Maryja na etapie współczesnym Kościoła

Piotr naszych czasów

Streszczenie encykliki Matka Odkupiciela, IV

Choć Ojciec Święty dał swej encyklice maryjnej tytuł ogólny O błogosławionej Maryi Dziewicy w życiu pielgrzymującego Kościoła, to jednak on sam zaraz we wprowadzeniu zaznaczył, że pragnie "skoncentrować się przede wszystkim na etapie współczesnym, który nie należy jeszcze do historii, ale przecież nieustannie ją tworzy, również w znaczeniu historii zbawienia".

Przeżywamy bardzo ważny okres dziejowy. "Kościół - jak wciąż przypomina w encyklice Jan Paweł II - wraz z całą ludzkością przybliża się do granic tysiącleci", "do końca drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa". Przed nami "bliska już perspektywa Roku 2000", który będzie "milenijnym jubileuszem narodzenia Jezusa Chrystusa". Z chwilą Wcielenia Syna Bożego dokonał się "wielki przełom" dla ludzkości, "zasadniczy przełom historyczny", przełom między "upadkiem", którego początek opisuje Księga Rodzaju, przedstawiając grzech pierwszych ludzi, a "powstaniem", które zaofiarował Odkupiciel człowieka.

Nie chodzi tylko o ważność rocznicy. Ów przełom podstawowy "trwa nieodwracalnie", "wciąż i poprzez wszystko towarzyszy dziejom człowieka: wszystkich i każdego", będąc "nieustającym wyzwaniem ludzkich sumień... do pójścia, na sposób dawny a zawsze nowy, drogą «nieupadania» i drogą «powstawania», jeśli się upadło". Rodzina ludzka "dokonała wielkich dzieł na drodze postępu i cywilizacji, poniekąd przyśpieszyła w ostatnich czasach bieg historii", ale czy przyśpieszył się przez to postęp duchowy? Papież nie omawia bliżej stanu moralnego dzisiejszej ludzkości - uczynił to w encyklice Odkupiciel człowieka, gdy ukazał czas naszego pokolenia jako czas wielkiego zagrożenia człowieka z powodu wielkich zniszczeń, nade wszystko moralnych. Ale w całej encyklice maryjnej czuje się jego ojcowskie zatroskanie, które pod koniec ujawnia się w żarliwej modlitwie: "Wspomóż, wspomóż upadły lud!"

Są to słowa, wzięte z adwentowej antyfony Święta Matko Odkupiciela. Czas, który nas dzieli od Roku 2000, to nowy Adwent ludzkości, jak o tym Jan Paweł II wspomniał już w pierwszej encyklice, a "Adwent to szczególnie czas Maryi", jak dopowiedział podczas swej pielgrzymki w Lourdes (15 VIII 1983). "Kościół zawsze, a Kościół naszych czasów w szczególności, potrzebuje Matki" (Odk[upiciel] czł[owieka]). Temat ten rozwija Papież w omawianej encyklice, czując "potrzebę uwydatnienia szczególnej obecności Matki Chrystusa w dziejach, zwłaszcza w ciągu tych ostatnich lat przed Rokiem 2000". Ogłasza nawet specjalny Rok Maryjny (1987/88), który nie tylko ma przypomnieć, że Maryja poprzedziła narodzenie się Chrystusa Pana, ale równocześnie ma "uwydatnić, iż odkąd dokonała się tajemnica Wcielenia, dzieje ludzkości weszły w «pełnię czasu», a znakiem tej pełni jest Kościół", któremu "przoduje" właśnie Maryja, nieustannie współpracując z dziełem zbawienia dokonanym przez Chrystusa - Jej Syna. Poprzez Rok Maryjny Kościół zostaje wezwany, aby przypomniał wszystko, co w jego przeszłości świadczy o tej macierzyńskiej współpracy, a "także, aby przygotował ze swej strony drogi na przyszłość do tej zbawczej współpracy, koniec bowiem drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa otwiera jakby nową perspektywę".

