Mąż uległością święty...

Był cieślą.
Z piłą i dłutem
przystąpił
do Bożej Budowli.

I niczego nie pojął,
kiedy ugodził go cios.

A jednak nie umknął.
Czułym sercem
troskał się o Maryję,
kiedy poczęła z Ducha Świętego...

I umiłował to Dziecię.
Uczył pierwszych kroków.
Razem przez góry szli
na święta do Jerozolimy.
Stali przy jednym warsztacie,
by ludziom lepiej się żyło.

I od lat dwóch tysięcy
ten Mąż uległością święty
czuwa nad Świątynią Jezusa,
by trwało
Królestwo Boże na ziemi.