Któraś poczęła
z Ducha Świętego
Lilio cierpienia -
między różowe noce Libanu
gdzie błękitem Twej stopy
zroszona ziemia
i sen ciche wieczory
w kwitnące gałęzie jabłoni
przemienia -
przenieś me dłonie
smutniejsze
niż uschłe drzewa.
Jam jako krzew jarzębiny
którą samotny pastuszek
na lipowym flecie wyśpiewał
a zły wiatr
już w południe złamał.
Któraś stała
pod krzyżem Bolesna
Wszechpośredniczko łask
Maryjo!
zabierz moje serce
zziębłe od rosy porannej
i napełń modlitwą
żarliwą.
Otrząśnij z uwiędłych liści
mój pociemniały krzew
i ześlij światło w doliny
gdzie kwiaty ogniste
i ludzie strudzeni
na głazy czerwone legli.
Maryjo! Błogosławiona
otwórz moje oczy
które sen uśpił
bo usta mam pełne słonecznego pyłu dnia
a włosy mokre od zieleni
nocy.
Myśl moja w Tobie...
Prowadź przez pustynię
spękaną jak moje wargi.
Najczystsza światłości
Kłosie pszeniczny
Łodzi z koralu
Kolebko dobroci
Córko Joachima
Matko Jezusa
Panno nad pannami
Święta Boża Rodzicielko
Módl się za nami...
"...Każdej chwili wybierać muszę", 1954

