Z Rzymu
W marcu [1988] r. Ojciec Święty w swych katechezach środowych uczył o wierze Kościoła w Jezusa Chrystusa. 9 III: "Zgodnie ze świadectwem Apostołów Kościół od samego początku wierzył i wyznawał, że Jezus z Nazaretu, syn Maryi, a więc prawdziwy człowiek, ukrzyżowany - i zmartwychwstały, jest Synem Bożym, jest Panem (Kyrios), jest jedynym Zbawicielem świata, danym ludzkości w «pełni czasu» (por. Gal 4,4)". Bronił tej prawdy i zgłębiał ją "pod kierownictwem Ducha Prawdy". Czynił to zwłaszcza na Soborach. Pierwszy Sobór w Nicei (325 r.) - potępił naukę Ariusza, według której Jezus nie był Bogiem, i zdefiniował, że Jezus jest jednorodzonym Synem Bożym, współistotnym Ojcu. Jednocześnie potwierdził naukę o Jego prawdziwym człowieczeństwie, potępiając doketyzm, który głosił, że Jezus posiada! tylko pozorne ciało. 14 III: Z czasem zrodziły się problemy związane z właściwym zrozumieniem jedności Chrystusa. Gdy w V wieku Nestoriusz zaczął uczyć, że w Chrystusie są nie tylko dwie natury, ale i dwie osoby: ludzka i boska, Sobór w Efezie (431 r.) orzekł, że "Jezus Chrystus jest jedną Osobą, mianowicie Boską Osobą Słowa, która istnieje, bytuje odwiecznie jako współistotny Ojcu Syn, a w czasie ta sama Osoba rodzi się z Dziewicy Maryi" przejmując z Niej naturę ludzką. "Ponieważ Chrystus jest jednym bytem, Maryja ma pełne prawo cieszyć się tytułem Matki Bożej", jaki był w użyciu już w III wieku. 23 III: Sobór Chalcedoński (451 r.) potępił herezję monofizycką, głoszącą, że w Chrystusie jest tylko jedna natura - Boska, która "wchłonęła" naturę ludzką, a III Sobór w Konstantynopolu (681 r.) wystąpił przeciw monoteletom, którzy przyjmowali w Chrystusie tylko jedną wolę. W ten sposób dzięki pierwszym Soborom "razem z boskością został wyświetlony wymiar ludzki Chrystusa. Jest On prawdziwym człowiekiem przez naturę, zdolnym do działania ludzkiego, do poznania ludzkiego, do woli ludzkiej, do świadomości ludzkiej i, dodajmy, do ludzkiego cierpienia, cierpliwości, posłuszeństwa, męki i śmierci". Ale "jednocześnie Jego świadomość ludzka należy do tego «Ja» Bożego, przez które może On mówić: «Ja i Ojciec jedno jesteśmy» (J 10,30)".
25 stycznia [1988] r., w święto Nawrócenia św. Pawła, Jan Paweł II podpisał List Apostolski Euntes in mundum, ogłoszony 22 marca. Dokument ten jest związany z tysiącleciem Chrztu Rusi Kijowskiej. Na początku Papież przedstawia zbawczą tajemnicę Chrztu św., sakramentu, który odradza człowieka "z wody i Ducha Świętego", włącza go przez Chrystusa "w nowe życie w Bogu" i wprowadza w wielką rodzinę Kościoła. Ruś doznała tej łaski w roku 988, za pośrednictwem Kościoła bizantyńskiego, "który w owym czasie był jeszcze w pełnej wspólnocie z Rzymem". Chrześcijaństwo, wychodząc "naprzeciw dążeniom ludzi do prawdy i samodzielnego rozwoju" okazuje się "decydującym czynnikiem ludzkiego postępu i humanizmu tak ważnego dla bytu i rozwoju każdego narodu i państwa". Umiał to zrozumieć i tego doświadczyć książę Włodzimierz. Mając na uwadze osiągnięcie pełnej wspólnoty w wyznawaniu wiary apostolskiej, Papież podkreśla, że charakterystyczna autonomia dyscyplinarna, jaką cieszą się Kościoły wschodnie, jest konsekwencją samego prawa, jakie te Kościoły posiadają od czasów apostolskich. W dalszym ciągu Listu jest wyjaśniony związek między jednością Kościoła a jednością kontynentu europejskiego. "Europa jest chrześcijańska w samych swych korzeniach. Dwie formy wielkiej tradycji Kościoła, zachodnia i wschodnia, dwie formy kultury dopełniają się wzajemnie jakby dwa «płuca» w jednym organizmie". W naszych czasach rośnie tęsknota ludzkości za jednością i braterstwem powszechnym, za pokojem, a to ma umożliwić "Kościół posłuszny Chrystusowi i wierny swemu powołaniu". "Europa, która powstała na fundamentach chrześcijańskich, ma powołanie szczególnej troski o pokój w całym świecie". Ostatni rozdział Listu Apostolskiego nosi tytuł: Zjednoczeni w radości Tysiąclecia z Maryją Matką Jezusową. Patrzmy na Nią jako na naszą wspólną Matkę, która modli się o jedność rodziny Bożej.
