Imię Maryi zrosło się z Polską. Jej obraz można spotkać niemal w każdym domu. Jej wizerunek mieli rycerze na ryngrafach, Jej obrazek żołnierze idący na front. Czujemy się spadkobiercami tradycji narodowych, a także idei świętego Maksymiliana szaleńca Niepokalanej.
Jesteśmy pełni dobrej woli i na pewno byśmy się oburzyli, gdyby ktoś obraz Maryi zrzucił ze ściany i podeptał. Wielu by się znalazło obrońców Maryi. Można jednak przez grzech ciężki podeptać obraz Boży w duszy. To jest o wiele głębsze podeptanie i znieważenie, aniżeli zrzucenie obrazka, jesteśmy bowiem świątynią Boga żywego.
Zawsze grozi człowiekowi przeświadczenie, że przez zewnętrzne działania i gesty, jak ubieranie okien na nawiedzenie obrazu, pieszą pielgrzymkę coś dajemy Bogu, gdy jednocześnie w sercu nie ma chęci porzucenia grzechu. Jeżeli nic nie chcemy zmienić w życiu, to może się zdarzyć, że uczynki zewnętrzne będą tylko pozą i ugruntują nas w złym. Wtedy powiemy: nie jest ze mną tak źle, bo... I tu zaczniemy wymieniać jak faryzeusz. Faryzeusz chwalił się (Łk 18, 9-14), że jest lepszy od innych, ponieważ pości dwakroć w tygodniu i składa dziesięciny ze wszystkiego, co posiada. Celnik natomiast, skruszony, mówił: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Chrystus ocenił wyżej pokornego celnika niż faryzeusza, który myślał, że wyświadcza Bogu przysługę.
"Nadchodzi godzina... kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie" (J 4,23). Taka cześć Maryi to nie powieszenie obrazka, ale wypełnienie Jej woli. To nie znaczy, że nie mamy mieć w domach obrazków, że nie mamy ubierać okien czy w inny zewnętrzny sposób wyrażać naszej miłości, ale trzeba się strzec, by jednocześnie w naszym narodzie nie byty mordowane dzieci, nie szerzyło się pijaństwo, narkomania, nieczystość; dbać, by ludzie się wzajemnie szanowali, bo inaczej usłyszymy: "...dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!" (por. Mt 23,1-39).
U świętego Maksymiliana kult Niepokalanej polegał na czci wewnętrznej, na pełnieniu Jej woli. To był codzienny wytrwały wysiłek, by Jej wola była spełniana. Często mówił, że nasza wola ma być utożsamiana z wolą Niepokalanej.
Nie zaniechajmy stawiania kwiatów przed obrazem czy figurą ani wypowiadania słów modlitwy, ale dodajmy do tego serca czyste, wolne od grzechu. Każdy niech szuka usprawiedliwienia w prawym sumieniu, a nie w zewnętrznych gestach, wtedy nie będziemy podobni "do grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa" (Mt 23,27).
Słowa św. Maksymiliana niech nas zachęcą do wewnętrznego wysiłku: "Życzę wam... byśmy wszyscy pełnili jak najdoskonalej Jej wolę... większej, wyższej świętości wam ani sobie nie życzę, bo wyższej już nie ma".
