Matka Boża w moim życiu (18)

W czasie drugiej wojny światowej, jak wiele polskich żon i matek, zostałam sama z czworgiem dzieci. Mieszkałam w małym miasteczku na południowo-wschodnich kresach Polski. W mieście panował wielki głód i choroby - czerwonka - które dziesiątkowały ludność, zwłaszcza dzieci. Żywność w mieście była bardzo droga. Wyjście za miasto, do wiosek po żywność było bardzo niebezpieczne, gdyż tam grasowały bandy ukraińskie - banderowcy. Polce, jeśli dostała się w ich ręce, groziła męczeńska śmierć. Wszystko, co było w domu do sprzedania, spieniężyłam na żywność. Przyszedł dzień, w którym nie miałam już nic do sprzedania i nie miałam czym nakarmić dzieci. Wieczorem, po całodziennej głodówce, uklękliśmy przed figurką Matki Bożej, prosząc o ratunek. Głodne dzieci pokładły się do snu, a ja przez całą noc płakałam i modliłam się o pomoc. Wiedziałam, że ja nic już nie mogę. Całą nadzieję złożyłam w Matce Bożej.

Raniutko ktoś zapukał do okna. Przestraszyłam się. Gdy otworzyłam, do mieszkania weszła mało mi znana kobieta, która mieszkała w drugim końcu miasta. Przyniosła duży tobołek żywności. Wyjaśniła, dlaczego to uczyniła: Całą noc śniła, że moje dzieci są głodne i bardzo potrzebujemy pomocy. Potem jeszcze wiele razy przynosiła żywność moim dzieciom. Dzięki tej pomocy przeżyłam wojnę z dziećmi.

Wierzę, że to Matka Boża natchnęła tę kobietę do tego czynu.

Kobieta ta po roku spłonęła wraz z matką w piwnicy swego domu podczas działań wojennych. Modlę się za nie codziennie, ale jestem przekonana, że Matka Boża wprowadziła te dobre kobiety do nieba. Tytuł: "Matka Boża w moim życiu" do mnie stosuje się najdokładniej, bo dzięki Jej opiece żyję ja i moje dzieci.

Grafika do art. Matka Boża w moim życiu

[Fot. s. 379: Matka Boża z Dzieciątkiem na tle gór.]