Maryja winna zajmować poczesne miejsce w życiu Kościoła i każdego chrześcijanina, i to nie tylko w modlitwie. Chrystus dał Ją każdemu swemu uczniowi za matkę, a odpowiedzią na ten dar ma być synowskie zawierzenie. "Zawierzenie jest odpowiedzią na miłość osoby, w szczególności zaś na miłość matki". "Zawierzając się po synowsku Maryi, chrześcijanin podobnie jak apostoł Jan - «przyjmuje» Matkę Chrystusa i wprowadza Ją w to wszystko, co stanowi jego własne życie wewnętrzne, poniekąd jego ludzkie i chrześcijańskie «ja»: «wziął Ją do siebie». Stara się w ten sposób [163]wejść w zbawczy zasięg tej «macierzyńskiej miłości», poprzez którą Matka Odkupiciela «opiekuje się braćmi swego Syna» i «współdziała w ich rodzeniu i wychowaniu» wedle tej miary daru, jaka każdemu jest właściwa z mocy ducha Chrystusowego". Oto "maryjny wymiar życia ucznia Chrystusowego".

Chodzi tutaj "o życie z wiary - w tym wypadku więc o autentyczną «duchowość maryjną» w świetle całej Tradycji, a w szczególności o taką duchowość, do jakiej wzywa nas Sobór (por. LG 66-67). Zarówno duchowość maryjna, jak i odpowiadająca jej pobożność, znajdują przebogate źródła w historycznym doświadczeniu osób i wspólnot chrześcijańskich". Papież przykładowo wymienia tego, który szczególnie wpłynął na jego osobistą duchowość - św. Ludwika Grigniona de Montfort, "który zachęca chrześcijan do poświęcenia się Chrystusowi przez Maryję, widząc w nim skuteczny sposób wiernego realizowania w życiu zobowiązań Chrztu świętego". Dodaje przy tym: "Trzeba z radością podkreślić, że także współcześnie nie brak przejawów tej duchowości i pobożności". Ma tu na myśli - jesteśmy pewni - również św. Maksymiliana, u którego miłość Niepokalanej, jak mówił po kanonizacji (8 XII 1982), "na pewno nie jest powierzchowną uczuciowością, ale jest wielkodusznym zaangażowaniem się i oddaniem całej osoby, jak to on sam pokazał swym życiem wiernym Ewangelii aż do heroicznej śmierci".

W encyklice maryjnej Jan Paweł II poruszył też aktualny problem ekumenizmu, poświęcając mu specjalny rozdział: Pielgrzymowanie Kościoła a jedność wszystkich chrześcijan i wracając doń w zakończeniu, gdzie przypomniał, że w Roku Maryjnym przypada Tysiąclecie Chrztu Rusi. Podział stanowi zgorszenie, podczas gdy jedność ożywiłaby wiarę w świecie. "Na współczesnym etapie swej wędrówki Kościół stara się odnaleźć utraconą w ciągu wieków jedność wyznawców Chrystusa, aby okazać posłuszeństwo swemu Panu, który o tę jedność modlił się w przeddzień swojej męki". Ekumenizm to szukanie dróg do odbudowy tej jedności. I tutaj "znakiem pewnej nadziei i pociechy" jest Maryja.

Jest tym znakiem na pewno, gdy chodzi o odłączone Kościoły na Wschodzie. Encyklika pokazuje, "jak bardzo Kościół katolicki, Kościół prawosławny i starożytne Kościoły wschodnie czują się głęboko złączone przez miłość i cześć Bożej Rodzicielki". Bogactwo kultu maryjnego, tak widoczne na Wschodzie, "mogłoby nam pomóc do tego, aby Kościół zaczął na nowo oddychać w pełni «obydwoma płucami»: chodzi o Wschód i Zachód... Jest to dzisiaj bardziej konieczne niż kiedykolwiek". Ułatwiłoby to dialog z braćmi odłączonymi na Zachodzie i pozwoliłoby przeżyć doskonalej Magnificat.

