Matka Boża w moim życiu (47)
Czytając w "Rycerzu Niepokalanej" miłe opisy pod nagłówkiem Matka Boża w moim życiu, uczułem chęć przedstawienia Jej przemożnej, matczynej opieki nade mną, by i w ten sposób okazać Jej swą wdzięczność.
W naszym domu rodzinnym życie religijne było przestrzegane i praktykowane. W niedzielę chodziliśmy na Mszę św., ale że była tylko jedna: o godz. 12, jako suma, więc z rana przy obrządku śpiewaliśmy wszyscy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Aby nie pomylić zwrotek, mama kazała mi zawsze śledzić tekst w modlitewniku i prowadzić śpiew.
Dorastając schodziłem nieraz na manowce, ale w tym czasie zacząłem czytać "Rycerza Niepokalanej", który do nas przychodził, i przez to pismo prostowały się moje ścieżki do Boga. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że Niepokalana wzywa mnie do swojej Zagrody, do Niepokalanowa. Trudności ze strony rodziców były duże, ale Matka Boża wspomogła mnie swoją łaską tak, że mimo zdecydowanego sprzeciwu ojca mama odprowadziła mnie na stację kolejową i odjechałem do klasztoru razem ze swoim kolegą.
Gdy teraz po przeszło 50 latach życia zakonnego spoglądam wstecz, to z podziwem widzę, ile w nim było szczególniejszej, wyjątkowej opieki Matki Najświętszej, która chcąc mnie ocalić postawiła na mej drodze życiowej wielkiego i świętego człowieka, jakim był św. Maksymilian Maria Kolbe. Żyłem z nim razem w Polsce i w Japonii przez sześć lat. "Uwielbia dusza moja Pana" wraz z Maryją za to, że dane mi było żyć pod przełożeństwem i duchową opieką świętego Ojca Maksymiliana.
Gdy w czasie wojny Japonii z Ameryką leżałem w szpitalu w Nagasaki po ciężkiej operacji i zaszły komplikacje pooperacyjne, lekarz nie ręczył, że przeżyję do następnego rana, chyba że poddam się nowej operacji. Ponieważ pierwszą operację ciężko przeżyłem, na drugą się nie zgodziłem. Byłem zdecydowany na wszystko. Cały Niepokalanów japoński rozpoczął gorące modły o moje zdrowie. I tym razem opieka Niepokalanej nie zawiodła. W nocy mi się polepszyło. Nazajutrz z samego rana przyszedł do mnie lekarz, ciekaw, czy jeszcze żyję. Mocno się zdziwił, gdy zobaczył, że z uśmiechem go powitałem.
- Kore wo Kami sama dekimashta: Tylko Bóg mógł to sprawić - rzekł.
W dwa miesiące później zwiedzałem zgliszcza tego szpitala zniszczonego wraz z miastem Nagasaki przez wybuch bomby atomowej. Lęk mnie ogarnął, gdy ujrzałem "moją" salę całkiem wypaloną. Przecież mogłem tu leżeć w czasie nalotu. Na szczęście, jako obcokrajowca ewakuowano mnie wcześniej poza miasto.
Niezbadane są wyroki Boże, ale prawdą jest fakt, że kto się odda całkowicie Niepokalanej i zawierzy Jej bezgranicznie, na pewno znajdzie drogę do Boga, a w trudnościach życiowych pomoc i opiekę.
