Łatany habit

VIII stulecie urodzin św. Franciszka

Przygotowuje sobie szatę przypominającą kształtem krzyż, chcąc w niej oddalić wszelkie zwodzenie szatańskie; przygotowuje ją bardzo szorstką, aby w niej ukrzyżować ciało wraz z jego namiętnościami i pożądliwościami; przygotowuje ją w końcu bardzo skromną i nieszykowną, taką, aby w żaden sposób świat nie mógł mu jej zazdrościć.

Tomasz z Celano, Życiorys pierwszy św. Franciszka z Asyżu , nr 22

Nie strój zdobi człowieka, a habit nie czyni zakonnika. Jest jednak zewnętrznym znakiem tego, co dzieje się we wnętrzu człowieka, które trudno ukryć. Zresztą po co?

Młodzież średniowiecza ubierała się kolorowo, bardzo kolorowo i fantazyjnie. Z pewnością wybijał się wśród nich strój młodego Franciszka z Asyżu. W sklepie ojca miał pod dostatkiem wszelkich tkanin i w każdym guście. Ze zmianą myślenia przyszły zmiany stroju. Najpierw sprzedał zbroję rycerską, potem podarował komuś płaszcz, wreszcie, wydziedziczony przez ojca wobec biskupa i licznego zgromadzenia, oddał rodzinie resztę odzieży. Domownicy biskupa z litości ofiarowali mu zniszczony płaszcz, który z radością przyjął i ubrał nakreśliwszy na nim kredą ogromny krzyż. Tak zaczął formować się franciszkański habit, najpierw znaczony krzyżem, a potem w kształcie krzyża.

W czasie prac przy remoncie kościołów św. Franciszek "nosił jeszcze habit pustelnika, chodził z laską w ręku, butach i przepasywał się skórzanym pasem" - relacjonują trzej pierwsi towarzysze Świętego: Leon, Anioł i Rufin. Zasłyszane podczas Mszy św. słowa Ewangelii o rozesłaniu apostołów nie tylko zadecydowały o wyborze drogi życia św. Franciszka, ale również o zmianie stroju. Bez chwili zwłoki pozbył się tego, co [280]miał podwójne, od tej chwili nie posługiwał się ani laską, ani workiem, ani torbą. Nie nosił też obuwia. Sprawił sobie ubogą suknię z szorstkiego sukna, a pas zamienił na powróz. Taki strój stał się znakiem przynależności do zakonu, usankcjonowany przepisem reguły ułożonej przez Świętego: "Bracia, którzy przyrzekli posłuszeństwo, niech mają jeden habit z kapturem i drugi, jeśli zachodzi potrzeba, bez kaptura, pasek i spodnie. A wszyscy bracia niech noszą suknie ubogie i mogą je łatać, z błogosławieństwem Bożym, lichym płótnem, lub innymi kawałkami". Tak więc Święty pozwalał braciom na posiadanie dwóch habitów, ale zakonnicy, za przykładem Świętego, z tego pozwolenia nie korzystali. Wspomina o tym w Testamencie sam św. Franciszek: "Ci, którzy przychodzili przyjąć to życie, rozdawali ubogim wszystko, co mogli posiadać, i zadowalali się jednym habitem, połatanym z wierzchu i od spodu, sznurem i spodniami. I nie chcieliśmy mieć więcej". A Tomasz z Celano dodał: "Ubogi habit Świętego wskazywał, gdzie gromadził swe dobra. Stąd to radosny, stąd pewny, stąd gotowy do biegu, cieszył się, że przemijające skarby zamienił na stokroć większe".

Habit św. Franciszka przechowują jako cenną relikwię w bazylice asyskiej. Faktycznie ma kształt krzyża, jest w kolorze szaro-popielato-brązowym, mocno zniszczony i połatany robi wrażenie, jakby z łat tylko został uszyty. Widać na nim ślady zdarzeń, o których wspomina kronikarz zakonu: "Kiedy raz, gdy ubogi prosił o jałmużnę, a Franciszek nie miał nic pod ręką, odpruł brzeg swojej tuniki i dał ubogiemu. Niejednokrotnie także w tym samym celu obrywał spodnie". Ten sam kronikarz wspomina o zakonniku z Francji, który przy pierwszym spotkaniu ze świętym Franciszkiem z pobożności, a nie chciwości, poprosił go, aby zamienił z nim tunikę. Święty natychmiast to zrobił, gdyż tunika brata była bardziej licha. Wypadki takie powtarzały się. W czasie śmiertelnej choroby Franciszka jeden z braci zwierzył się współbraciom, że dostąpiłby największej pociechy, gdyby po śmierci miał tunikę ojca Franciszka. Wnet wezwał go Święty i tak mu powiedział: "Daję ci tę tunikę, weź ją, niech już będzie twoja; chociaż będę ją nosił, dopóki żyję, to jednak po śmierci przypadnie ona tobie". Brat był zaskoczony tak wielką przenikliwością Ojca, a potem otrzymał tunikę ku swojej pociesze.

Habit św. Franciszka miał kształt litery Tau, czyli Chrystusowego krzyża, bo nosił go pokutnik i założyciel zakonu pokuty. Święty opasał się sznurem, za który można było prowadzić posłusznego człowieka niczym psa na smyczy. Zakon Franciszkowy stawiał na posłuszeństwo braci, którzy pozwolili się prowadzić Bogu, głosowi Ewangelii, reguły i przełożonych. Habit Świętego z Asyżu miał kaptur, którym można było skromnie przykryć nawet uczoną i mądrą głowę, bo zakon franciszkański był zakonem ludzi pokornych. Rękawy habitu były szerokie, by nie krępowały rąk przy pracy. Franciszek i jego współbracia byli pracowici i to jest również cechą zakonu. Pod habitem Święty nosił byle jakie spodnie i byle jaką koszulę. Ubóstwo zakonne sięgało w głąb każdego współbrata. Późniejsi zakonnicy nosili zawieszoną na pasku koronkę siedmiu radości Matki Bożej, bo zakon św. Franciszka czcił, wielbił i kochał Matkę Boga przejmując w tym względzie szczególne posłannictwo Św[iętego] Ojca.

Nie sposób policzyć, ilu ludzi od czasów św. Franciszka nosiło franciszkański habit. Zapewne było ich setki tysięcy. Dziś też możemy ich spotkać w kościołach i na ulicach ubranych w habity różnego koloru, ale zawsze w kształcie krzyża, zawsze przepasane sznurem i zawsze z tym samym wyrazem symboliki. Ludzie w habitach nie są aktorami, którzy zakładają kostium na scenę, ani też młodymi fantastami, którym ekstrawagancki strój pozwala zwrócić na siebie uwagę, ale są to ludzie, w których [281]dokonała się wewnętrzna przemiana w duchu św. Franciszka i uzewnętrzniła się słowami ślubowań, postawą zakonną, a także strojem. Strój ten, jako znak przynależności do wielkiej rodziny franciszkańskiej, mówi, że Ewangelia, realizowana przez św. Franciszka, była i jest nie tylko pożyteczna, lecz konieczna dla świata, który dziś również tęskni za pokojem i dobrem.