Ks. Piotr Ściegienny obrońca uciśnionych

Z czasów chwały i poniżenia

Nie daj się zwyciężyć złu; ale zło dobrem zwyciężaj.

Jan Paweł II

Kto chce być szczęśliwy, powinien kochać Boga nade wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego. Wy kochacie Boga i powinniście Go kochać, bo was Bóg stworzył i opatrzył we wszystko, a jeżeli biednymi jesteście, to nie z woli Boga, ale z woli własnej, lub z woli złych ludzi. I chociaż wam powiadają, że z woli i dopuszczenia boskiego cierpicie i zachęcają was, abyście bez szemrania znosili wszelkie dolegliwości, jako od Boga pochodzące, nie wierzcie temu. Bóg, ojciec nasz miłosierny, nie stworzył was na nędzę i cierpienia. Wolą zaś Boga jest: abyśmy dzieci Jego we wszystko obfitowali, żyli wesoło, żyli w zgodzie, żyli szczęśliwie - głosił przypisywany ks. Ściegiennemu List Ojca Św[iętego] Grzegorza XVI do ludu polskiego, a wyrażający w pełni poglądy społeczno-religijne lubelskiego kapłana.

Ks. Piotr Ściegienny urodził się w Kieleckiem, w Bilczy, w rodzinie chłopskiej, w 1801 r. Był nauczycielem, urzędnikiem, nim wstąpił do pijarów. Jako kleryk pijarski uczestniczył w Powstaniu Listopadowym, był sanitariuszem i uczestniczył w akcji propagandowej na rzecz walki o wolność. Smutnym dla niego doświadczeniem był fakt obojętności na sprawy narodowe chłopów, toteż, skoro tylko otrzymał święcenia kapłańskie (1832 r.), wiele energii poświęcił przybliżeniu włościanom wizji Polski przebudowanej, sprawiedliwej i szczęśliwej.

Był gorliwym kapłanem i swoje poglądy oparł na idei ewangelicznej miłości i nauce Kościoła o sprawiedliwości. Tłumaczył wszystkim uciskanym nie tylko prawo, ale i obowiązek walki przeciwko niesprawiedliwości. Nie powinniście, bracia, słuchać ani pana, a ni urzędnika, a ni oficera, ani króla, ani na wet księdza, kiedy ci każą wam krzywdzić lub zabijać bliźnich waszych; choćby nawet anioł z nieba przyszedł i w imieniu Boga kazał wam krzywdzić lub zabijać bliźniego - anioła nie powinniście słuchać. Nikt tak Boga nie obraża jak ten, który bliźniego swego krzywdzi lub dopomaga krzywdzie i nikogo surowiej Bóg nie będzie karał jak tych, którzy krzywdzą bliźnich swoich i tych, którzy dopomagają krzywdzie. Nie dopomagajcie, bracia, królom i panom, waszym nieprzyjaciołom, do gnębienia samych siebie i owszem - brońcie się, a brońcie się wszyscy wspólnie - obronicie się. Nieprzyjaciele wasi nie są tak liczni. Cierpiących zaś miliony.

Zyskał wielu zwolenników wśród duchowieństwa, nauczycieli, małomiasteczkowej inteligencji Lubelskiego, Kieleckiego i Radomskiego. Utrzymywał też kontakt z coraz liczniejszymi grupami konspiracyjnymi, zwłaszcza ze Stowarzyszeniem Ludu Polskiego. Często jeździł, rozmawiał z ludźmi, czuł się związany z ludem na co dzień, przekonywał z ambony. Do uciemiężonego ludu docierały wymowne słowa: Bóg dał wam ziemię, dał wam wolność, rozum i pamięć, dał wam wszystko, co jest potrzebne do wygodnego i szczęśliwego życia, bylebyście pracowali, nigdy by wam na niczym nie zbywało, ale źli ludzie odebrali wam wszystko, zrobili was niewolnikami, przymuszali pracować dla nich, odebrali wam sposobność oświecania rozumu i doskonalenia pamięci; zubożyli was przeto i uczynili nieszczęśliwymi.

Ks. Ściegienny wierzył w przyszły sprawiedliwy ustrój społeczny, który zapewni robotnikom, rzemieślnikom, chłopom, mieszczanom i żołnierzom, lokajom, ekonomom i innym oficjalistom w niepo[dl]egłej Polsce należne im miejsce w życiu publicznym. Program eks-zakonnika pijarskiego (rząd carski skasował klasztory tego zakonu za działalność patriotyczną) w swej istocie pacyfistyczny, demokratyczny, głoszący chrześcijański radykalizm społeczny, prowadził do rzeczywistego ludowładztwa. Nie wiem, dlaczego by królestwo {57} niebieskie na ziemi być nie mogło. Na króla Boga i tylko Boga pewno się każdy zgodzi. Woli Boga, woli ludu, której duchem jest uszczęśliwienie każdego - nikt, chyba głupi, sprzeciwiać się będzie.

