Z Rzymu
W dniach 25 i 26 czerwca [1990] r. odbył się w Rzymie Święty Synod Kościoła katolickiego ukraińskiego obrządku wschodniego (unickiego). Wzięło w nim udział 10 biskupów z Ukrainy, którzy po raz pierwszy od 40 lat przybyli do Rzymu, oraz 19 biskupów, którzy służą emigrantom ukraińskim w Ameryce, Europie i Australii. Zebrali się razem z Ojcem Świętym i przedstawicielami niektórych urzędów Stolicy Apostolskiej, by rozpatrzeć stosunki Kościoła Ukraińskiego z Kościołem Powszechnym i Stolicą Apostolską, z Kościołem prawosławnym i z rządem ZSRR. Wszyscy złożyli podziękowanie Opatrzności Bożej za odzyskanie wolności religijnej na Ukrainie i "wyznali swą wiarę we wskrzeszającą potęgę Krzyża". Jan Paweł II zaczął swe przemówienie wstępne od słów biblijnych: "Miłosierdzie Pańskie, żeśmy nie zniszczeli" (Lm 3,22). Podziękował Bogu, że "Tysiąclecie Chrztu Rusi stało się początkiem nowej sytuacji tego Kościoła na jego ziemi ojczystej": wyszedł on z katakumb. Podkreślił "zobowiązania ekumeniczne ostatniego Soboru", które "stawiają nowe obowiązki wobec naszych braci prawosławnych w Konstantynopolu, w Moskwie, w Atenach i gdzie indziej". To zaangażowanie się całego Kościoła "jest też podstawowe dla Kościoła obrządku ukraińskiego". Kościoły wschodnie katolickie "mają stanowić most ku jedności; most, a nie jakąś przeszkodę". "Biskupi Ukrainy - czytamy w ich komunikacie końcowym z Synodu - oświadczyli, że przyjmują jako zbawczy znak czasu zasady ekumenizmu zawarte w Soborze Watykańskim II i wyrazili swoje pragnienie, aby żyć z Kościołem prawosławnym w duchu braterstwa i współpracy, o jaką Chrystus modlił się gorąco w Wieczerniku". [Fot. 1]
26 czerwca [1990] r. Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła Instrukcję o powołaniu kościelnym teologa (z 24 V [1990] r.). Instrukcja tak się zaczyna: "Prawda, która wyzwala, jest darem Jezusa Chrystusa. Szukanie prawdy jest wrodzone człowiekowi, podczas gdy ignorancja trzyma go w stanie niewoli. Człowiek bowiem nie może być naprawdę wolny, jeżeli nie otrzyma światła co do głównych problemów swego istnienia, zwłaszcza gdy nie wie, skąd pochodzi i dokąd idzie". Wolny jest wtedy, kiedy Chrystus, który jest Prawdą, staje się dlań "drogą" (por. J 14,6). "Prawda, którą Bóg objawił, przewyższa oczywiście zdolności poznawcze człowieka, ale nie sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu", raczej go przenika i podnosi, wzywając do odpowiedzialności. Od początku Kościoła "reguła nauki" (Rz 6,17) została związana z wejściem przez chrzest w tajemnicę Chrystusa. "Służenie tej nauce, które mieści w sobie wierzące poszukiwanie zrozumienia wiary, to jest teologię, jest więc wymogiem, którego Kościół nie może się wyrzec". Instrukcja w pierwszej części podkreśla, że Prawda jest darem Boga dla Jego Ludu, w drugiej przedstawia powołanie teologa, w trzeciej mówi o roli Urzędu nauczycielskiego Kościoła (Magisterium), a w ostatniej o współpracy między Magisterium a teologią. Teolog pozostając w łączności z Magisterium ma zdobywać coraz głębsze zrozumienie słowa Bożego. Magisterium "jest jedynym tłumaczem autentycznym słowa Bożego", ciesząc się "nieomylnością w sprawie wiary i obyczajów", również "w tym, co dotyczy prawa naturalnego". Nawet te decyzje Magisterium w sprawach karności, które nie mają gwarancji nieomylności, nie są pozbawione opieki Bożej i wierni mają je przyjąć. "Teolog nie może przedstawiać swych opinii jako bezspornych i wyrażać ich publicznie nie w porę", zwłaszcza gdy dziś środki przekazu chcą sobie przyswoić wartość normatywną. "Lud Boży - uzasadnia Instrukcja - ma prawo otrzymywać orędzie Kościoła w jego czystości i całości". Na końcu instrukcja wskazuje na przykład Najśw. Maryi Panny, która uwierzyła wprost i bez wahań w słowo Boże i zgłębiała je w sercu swoim.
