Brat Zdzisław Aleksander Łuszcz był najstarszym z grupy, która dnia 16 sierpnia 1971 r. wyjechała z Niepokalanowa na misje do Zambii. Odzywały się nawet glosy, czy w jego wieku - miał wtedy 57 lat - można posyłać na misje.
Potrzeba była paląca. W kustodii generalnej naszego Zakonu w Zambii nie było kogoś, kto mógłby pracować jako drukarz w dopiero co wskrzeszonym (po upadku tzw. Kitwe Printers) wydawnictwie pod nową nazwą Kolbe Mission Press. Być może, iż smutne doświadczenie z Kitwe Printers spowodowało, że ówcześnie przełożeni zdecydowali, żeby przyjąć br. Zdzisława do pracy w drukarni mimo zaawansowanego wieku. Z wykształcenia, nabytego w Niepokalanowie, był zecerem-linotypistą, a z zamiłowania - ogrodnikiem. Z obydwu specjalności miał odpowiednie świadectwa.
Do Zambii przylecieliśmy w piątkę dnia 26 sierpnia 1971 r., kiedy w Polsce obchodzono uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Dnia 30 sierpnia tegoż roku br. Zdzisław rozpoczął pracę w drukarni. Miał wtedy jednego po[3]mocnika oraz dwie maszyny: firmy Solna na format arkusza 525×400 mm oraz f[ir]my Gestetner na fonnat papieru 325×200 mm. Kiedy po 16 latach, dnia 25 lutego 1987 r., odchodził z Mission Press z powodu choroby, żegnało go siedmiu drukarzy, obsługujących pięć maszyn, trzy Heidelbergi, Rota Print i Gestetner.
Br. Zdzisław nie ograniczał się tylko do pracy w drukarni. Niemal każdą chwilę wolną od obowiązków zakonnych i pracy w drukarni poświęcał pracy w ogrodzie i sadzie, które założył: uprawiał warzywa, sadził i pielęgnował drzewka. Pomarańcze, banany, papaje, cytryny, awokado, które dzisiaj podają nam do stołu - to owoce, wyrosłe dzięki jego ofiarnej pracy i zapobiegliwości.
W 1986 r. nie trudno było dostrzec, że siły br. Zdzisława gasną z dnia na dzień. Najpierw musiał ograniczać swoją ulubioną pracę w ogrodzie i sadzie. Drżenie prawej ręki było znakiem, że rozwija się u niego choroba Parkinsona. Był jej świadomy, jednak nie żalił się nigdy. Był nadal uśmiechnięty, rozmodlony, usłużny, zrównoważony, świecił przykładem punktualności do ostatniej godziny swojego pobytu wśród nas.
Tymczasem obok choroby Parkinsona, która robi wyraźne postępy, rośnie złośliwy a ukryty nowotwór. Lekarz orzekł, że konieczna jest operacja, ale uprzednio są nieodzowne badania specjalne, dlatego zalecał leczenie w Europie.
Br. Zdzisław, choć ongiś wyraził się do mnie, że jego pragnieniem jest umrzeć w Zambii, przyjął z poddaniem decyzję przełożonego, podjętą na podstawie opinii lekarskiej, i odleciał do Rzymu dnia 25 lutego 1987 r., żegnany na lotnisku w Ndola przez spore grono współbraci.
Po jego odejściu ludzie nasi zaczęli się żywo interesować jego stanem zdrowia. Zastanowił mnie ten fakt, więc przy jednym z zapytań zamiast odpowiedzieć wprost, zagadnąłem mojego rozmówcę o powód tego zainteresowania. On na to: "Nie zdaje sobie brat sprawy z tego, jak my w drukarni odczuwamy brak pośród nas br. Aleksandra. Jego nieobecność - dodał - wytworzyła u nas próżnię, której nie możemy zapełnić".
Dnia 26 kwietnia [1988] r. z Niepokalanowa nadchodzi telegram: Pogrzeb br. Zdzisława Łuszcza 26 kwietnia, zmarł w sobotę 23-go. Franciszkanie Niepokalanów Poland.
Jest godz. 15. W Mission Press na pół godziny zamiera praca. Ludziom zgromadzonym wokół mnie czytam otrzymany telegram. Głęboka cisza. Z niektórych oczu ciekną łzy! Tę ciszę przerywa dyrektor wydawnictwa, o. Hubert. Mówi nie tyle o wkładzie br. Zdzisława w pracę naszej misji, co o jego sposobie oddziaływania przez przykładne życie. W pewnym momencie głos mu się załamuje, wychodzi. Znowu głęboka cisza! Tym razem przerywa ją Ewaryst Ching’ambo, tercjarz i nasz pracownik: w języku bemba odmawia długą modlitwę za duszę śp. brata Zdzisława Aleksandra Łuszcza.
Kustosz, o. Alojzy Policarpo, w teleksie do prowincjała warszawskiego, o Mariusza Paczóskiego, zamieścił zdanie: "...br. Aleksander jest tym, którego niepodobna zastąpić nie w obowiązkach, jakie pełnił, ale w niezrównanym przykładzie jego uprzejmości, pokory, miłości wszystkich, ducha posłuszeństwa i nabożeństwa do Niepokalanej".
Ndola, 15 maja 1988
Franciszkańska Grupa Poetycka "Cras" organizuje konkurs poezji franciszkańskiej "O promień Brata Słońca". Od jednego do trzech wierszy w 3 egz. opatrzonych godłem autora należy nadesłać do 15 lipca 1988 r. pod adresem: Plac Wiosny Ludów 5, 31-004 Kraków "O promień Brata Słońca". O okolicznościach rozwiązania konkursu powiadomi się poszczególnych autorów listownie.
[okł. s. 3]
Na IV stronie okładki: Bracia misjonarze z Niepokalanowa polskiego: br. Zdzisław Łuszcz (pierwszy z prawej), br. Zefiryn Ostaszewski (obok niego) i br. Cyrion Sobiech (drugi z lewej), pracujący w Wydawnictwie Misyjnym Kolbego (Kolbe Mission Press) w Ndola (Zambia), przed budynkiem drukarni w 1981 r.
[okł. s. 3]


