Matka Urszula Julia Ledóchowska

Druga pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny w Jubileuszowym Roku Odkupienia przyniosła nam liczne dary duchowe. Cenna była nie tylko sama obecność Jana Pawła II wśród nas udręczonych wielu trudnościami: również wyniesienie na ołtarze przez Niego nowych naszych Współrodaków umocniło naszą wiarę. Polacy tradycyjnie religijni - jak to zwykle mówi się w innych krajach - umieli konkretyzować swą postawę w czynach szczerej miłości bliźniego, w trosce o dobro duchowe i materialne człowieka, wnosząc szczególne rysy do skarbca chrześcijańskiej duchowości.

Mocą swej Apostolskiej Władzy Papież zaliczył do grona błogosławionych również Sługę Bożą Urszulę Ledóchowską, założycielkę "szarych urszulanek", czyli Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa Konającego, celem opieki nad sierotami i bezdomnymi dziećmi.

Rodzina jej, szczególnie w XIX wieku, zasłużyła się dla Kościoła i Ojczyzny: kardynał Mieczysław Ledóchowski, jej stryj, arcybiskup gnieźnieński bronił wiary i rodaków w czasie "Kulturkampfu"; o. Włodzimierz, brat, przez długie lata jako generał kierował zakonem jezuitów; błogosławiona Teresa, siostra, wielka misjonarka czarnej Afryki służyła najbiedniejszym tego kontynentu.

Julia, córka Antoniego i Józefiny Salis-Zizers, urodziła się w Loorsdorf (Austria), 17 kwietnia 1865 roku. Religijne wychowanie domowe pod kierunkiem matki uzupełniła następnie przez pobyt na pensji "Pań Angielskich" w St. Polten. Kiedy miała 18 lat, Ledóchowscy przenieśli się do majątku Murowana Lipnica obok Bochni. Wówczas pomagała matce, zwłaszcza po rychłej śmierci ojca, w opiece nad młodszym rodzeństwem, które wraz z braćmi przyrodnimi liczyło jedenaście osób. W roku 1886 wstąpiła do urszulanek w. Krakowie, otrzymując imię: Urszula. Po ślubach uroczystych została nauczycielką i wychowawczynią w szkole klasztornej dla dziewcząt. Potem przez rok pogłębiała znajomość języka francuskiego w Orleanie we Francji, uzyskując prawo nauczania tego przedmiotu. Powróciwszy do Krakowa, pracowała nadal w szkole; wykorzystując zaś swe zdolności malarskie ozdobiła wnętrze kaplicy zakonnej. W latach 1904-1907 była przełożoną klasztoru. Wtedy założyła Sodalicję Mariańską Akademiczek oraz przedstawiła Papieżowi [218]Piusowi X projekt zmian w konstytucjach urszulańskich.

Po złożeniu urzędu podjęła inicjatywę ks. Budkiewicza i kierowała internatem żeńskiego gimnazjum Św. Katarzyny w Petersburgu (obecnie Leningrad). Ponieważ w cesarstwie rosyjskim nie było zakonów, za specjalnym pozwoleniem władz kościelnych zdjęła habit zakonny, aby mogła pracować. Na tym stanowisku nie wahała się przyjmować do swego zakładu prawosławnych Rosjanek, mając nadzieję, że w ten sposób ułatwi im poznanie wiary katolickiej. Nawet postarała się, że w kaplicy szkolnej głoszono również kazania po rosyjsku. Po pewnym czasie zakupiła obszerny teren w Finlandii i prowadziła tam prywatne gimnazjum żeńskie w Merentähti.

Z początkiem wojny światowej musiała opuścić granice państwa rosyjskiego jako obywatelka austriacka. Zamieszkała przeto w Sztokholmie i tam otwarłszy nową placówkę, rozwinęła działalność odczytową na rzecz założonego przez Henryka Sienkiewicza Szwajcarskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Akcją tą objęła również Danię i Norwegię. Wszędzie wykorzystywała swoje znajomości, aby jak najwięcej pomóc dzieciom polskich robotników w Skandynawii. Organizowała więc zakłady, gdzie utrzymywano grupy sierot.

W roku 1918 zdołała nawet otworzyć szkołę gospodarczą w Aalborgu (Dania). Pragnąc przyłączyć swe placówki zakonne w Skandynawii do Unii Polskich Urszulanek, wyjechała do kraju. Chociaż do zjed[219]noczenia nie doszło, to jednak zakupiła posiadłość w Pniewach niedaleko Poznania, aby tam założyć dom nowej gałęzi urszulańskiej.