[250]Centralny Urząd Statystyki Kościoła podał dane statystyczne Kościoła z dziesięciolecia: 1978-1988. Ludność świata wzrosła w tym czasie od 4220 mln do 5074 mln, czyli o 20,2%, z czego w Afryce od 443 do 611 mln (37,9%), w Ameryce od 587 do 700 mln (19,2%), w tym w Ameryce Płd. od 229 do 285 mln (24,4%), w Azji od 2495 do 3032 (21,5%), w Europie od 673 do 705 mln (4,8%), w Oceanii od 22 do 26 mln (15,4%). W tym czasie ludność katolicka świata zwiększyła się od 749,4 do 890,9 mln i wynosi dziś 17,6% ludności świata, z czego w Afr. od 54,7 do 81,8 mln (13,4%), w Am. od 364,5 do 444,4 mln (63,5%), w tym w Am. Płd. od 207,7 do 254,1 (89,1%), w Az. od 58,1 do 78,3 mln (2,6%), w Eur. od 266,3 do 279,4 mln (39,6%), w Oc. od 5,6 do 6,8 mln (26,9%). Okręgów kościelnych, głównie diecezji, jest obecnie w świecie 2527 (w 1978 r.: 2423), w tym w Afr. 411, w Am. 976, w Az. 412, w Eur. 653, w Oc. 75; natomiast parafii i innych ośrodków duszpasterskich jest 393 797 (w 1978 r.: 342 155), w tym w Afr. 82 805, w Am. 105 889, w Az. 47 290, w Eur. 153 366, w Oc. 4447. Służą Kościołowi: biskupi - 4126 (w 1978 r.: 3650), w tym w Afr. 487, w Am. 1589, w Az. 578, w Eur. 1365, w Oc. 107; kapłani (diecezjalni i zakonni) 401 130 (w 1978 r.: 418 522), w tym w Afr. 19 269, w Am. 119 403, w Az. 30 768, w Eur. 227 042, w Oc. 5 448; diakoni stali - 15 686 (w 1978 r.: 5562); zakonnice (profeski) - 893 418 (w 1978 r. 984 782), w tym w Afr. 40 789, w Am. 269 967, w Az. 103 314, w Eur. 465 273, w Oc. 14 075; katechiści - 347 327 (w 1978 r. 173 895). Do kapłaństwa przygotowuje się 92 173 alumnów w seminariach większych - diecezjalnych i zakonnych (w 1978 r.: 62 670), w tym w Afr. 12 636, w Am. 31 010, w Az. 18 440, w Eur. 29 256, w Oc. 831. W nowicjatach zakonnych przebywa 9556 nowicjuszy (w 1978 r.: 8306) i 19 172 nowicjuszek (w 1978 r.: 11 758) ("L’Osservatore Romano").
2 lipca [1990] r. Papież odbył podróż apostolską do Benewento w Kampanii (Włochy), by uczcić Madonnę Łask w tamtejszym sanktuarium maryjnym, umocnić na duchu wiernych i natchnąć ich zapałem apostolskim oraz poświęcić seminarium diecezjalne. Wygłosił osiem przemówień. W pierwszym przemówieniu podkreślił, że "chrześcijaństwo nie udręcza człowieka, ale wywyższa jego najszlachetniejsze możliwości, oddając je na służbę właściwego postępu jednostki i wspólnot". W połowie lipca Jan Paweł II spędził 10-dniowe wakacje w wiosce Combes w dolinie Aosty nad granicą francuską, łącząc odpoczynek ze spotkaniami duszpasterskimi i z nawiedzeniem sanktuarium Matki Bożej w Barmarc w dniu 15 lipca.