Z okazji 20. rocznicy encykliki Humanae vitae, ogłoszonej przez papieża Pawła VI, obradował w marcu [1988] r. w Rzymie Międzynarodowy Kongres Rodzin Afrykańskich i Europejskich. Tematem obrad było: Aby życie ludzkie przekazywać odpowiedzialnie. Nauka Kościoła wyrażona w tej encyklice jest tu jednoznaczna: dopuszcza tylko naturalne metody regulacji poczęć i wstrzemięźliwość seksualną w okresie cyklu płodności. 14 marca zabrał głos Ojciec Święty. Podkreślił, że "nauka zawarta w encyklice Humanae vitae stanowi konieczną obronę godności i prawdy miłości małżeńskiej" i "należy do trwałego dziedzictwa moralnego nauczania Kościoła". Nauka [154]ta "nie może być poddawana pod dyskusję", Jan Paweł II zaznaczył, że nie wystarczy troszczyć się o rozszerzanie informacji o naturalnych metodach regulacji poczęć. Trosce tej powinno towarzyszyć odpowiednie kształtowanie sumień ludzkich. "Technika nigdy nie rozwiąże problemów etycznych... Wychowania do czystości niczym nie można zastąpić". Ostre słowa skierował Papież pod adresem tych państw, które "stanęły w rzędzie przeciwników życia, wyrzekły się roli obrońców życia niewinnego, legalizując przerywanie ciąży. Jest to prawdziwa rzeź niewinnych, dokonywana codziennie na świecie. Jest to bunt przeciw Bogu Stwórcy: jedynemu Panu życia i śmierci ludzi". Na koniec Jan Paweł II przypomniał, że Paweł VI poprzez swoją encyklikę pragnął przyczynić się do zbudowania cywilizacji prawdziwie godnej człowieka.
Papież Pius XII podczas okupacji Rzymu przez Niemcy hitlerowskie w 1943/1944 r. miał przygotowany tekst oświadczenia o swym ustąpieniu z urzędu papieskiego w przypadku, gdyby został wzięty z rozkazu Hitlera do niewoli i wywieziony z Watykanu. Oświadczenie to przetrzymywał u siebie człowiek zaufania papieża, inż. Stoppa. Pius XII nie chciał być zabrany z Watykanu jako papież, tylko jako Eugeniusz Pacelli. Miał przed oczyma los Piusa VI (†1799), który wzięty do niewoli przez Francuzów pozostał w ich rękach do końca życia. Informację tę podał, w wywiadzie dla miesięcznika włoskiego "30 Giorni" (2/1988), kard. Piotr Palazzini, który za pontyfikatu Piusa XII należał do wpływowych prałatów w Rzymie. [Fot. 1]
Z Polski
"Niewiara stałym zagrożeniem człowieka" oto tytuł listu pasterskiego (z 28 II [1988] r.) bpa Józefa Michalika, ordynariusza gorzowskiego. Biskup jest pełen niepokoju widząc, jak "szybko następują dziś przemiany, za którymi nie nadąża sumienie człowieka", jak "na oczach jednego pokolenia zanikają wartości i ideały, nikną autorytety niegdyś mocne, a na ich miejsce wsącza się powoli pustka, egoizm i «nijakość». Zachwiano niebezpiecznie równowagę człowieczeństwa, usuwając fundament Boga i poczucie świętości z naszych rodzin, szkół, zakładów pracy i z naszych sumień... Jakże lekkomyślnie jeszcze niedawno... ośmieszano wielkie wartości, które stały przez wieki u podstaw naszego narodu: czystość przedmałżeńską, samodyscyplinę czy poczucie godności własnej. Rozwadniano wszelkimi sposobami etykę katolicką, wprowadzono prawo pozwalające na zabójstwo dziecka przed jego urodzeniem, nazywając tę zbrodnię niewinnie «zabiegiem»... O jakże niebezpieczny ogień rozniecają ludzie niewiary! Niech zastanowią się, póki czas, aby nie przerodził się w żywioł, bo wtedy będzie za późno, aby go opanować, a straty niepowetowane poniosą także sami podpalacze". "Nie wszystko jest jeszcze stracone - pisze bp Michalik. - W narodzie naszym drzemią jeszcze wielkie siły, bo drzemią w człowieku, ale ludzie muszą zrozumieć, że nie wolno Bożego prawa lekceważyć nawet w najdrobniejszych szczegółach, że trzeba w pełni nawrócić się do Boga... Trzeba ludziom przywrócić Boga, wiarę w Boga i sens wysiłków dla Boga. Inaczej stracą sens swego bytu...".
