisz, a gdyby zawiódł miecz i spiż, niech Ducha wróg nie zmoże!" W czasie wojny o. Kolbe nawet w obozie koncentracyjnym głosił: "Nienawiść nie jest siłą twórczą; siłą twórczą jest miłość". Sam wzniósł się na najwyższe szczyty ducha, okazał miłość w stopniu heroicznym, oddając dobrowolnie swe życie za skazańca.

Dziś, z pewnej perspektywy czasu, łatwiej jest ocenić opatrznościową rolę Niepokalanowa i Rycerstwa Niepokalanej. Błogosławione okazało się szerzenie czci Niepokalanej. 8 lutego 1957 r. oświadczył kard. Stefan Wyszyński: "Zawsze mnie interesowało to niezwykłe zjawisko, jakim na terenie życia religijnego Polski był Niepokalanów, «Rycerz Niepokalanej», Milicja Niepokalanej... Pan Bóg widocznie zapragnął tego, aby przygotować Ojczyznę naszą do niemałych zmagań. Polska miała przejść przez wielkie doświadczenia, trzeba więc było, aby dobrze pamiętała, że jest taka moc w świecie, która ściera głowę węża zawsze, że ta moc żyje w Kościele Bożym, a nazywamy ją «Życiem, Słodyczą i Nadzieją naszą»... Trzeba było tę siłę ukazać, trzeba ją było niejako upowszechnić, trzeba było jej imię włożyć w każde usta. I Bóg posłużył się do tego dzieła o. Maksymilianem". Jego to drogą, maryjną, poprowadził Polskę Prymas Tysiąclecia na Sacrum Poloniae Millenium, wiemy, z jak wielkim pożytkiem dla sprawy ojczystej.

16 października 1978 r., w 61. rocznicę założenia MI, zostaje obrany papieżem kard. Karol Wojtyła, kierujący dotąd diecezją, gdzie leżą, na polach oświęcimskich, prochy o. Kolbego. Przemawiając do rodaków tuż po intronizacji skoncentrował swe myśli na ostatnim okresie dziejów Ojczyzny i Kościoła, jakże trudnym i groźnym, którego symbolem, jak powiedział, "jest zapewne postać bł. Maksymiliana M. Kolbego". "I oto - podkreślił rzecz znamienna, po ludzku trudna do wytłumaczenia. Właśnie w tych ostatnich dziesięcioleciach Kościół w Polsce nabrał szczególnego znaczenia w wymiarach Kościoła powszechnego... Stał się Kościołem szczególnego świadectwa, na które zwrócone są oczy całego świata". Jan Paweł II kanonizuje Twórcę MI, ogłasza go patronem naszych ciężkich czasów; sam - totus Tuus, cały oddany Maryi - poświęca narody "Tej, której cały świat oddawał stale błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe", jak wyznał w Nowym Targu (8 VI 1979); prowadzi Kościół na trzecie tysiąclecie pod przewodem Matki Odkupiciela. Spełnia się gorące życzenie św. Maksymiliana, by Niepokalana stała się Królową świata przez Polaków. Z drugiej strony pontyfikat Papieża Polaka służy (jakże opatrznościowo!) sprawie polskiej.

Obchodząc 70. rocznicę odzyskania niepodległości Polski spotęgujmy swą miłość [277]Ojczyzny według przykładu i wskazań Założyciela Rycerstwa Niepokalanej. Powierzajmy ufnie dalsze jej losy Sercu Królowej Polski, korzystając też z orędownictwa przy Jej tronie tego, który obiecywał pracować po śmierci "obiema rękami". Z ufną modlitwą łączmy rzetelną troskę o dobro Narodu, by pozostał wiemy Bogu i Kościołowi wedle przyrzeczeń jasnogórskich. Walczmy mężnie z wadami narodowymi, zwłaszcza z pijaństwem, rozpustą i niezgodą. Prowadźmy niezmordowanie Krucjatę w obronie życia poczętych dzieci. Bierzmy sobie do serca naukę Ojca Świętego i wytyczne naszego Episkopatu. Promieniujmy świętością na otoczenie. Zachęcajmy Rodaków, by włączali się w szeregi MI i służyli ofiarnie Niepokalanej. "Starajmy się o wierność, to Niepokalana będzie nawet cuda czynić" - zapewnia nas św. Maksymilian (3 V 1938).