Z Polski
24 czerwca [1990] r. został odczytany w kościołach polskich List Pasterski Episkopatu Polski w sprawie powrotu katechizacji do szkoły polskiej (z 16 VI [1990] r.). Nasi Biskupi piszą: "Najbardziej pobieżne przyjrzenie się dziejom ojczystym wskazuje na nieustanny związek ewangelizacji z życiem poszczególnych pokoleń. Katechizacja na ziemi polskiej tak przepajała duszę narodu ewangelicznym zaczynem, że ze zdumieniem trzeba podziwiać zarówno moc wiary, jak też moc w dążeniu do niepodległości bytu narodowego i państwowego. Nie trzeba przecież przypominać roli, jaką spełniła religia w obronie praw narodu, choćby w czasach rozbiorów lub w latach obu wojen światowych, wreszcie w latach zmagania się z systemem totalitarnym, który z założenia negował Boga i ograniczał podstawowe prawa człowieka. Nie jest żadnym nadużyciem stwierdzenie, że zasadniczą rolę w tych procesach odegrało wychowanie, które poprzez dom i szkołę przenosiło treści najbliższe duchowości Polaków. Dlatego trudno dziś wprost uwierzyć w ogrom krzywdy, która spotkała naród, ogałacając polską szkołę z wartości religijnych, na które w niej zawsze było miejsce...
Kiedy likwidowano katechezę w szkole w latach pięćdziesiątych, czyniono to z pobudek, które trzeba dostrzegać i odważnie o nich mówić. Były to bowiem działania systemu ateistycznego, który nie tylko wykluczał Boga i konsekwentnie utrudniał działania Kościoła, ale który nadto podważał i świadomie rozmywał narodową tożsamość w przekonaniu, że społeczeństwo pogodzi się z taką formą istnienia, w której łatwo człowieka uzależnić od systemu, uczynić pionkiem na szachownicy politycznych licytacji" Biskupi konkludują: "Powrót katechezy do szkół jest naprawą jednej z krzywd, która spotkała społeczeństwo w czasach systemu totalitarnego, systemu, który pozostawił spustoszenie nie tylko ekonomiczne, ale nade wszystko - moralne. Odchodząc od owej przeszłości, pragniemy równocześnie wracać do korzeni, do całej prawdy o tym, kim jesteśmy i jacy pragniemy być. Pragniemy «budować na skale»!".
[251]Stronnictwo Narodowe zajęło zdecydowane stanowisko w sprawie przywrócenia nauki religii w szkole. "Religia - czytamy w jego oświadczeniu z 22 VI [1990] r. - jest ważną, osobistą sprawą każdego człowieka. Stronnictwo Narodowe uważa, że religia będąc sprawą osobistą w istotny sposób określa także życie zbiorowości: rodzin, społeczności lokalnych i narodów. W szczególności uważamy, że katolicyzm i polskość są wartościami, które przeplatając się nawzajem w sposób komplementarny i trwały określają naszą narodową tożsamość. Dlatego z uznaniem witamy inicjatywę Episkopatu Polski dotyczącą przywrócenia nauki religii w szkole, podkreśloną w homilii ks. Prymasa na uroczystość Bożego Ciała w dniu 14 czerwca 1990 r. Stronnictwo Narodowe popiera to stanowisko i czyni je swoim założeniem programowym. Modląc się w naszych kościołach «Ojczyznę, wolność racz nam wrócić, Panie» śpiewaliśmy również «My chcemy Boga w książce, w szkole...», zawsze uważając, że aby prawdziwie możliwe było to pierwsze, konieczne jest to drugie. Dlatego niepokoi nas fakt, że w niektórych kręgach decyzyjnych władzy, środków masowego przekazu oraz w tzw. środowiskach intelektualnych nadal funkcjonują siły, które nie chcą przywrócić tego «co nam obca przemoc wzięła», usuwając religię ze szkół. Dowodzi to, jak daleko sięgają w Polsce wpływy sił przyodzianych dziś w różne szaty i zainteresowanych dalszym usuwaniem tradycyjnych wartości katolickich i narodowych z naszego życia, w tym także zbiorowego. Stronnictwo Narodowe uważa, że przywrócenie nauki religii w szkole podobnie jak odkłamanie historii naszego narodu i wymóg akcentowania wartości patriotycznych w wychowaniu młodzieży nie tylko nie stanowi zagrożenia dla niczyich sumień, ale przeciwnie, jest ważnym warunkiem ich kształtowania w duchu poczucia własnej wartości narodowej i wyznaniowej oraz dopiero stąd płynącej tolerancji dla innych".