Abp Jerzy Ablewicz, ordynariusz tarnowski, wydał 11 II [1988] r. List pasterski pt. Nasza odpowiedzialność za Rok Maryjny. Na początku przytacza słowa Papieża: "Winniśmy widzieć ten Rok Maryjny jako «antidotum» (odtrutkę) na liczne «substancje toksyczne», które zatruwają poszczególne narody i cale społeczeństwa". A potem pisze: "Bolejemy bardzo nad zatruciem naszego środowiska naturalnego - powietrza, wody i gleby...". Ale "główną substancją toksyczną, tzn. trucizną, dla współczesnego człowieka jest materializm teoretyczny i prak[155]tyczny. Materializm bowiem sprawia, że człowiek nie widzi czy nie chce widzieć prawdy, chociaż tak wiele o niej mówi". Prawdę przyniósł światu Jezus Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem rodząc się z Najśw. Maryi Panny, odkupił ludzkość i uczynił nas dziećmi Bożymi. "Maryja przez swoją wiarę uczy nas prawdy. Równocześnie uczy nas życia uczciwego, którego źródłem jest przyjęcie prawdy... Kto się zapatrzy w Maryję i za Nią pójdzie, ten znajdzie Chrystusa, a przez to lekarstwo przeciw tylu truciznom duchowym, jakie mu zagrażają. Maryja jest dla człowieka niezawodną Przewodniczką duchową". "Rok Maryjny winien uprzytomnić nam tę prawdę, że Bóg przez Maryję chce dokonać Swego Adwentu w życie ludzkości trzeciego tysiąclecia, aby przynieść jej prawdziwe wyzwolenie i wolność, wyprowadzić z wielorakich niebezpieczeństw i ratować od ostatecznej zguby". Bp Ablewicz zachęca na końcu do modlitwy Maryjnej i do pielgrzymowania do sanktuariów Maryjnych, "aby w nich znajdować odtrutkę, lekarstwo, zdrowie i siły duchowe".
4 lutego [1988] r., na zakończenie Peregrynacji Matki Bożej w kościele Św. Brygidy w Gdańsku, bp Tadeusz Gocłowski, ordynariusz gdański, ukoronował uroczyście znajdującą się w tym kościele i czczoną szczególnie przez stoczniowców kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą w 1975 r. poświęcił papież Paweł VI. W swej homilii Biskup ukazał rolę Obrazu Jasnogórskiego w życiu Narodu, a zwłaszcza w życiu ludzi pracy, którzy bronią swej godności, oraz przypomniał akt zawierzenia, jaki złożyli Matce Bożej na Jasnej Górze w 1980 r. Ks. Henryk Jankowski, kustosz sanktuarium, w swej prośbie wypowiedzianej przed aktem koronacji stwierdził, że w koronie Matki Bożej znajduje się 28 rubinów upamiętniających śmierć 27 stoczniowców i jednego milicjanta, którzy zginęli w grudniu 1970 r. w Gdańsku.
Ostatnio zmarli dwaj biskupi opolscy: bp Marian Sikorski, biskup płocki, i bp Jan Pietraszko, sufragan krakowski. Bp Sikorski urodził się w 1920 r. w Poznaniu. Wyświęcony na kapłana w 1945 r., od 1953 r. był notariuszem Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, a po otrzymaniu sakry biskupiej 5 IX 1964 r. kierował diecezją płocką w latach 1964-1984. Zmarł 4 II [1988] r. Bp Pietraszko, urodzony w 1911 r., był od 1936 r. kapłanem archidiecezji krakowskiej, wsławiając się jako duszpasterz akademicki. Przez ostatnie 25 lat służył swej archidiecezji jako biskup pomocniczy. Wydal zbiory swoich medytacji i kazań. Zmarł 2 III [1988] r.