W traktacie pod wymownym tytułem Trzeba tylko chcieć widział wielką odrodzoną Rzeczpospolitą, państwo wolnych ludzi. Spoczniemy na Karpatach i brzegach Dniestru, na brzegach Dniepru i Dźwiny; Ryga, Królewiec, Gdańsk staną się polskimi. Prawy brzeg Odry oddzieli nas od Zachodu.

Ale też ten szczery entuzjasta, bezgraniczny optymista i głosiciel idealizmu opartego na miłości grozi wojną gwałcicielom i tyranom. Wojna ta będzie z woli Boga, bo lud będzie odbierał prawa od Boga sobie nadane. Tej wojnie będzie Bóg błogosławił, ta wojna zapewni wam na wieki szczęście. Należy, abyście się do tej wojny przygotowali. Nie ma w tym wezwaniu nienawiści i zemsty a tylko upomnienie i ostrzeżenie, bo walka będzie krótka i zwycięska, byle się wszyscy w jednym czasie podnieśli. Tym pośród "panów", którzy są dobrzy, ks. Ściegienny głosi braterstwo w nowej społeczności. Wojny na wieki trwać nie mogą, muszą się skończyć, a skończą się, kiedy miłość chrześcijańska uszlachetni wszystkie cnoty religijne, moralne, społeczne i obywatelskie.

Kiedy wydawało się ks. Ściegennemu, że nastroje wśród ludu dojrzały już do walki powstańczej (jest to przecież okres dużej radykalizacji, która nieco później przetoczy się przez Europę jako Wiosna Ludów) wraz z innymi spiskowcami rzucił hasło wzywające chłopów i innych uciskanych do czynu. 24 października 1844 roku na skraju Puszczy Jodłowej odbył się zjazd wtajemniczonych w spisek chłopów, mieszczan i okolicznej szlachty. Ks. Ściegienny wygłosi! płomienne przemówienie i wezwał wszystkich do złożenia przysięgi, iż wiary naszej świętej nie odstąpimy nigdy, że wedle Chrystusowego przykazania będziemy się miłować wzajemnie, że wszystkich ludzi miłować będziemy jak braci, że w dniu dzisiejszym znikną z ziemi naszej chwasty szkaradne: zawiść, niezgoda, zwady, że od dnia dzisiejszego nie ma tytułu: pan, szlachcic, nazwy: mieszczanin, chłop, a jednym tylko mianem: brat będziemy do siebie przemawiać, my dzieci jednej ziemi. Zebrani złożyli przysięgę i mieli czekać hasła walki.

Ks. Ściegienny udał się do Kielc, ale tam zewsząd spotkał się z biernością brakiem wiary w powodzenie przedsięwzięcia, dowiedział się też, iż władze rosyjskie zostały powiadomione o planach powstańców. Niezadługo sam kapłan został aresztowany na skutek trzech różnych donosów. Do powstania już nie doszło.

Po półtorarocznym śledztwie przygotowano publiczną ceremonię "zdjęcia" sakramentu kapłaństwa i odczytania wyroku śmierci bojownikowi o prawa ludu. Władze carskie spodziewały się, że Stolica Apostolska zareaguje karami kościelnymi na przypisywany ks. Ściegiennemu list, podszywający się pod orędzie papieskie Grzegorza XVI. Tymczasem Watykan nie żądał wyjaśnień ani też nie obłożył sankcjami rzekomego autora falsyfikatu. Car w drodze łaski zamienił karę śmierci na bezterminową katorgę na Sybirze. Ks. Ściegienny przebywał 25 lat w Aleksandrowsku i Permie, ale cierpienia zesłańca nie załamały go; podtrzymywał na duchu swych współtowarzyszy, rozbudzał w nich nadzieję na powrót do kraju. Wśród katorżników stworzył gminę, wspólnotę ludzi wyzbytych swej własności.

W 1873 r. wrócił z zesłania; dla różnych ugrupowań społeczno-politycznych stał się ideowym przewodnikiem, symbolem ofiarności i nieugiętości. Sędziwy starzec pragnął przede wszystkim, aby przed śmiercią mógł spełniać dziękczynną ofiarę Mszy św. i prosił o wyznaczenie mu miejsca przy kościele, by jak dotąd nie tułał się dłużej pomiędzy świeckimi. Dopiero w 1883 r. biskup lubelski K. Wnorowski, dawny spiskowiec i zesłaniec, uzyskał zgodę władz na przywrócenie ks. Ściegiennemu możności odprawiania Mszy św. Po niemal 40 latach mógł znów sprawować Eucharystię; został kapelanem szpitala Św. Jana Bożego w Lublinie. Zmarł 6 listopada 1890 r. na miejsce wiecznego spoczynku przy ul. Lipowej odprowadził doczesne szczątki wielkiego Polaka i obrońcy ludu biskup lubelski F. Jaczewski w wielkim kondukcie ludzi różnych przekonań i poglądów. Złożyli oni hołd człowiekowi i dziełu jego życia, którego wartość duchowa ma wymiar ponadczasowy.