Poważne pisma włoskie "Il Sabato" i "30 Giorni" informują o najeździe sekt i nowych ruchów religijnych na katolicką Polskę. Już przed odzyskaniem wolności - jak pisze M. Introvigne w artykule "Supermarket nowych religii" ("30 Giorni", nr 6/90) - przenikały do Polski takie grupy, jak Hare Krishna, Brahma Kumaris, ruchy propagujące zen i jogę, a władze komunistyczne sprzyjały temu zjawisku, by osłabić wpływ społeczny Kościoła katolickiego. "Obecność grup ruchów wschodnich zaczęła się w latach 70-ych, ale dopiero w latach 80-ych łatwo można było zarejestrować je jako organizacje religijne, co dało im możność wynajmowania sal na zebrania, zapraszania prelegentów zagranicznych i wydawania publikacji". W roku 1988 zarejestrował się ruch Hare Krishna, w rok potem Medytacja Transcendentalna. Notuje się wzrost zenu, hinduistów, a nawet buddyzmu tybetańskiego. "Dziś, gdy różne odmiany masonerii, na nowo wolne, pchają się na religijną scenę polską, odżywają dawne sugestie ezoteryczne". Ostatnio korzysta z euforii odzyskanej wolności nawet grupa satanistyczna. W Warszawie funkcjonuje wielki ośrodek New Age. W ub.r. prof. Tadeusz Doktor, po przeprowadzeniu wywiadów z uczniami liceów warszawskich, stwierdził, że 55,2% słyszało już o jodze, 53,3% o zenie, 50,3% o spirytyzmie i Hare Krishna, 21,8% o teozofii, a 16,4% praktykowało jogę, zaś 7 ,3% uczestniczyło przynajmniej raz w seansie spirytystycznym. "Te liczby zauważa Doktor - są wyższe niż liczby podobnych badań w Montrealu, który jest uważany za stolicę nowych religii". Według prof. Doktora ponad 50 nowych ruchów religijnych (wyjąwszy sekty chrześcijańskie) ma u nas 5 tys. członków, podczas gdy 100 tys. Polaków uczęszczało okazyjnie na ich zebrania. Tygodnik "Il Sabato" z 14 kwietnia [1990] r. opublikował artykuł pt. "Glasność loży", który sam tak streszcza: "Budapeszt, Warszawa, Moskwa. Wielki Wschód przygotowuje się, by zapełnić próżnię, jaką zostawiło załamanie się komunizmu. I znajduje dobry teren". Musimy otworzyć oczy na grożące nam niebezpieczeństwo.
Ze świata
W całym świecie odbywają się obchody ku czci św. Bernarda, doktora Kościoła, z okazji 900-lecia jego urodzin. 13 maja [1990] r. w klasztorze Cystersów w Krakowie-Mogile miała miejsce główna uroczystość jubileuszowa w Polsce. Przybyli na nią księża biskupi z Prymasem Polski, kard. Józefem Glempem, na czele. Ojciec Święty nadesłał list okolicznościowy, w którym ukazał św. Bernarda jako reformatora życia zakonnego, doradcę papieży, człowieka wprowadzającego wszędzie pokój i wielkiego teologa. W dniach od 5 do 9 czerwca zorganizowano kolokwium międzynarodowe w Lionie, Citeaux i Dijon, a we wrześniu (11-15 IX) urządza się kongres międzynarodowy w Rzymie. Wśród wielu imprez jubileuszowych, jakie przygotowano we Francji, znajdują się również film telewizyjny i opera Bernard z Clairvaux, ułożona przez Gilles Tinayre i Daniela Facerias (premiera 23 VI [1990] r.). W czasie centralnej uroczystości w Citeaux (8 VI), w której wzięło udział 29 biskupów oraz większość opatów cysterskich i wielu innych, kard. Albert [252]Decourtray, arcybiskup Lyonu [fot. 2], zachęcił do czytania pism św. Bernarda i zacytował wciąż aktualne jego zdanie symboliczne: "W Kościele dzisiejszym nie mamy zbyt wiele kanałów, które by jednocześnie przyjmowały wodę i ją przekazywały, ani nie mamy dość basenów, które by najpierw czekały na napełnienie, aby dawać bez straty w nadobfitości".