Jedność między chrześcijanami "zostanie przywrócona tylko wówczas, gdy będzie oparta na jedności wiary". Gdy chodzi o protestantów, są jeszcze "niemałe różnice doktrynalne dotyczące tajemnicy i posłannictwa Kościoła, a niekiedy roli Maryi w dziele zbawienia". Dialog skupia się tu coraz bardziej wokół tajemnicy Wcielenia i tajemnicy Kościoła, które pozwalają lepiej dostrzec Maryję, a znów "kontemplacja Matki Bożej wprowadza w [164]głębsze zrozumienie tajemnicy Wcielenia i Kościoła". Papież zapytuje: "Dlaczego więc nie mielibyśmy wszyscy razem patrzeć na Nią jako na naszą wspólną Matkę, która modli się o jedność rodziny Bożej?". Teolog protestancki Max Thurian tak kończy swą ocenę, bardzo pozytywną, dokumentu Jana Pawła II: "Z pomocą Encykliki, tak bogatej w treść biblijną i doktrynalną, można mieć nadzieję, że rok maryjny będzie czasem pogłębienia w wierze, odnowy duchowej i postępu ku jedności wszystkich chrześcijan".

Jest w encyklice oryginalny rozdział: Magnificat pielgrzymującego Kościoła. W tym kantyku Maryja "głosi przyjście tajemnicy zbawienia, przyjście «Mesjasza ubogich». Czerpiąc z serca Maryi, z głębi Jej wiary, która się wyraziła w słowach Magnificat, Kościół coraz bardziej odnawia w sobie świadomość, że prawdy o Bogu zbawiającym, o Bogu, który jest źródłem wszelkiego obdarowywania, nie można oddzielać od tej szczególnej opcji (wyboru) na rzecz ubogich i pokornych, która wyśpiewana w Magnificat - wyraziła się następnie w słowach i czynach Jezusa... Sprawa ta łączy się organicznie z chrześcijańskim znaczeniem wolności i wyzwolenia". Maryja "jest najdoskonalszą ikoną wolności i wyzwolenia ludzkości i wszechświata", i właśnie Kościół ku Niej "winien zwracać swój wzrok, by zrozumieć w pełni sens swej misji". Magnificat trzeba przeżyć w duchu Maryi, coraz wszechstronniej i coraz gruntowniej wprowadzając jego treść, a tym samym treść całej Ewangelii w życie.

Jan Paweł II porusza też problem kobiecości, ale mimochodem, obiecując, że do tego tematu powróci przy innej okazji. "Postać Maryi rzuca światło na kobietę jako taką przez sam fakt, że Bóg w tym wzniosłym wydarzeniu Wcielenia Syna zawierzył się wolnej i czynnej posłudze niewiasty. Można zatem stwierdzić, że kobieta, spoglądając na Maryję, odkrywa w Niej sekret godnego przeżywania swej kobiecości i prawdziwego realizowania siebie. W świetle Maryi Kościół widzi w kobiecie odblaski piękna, które odzwierciedla najwznioślejsze uczucia, do jakich zdolne jest serce ludzkie: całkowitą ofiarę miłości, moc, która potrafi znieść największe cierpienia, bezgraniczną wierność, niestrudzoną aktywność, umiejętność łączenia wnikliwej intuicji ze słowem pociechy i zachęty".

Kościół jest pielgrzymujący, jest w marszu, jak Maryja, która udała się z pośpiechem w góry judzkie po Zwiastowaniu. Kościół winien dotrzymywać kroku Maryi, korzystając z Jej pomocy, by wypełnić swą misję w świecie. Całą encyklikę przenika, jak wyjaśnia ks. Rene Laurentin (w książce Rok łaski z Maryją, Fayard 1987), jakaś dynamika, którą określa cel: ratować dzisiejszy świat, tak bardzo zagrożony. Papież, choć tego wyraźnie nie powiedział, ma na uwadze "cud Polski", którego punktem wyjścia było zawierzenie i poświęcenie się Matce Bożej. Przypominając bliski Rok 2000 głosi, że Chrystus, narodzony fizycznie z Maryi w stajni betlejemskiej, winien odrodzić się w sercach i wspólnotach ludzkich i że Maryja trzyma sekret tego przyszłego narodzenia. Ona w tym pomaga jako Matka zjednoczona ze Zbawicielem.

Grafika do art. Maryja na etapie...

[Fot. s. 163] Tu w tym sanktuarium fatimskim pragnę wobec wszystkich powtórzyć: totus Tuus! - cały Twój, o Matko! (Papież Jan Paweł II w Fatimie 12 maja 1982 r.).