W roku 1920 Stolica Apostolska uznała dom w Pniewach za autonomiczny i pozwoliła na opracowanie konstytucji. Matka Urszula widziała swoje zgromadzenie jako zespół ludzi poświęconych pracy dla biednych - w miarę potrzeb, które przed nimi staną Dlatego nawet ich habit miał być szary, dostosowany do ich codziennych obowiązków. Ich czynna postawa musiała oprzeć się na solidnych zasadach życia wewnętrznego i cnót zakonnych.

Ustawy, opracowane przez Matkę, zostały zatwierdzone na siedem lat w roku 1923, a następnie już na stałe.

Kształtowaniu się nowego zgromadzenia towarzyszył ogromny rozwój placówek. W ciągu stosunkowo krótkiego czasu powstało kilkadziesiąt domów w Polsce, następnie we Włoszech, we Francji, w Brazylii i w Kanadzie. Matka dwoiła się i troiła w swoich wysiłkach organizacyjnych, brała udział w zjazdach i kongresach katolickich, popierała Sodalicję Mariańską, głosiła odczyty.

Pod koniec życia w swoim testamencie podała wiele wskazówek dla sióstr, jak mają kształtować swe życie zakonne i pracę charytatywną. Oto kilka wyjątków bardziej charakterystycznych dla "szarych urszulanek":

"Bądźcie dobre, dzieci moje, uprzejme dla wszystkich. Spotykajcie się zawsze serdecznie, z uśmiechem miłości, z dobrym słówkiem na ustach. Radujcie się, gdy możecie innym oddać usługę, choćby to wam pracy i niewygody przysporzyło. Nie wiecie nawet, ile szczęścia nieraz dajecie uśmiechem miłości, słówkiem dobroci.

Pamiętajcie o dwóch rzeczach: dobroć umie serdecznie dziękować, nawet za najmniejszą rzecz, i dobroć umie przyjmować usługi - choćby nawet niepotrzebne - serdecznie i z podziękowaniem.

Żyjcie w zgodzie zawsze z wszystkimi, chętnie ustępujcie innym, byleby zgoda była zachowana. Bądźcie więcej jeszcze niż dobre, bądźcie pełne poświęcenia dla innych, gotowe jak Pan Jezus do przelania krwi dla dobra innych...

...Niemało potrzeba siły woli, przezwyciężenia, umartwienia, by stale - mimo trudności, przykrości, niepowodzeń, niepokojów, niezdrowia, cierpienia, być pogodną zawsze, jasną, słoneczną, spokojną! A przecież ta pogoda duszy, to szczęście duszy - jest największą pomocą w pracy nad sobą, jest dla duszy tym, czym słońce dla ziemi... Może największym aktem miłości bliźniego jest stała słoneczność duszy rozsyłająca wszędzie swe jasne i ciepłe promienie!

...Niemało hartu potrzeba, by nie dać się wyprowadzić z tej jasnej pogody... Kochaj Jezusa, kochaj Go na krzyżu, kochaj w tabernakulum, kochaj w woli Bożej, a będziesz zawsze szczęśliwa. Największym dowodem miłości naszej do Maryi jest naśladowanie jej cnót. Chciejcie więc jak Ona, ta święta, nieskalana, być wiernymi służebnicami Pańskimi, gotowymi na spełnienie Jego woli, czy ona będzie jasna i miła, czy też przyniesie krzyż i cierpienie"...

Kiedy się patrzy na portret Matki Urszuli, to szczególnie pociąga nas blask oczu i matczyny uśmiech; oblicze to wyraża nie tylko życzliwość dla otoczenia, ale też nieugiętą wolę czynienia dobrze wszystkim potrzebującym, a przede wszystkim dzieciom. Testament, zostawiony zgromadzeniu w dziedzictwie, jest dokumentem jednoznacznym autentycznej postawy wyjścia ku bliźnim. Treść jego jest odbiciem przeżyć i doświadczeń religijnych, przemyśleń ewangelicznych. Dlatego Kościół święty po zbadaniu jej życia, działalności i pism orzekł pozytywnie o niej jako o osobie, która spełniła w służbie Boga i człowieka nakazy Ewangelii. Nie szczędziła swych sił w nieustannej pracy, w trosce i miłości.

Zmarła po krótkiej chorobie 29 maja 1939 r. w Rzymie.

Grafika do art. Matka Urszula...

[Fot. 1, s. 217] Julia Ledóchowska, 1880 r.

Grafika do art. Matka Urszula...

[Fot. 2, s. 218] Matka Urszula Ledóchowska.