Krucjata modlitwy w obronie poczętych dzieci
Piszę pod wpływem artykułów drukowanych w "Rycerzu Niepokalanej" w ramach "Krucjaty modlitwy w obronie poczętych dzieci". Chciałabym, żeby list mój zabrzmiał jak wielki, potężny krzyk, który rozniesie się po całej Polsce.
Woła do was, matki i przyszłe matki, ta, która sama stała się morderczynią; woła do was głosem wielkim: nie czyńcie tego! Jeżeliby nawet udało się wam przygłuszyć własne sumienie, to wiedzcie o tym, że przyjdzie czas, kiedy się ono odezwie. Wy może jeszcze nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale ja wiem, na jakie tortury moralne skazujecie siebie.
Czy mam prawo pisać o sobie, że jestem osobą głęboko wierzącą, czy mam prawo uważać siebie za czcicielkę Niepokalanej, od której doznawałam tak wielu łask? Czy wolno mi było czynić współwinnym mego małżonka, który o tym wiedział, ale którego nie pytałam o zdanie. Czy wreszcie nie obciążyłam kapłanów, którzy mocą Bożą odpuszczając mi moje zbrodnie czynili to może zbyt łatwo. Może gdyby pierwszy kapłan, któremu wyznałam winę, nie udzielił mi rozgrzeszenia, nie powtórzyłyby się następne.
Kiedy kolejny, ostatni już raz, popełniłam ten grzech, kapłan powiedział mi: Masz urodzić dziecko, pamiętaj, masz urodzić dziecko.
Dziecko to zostało poczęte świadomie i cały okres ciąży był okresem bardzo radosnym. Urodziłam zdrowe, ładne dziecko i to jest tą iskierką nadziei, że Bóg, który jest miłosierny, zechciał mi wybaczyć, ale wyrzuty targające moim sumieniem pozostaną do końca życia.
Zwracam się więc do ciebie, bezimienna kandydatko na matkę: jeszcze nie jest za późno, jeszcze możesz urodzić swoje dziecko i modlić się, modlić, modlić za takie, jak ja, i za te wszystkie, w umysłach których zrodzi się zbrodniczy zamiar.
Ja, pisząca te słowa, nie jestem jeszcze osobą starszą, ale jestem osobą chorą na jedną z cięższych postaci nerwic (między innymi) i jest to także bez wątpienia skutek popełnionych zbrodni, które tak beztrosko są nazywane "zabiegami". Nie potrafię i nie mam odwagi modlić się za siebie i prosić dla siebie o cokolwiek innego jak tylko o zdrowie duszy.
Jeszcze nie jest za późno, połączmy swoje siły w modlitwie, aby słowa te zabrzmiały jak moja publiczna spowiedź.
Boże, od którego pochodzi wszelkie ojcostwo w niebie i na ziemi, Ojcze, który jesteś Miłością i Życiem, spraw, aby każda ludzka rodzina na ziemi przez Twego Syna, Jezusa Chrystusa, "narodzonego z Niewiasty", i przez Ducha Świętego stawała się prawdziwym przybytkiem życia i miłości dla coraz to nowych pokoleń... Spraw, aby młode pokolenie znajdowało w rodzinach mocne oparcie dla swego człowieczeństwa i jego rozwoju w prawdzie i miłości. Spraw, aby miłość umacniana laską Sakramentu Małżeństwa okazywała się mocniejsza od wszelkiej słabości i kryzysów, przez jakie nieraz przechodzą nasze rodziny.
Papież Jan Paweł II (26 IX 1980) [s. 21]