Przedstawiciele Konferencji Episkopatów krajów i Madagaskaru (Secam) spotkali się w dniach 22-29 lipca w Lome (Togo), by przedyskutować temat Środki komunikacji w Afryce, zwłaszcza w kontekście panoszenia się sekt na czarnym kontynencie. Na rozesłany kwestionariusz nadeszło 121 odpowiedzi z 26 krajów. "Wyszczególniono - jak streszcza wyniki badań pismo "Jesus" (nr 7/90) - 169 «kościołów»: od Świadków Jehowy po stowarzyszenia masońskie i masę wspólnot o najdziwaczniejszych nazwach jak: Potęga Boga w Zaire, Kolumna Ognia, Kościół Trzeciego Testamentu, Kościół Musama Krąg Chrystusa, Adama i Ewy... Wszystkie szerzą się na brakach formacji katechizmowej chrześcijan. Środki, jakimi te sekty propagują swoje nauki, zależą w większej lub mniejszej mierze od międzynarodowej pomocy finansowej (książki, wideokasety, programy radiowe itp.), natomiast niemal taka sama jest treść ich przepowiadania: fundamentalistyczne odczytanie Biblii, której używa się jednocześnie jako tarczy i miecza. Z wielką dowolnością sekty posługują się Starym Testamentem i Apokalipsą, naginając je do swoich specyficznych celów. Wiele sekt w sposób manifestacyjny okazuje swą postawę antykatolicką. Wzywają, by patrzeć podejrzliwie na kapłanów, by deptać różaniec i zaprzeczać dziewictwa Matki Bożej, by widzieć w Kościele katolickim nowoczesny Babilon".
Na łamach "La Stampa" (24 II [1990] r.) Gianni Vattino przypomina dzieło filozofa włoskiego L. Pareysona Esistenza e persona (Istnienie i osoba) (1950), w którym utrzymuje on, że kwestią decydującą dla filozofii naszych czasów to problem chrześcijaństwa. "Teza ta - pisze Vattino - w latach, które nastąpiły bezpośrednio po II wojnie światowej, mogła wydawać się skandaliczna. Uległy kryzysowi wielkie systemy metafizyczne - idealizm, materializm historyczny, scjentyzm pozytywistyczny - które pozwalały sądzić, że problem chrześcijaństwa został już zlikwidowany: dziś nie można już myśleć ani że prawda chrześcijańska jest obalona przez poznanie naukowe (które jest dużo mniej pewne swojej absolutności, swojej wyłącznej zdolności uchwycenia wszystkiego, co istnieje), ani że przezwyciężył ją postępujący bieg historii, której prawa myśl miałaby ostatecznie opanować. Problem więc chrześcijaństwa zdaje się na nowo ukazywać w całej swojej doniosłości i radykalności".
Z wielkim rozgłosem wspominano dziesiątą rocznicę śmierci abpa Oskara Romero, który zginął w San Salwadorze z ręki zamachowca skrajnej prawicy w czasie odprawiania Mszy św. Przemilcza się jednak wielu innych męczenników, jak ubolewa tygodnik "Il Sabato" (31 III [1990] r.). 15 lat temu czerwoni Khmerowie w Kambodży zabili kijami bpa Pawła Tep Im z Battambang, "z nienawiści dla jego wiary", jak ostatnio wyznał jego przyjaciel bp Iwo Ramousse, wypędzony z Kambodży. Nieznani dla świata są też biskupi: Józef Salas, zmarły w 1976 r w jednym z kambodżańskich obozów koncentracyjnych; Aleksander Labaca, przeszyty zatrutymi strzałami Indian w dżungli amazońskiej w 1987 r. w Ekwadorze; J. Emil Jaramillo, zamordowany przez marksistowskiego partyzanta w Kolumbii. A kto słyszał o 107 misjonarzach i misjonarkach, którzy zostali zabici od 1980 r. do dziś? "Średnio jeden misjonarz ginie każdego miesiąca" oświadczył kard. Józef Tomko, prefekt Kongregacji Ewangelizacji Ludów. Ale nawet Rzym nie wie o wielu zabitych za wiarę, nawet kapłanach, nie mówiąc już o katolikach świeckich.