Ze świata
Bp Henryk Donze, biskup Tarbes i Lourdes (do 1988 r.), zorientował duszpasterstwo w sanktuariach lurdzkich w Roku Maryjnym według hasła: Z Maryją w Kościele w drodze. W "Propozycjach duszpasterskich" zaznacza, że nie myśli popierać "powrotu do pobożności maryjnej nacechowanej mniej lub więcej sentymentalizmem i tryumfalizmem. Maryja w Ewangelii jest cała skierowana do jedynego Pośrednika i Zbawiciela, swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Jako pokorna pierwsza chrześcijanka zwraca nas do Ewangelii, jedynego światła, które może oświecić drogę Kościoła, każdego chrześcijanina i świata". Pielgrzymi, którzy przybywają do Lourdes (a jest ich tu co roku 4 miliony), "gdzie Maryja objawiła się dla Kościoła trudnych czasów, jakimi są nasze czasy, mogą wyczytać w prostej historii Bernadetty, jak Maryja ją wtajemniczyła i oświeciła na drogę całego życia". Biskup życzy pielgrzymom, by nie poddawali się niepokojom naszej epoki i "trwodze o przyszłość, lecz by przeżywali doświadczenia obecne z możliwie największą pogodą i nadzieją w sercu, i by, zamiast zamykać się w sobie, podejmowali wyzwanie naszych czasów i pracowali w świecie dzisiejszym, aby Bóg był poznany i kochany, a Jego Plan szanowany, aby społeczeństwa stawały się bardziej sprawiedliwe, a ludzie bardziej braterscy". Rok Maryjny zakończy się w Lourdes międzynarodowym zjazdem młodzieży.
Co roku przybywa do sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku około 12 milionów pielgrzymów, najwięcej między 1 i 12 grudnia, w związku z rocznicą objawienia się Matki Bożej Indianinowi Janowi Diego 12 XII 1531 r. Są to dni modlitwy i katechezy, która w tym Roku Maryjnym skoncentrowała się na roli Matki Odkupiciela. Sanktuarium guadalupskie odgrywa doniosłą rolę w życiu Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej, jak to wyjaśnił niedawno, w wywiadzie dla Radia Watykańskiego, ks. G. Shultenberg, wikariusz biskupi dla sanktuarium. "Dla Meksyku - powiedział - ma podwójne znaczenie: jest jakby syntezą całej jego wiary, a jednocześnie stanowi symbol i wyraz jego tożsamości narodowej. Dla Ameryki Łacińskiej Madonna z Guadalupe oznacza obecność Maryi na całym kontynencie, Jej opiekę i pomoc macierzyńską". Lud tego kontynentu rozpoznaje w twarzy Maryi Metyski na wizerunku [156]swoją jedność. Pielgrzymi ożywieni głęboką pobożnością, przedstawiają Matce Bożej z ufnością swoje problemy, materialne i duchowe, ale też nawracają się.
Biskupi z Peru wiele liczą na bliską wizytę w ich kraju Papieża, który przybędzie 15 maja do Limy na zakończenie Kongresu Eucharystyczno-Maryjnego pięciu krajów: Peru, Wenezueli, Kolumbii, Ekwadoru i Boliwii. "Będzie to - mówi jeden z nich, bp z Huaraz, Bask z Bilbao, pracujący od 40 lat w Peru wielka chwila dla naszego Kościoła Ameryki Łacińskiej, który w roku 2000 będzie liczył 50% katolików świata". W wywiadzie dla dwutygodnika "Lourdes aujourd hui" (13 III [1988] r.) oświadczył : "Jest nas 65 biskupów w Peru. Zasiewamy Ewangelię w sercach. Musimy się tu liczyć z czynnikami kulturalnymi i zwyczajami, zwłaszcza gdy chodzi o Indian. Ruch skrajnej lewicy pod nazwą «Drogi Świetlistej» mówi: «najpierw ideologia», a my odpowiadamy: «najpierw człowiek!» Trzeba ewangelizować całego człowieka i zmieniać razem z laikami struktury, ale unikając sideł pewnej teologii, która stawia politykę przed człowiekiem. Trzeba zmienić serce człowieka. Jedynie miłość jest zaczynem, przez który świat może być odnowiony".
W Paryżu wyszła ostatnio książka Omera Degrijse pt. Przebudzenie misyjne Kościołów Trzeciego Świata: Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Autor informuje, że w 1980 r. kraje te obejmowały 57, 76% katolików całego świata, a pod koniec wieku obejmą 70%. Ostatnio obserwuje się tam szybki wzrost powołań kapłańskich i zakonnych. "Zbyt często twierdziło się - pisze autor - że przyszłość Kościoła jest alarmująca z powodu wielkiego braku kapłanów, sióstr i zakonników. Duch Święty działa dziś jak wczoraj i przypomina nam, że Kościół, a zwłaszcza dzieło ewangelizacji, to przedsięwzięcie Boże". W Afryce liczba kapłanów afrykańskich diecezjalnych przeszła, w okresie od 1974 do 1984 r., z 4994 jednostek na 7260 (+48%), i obecnie połowę kapłanów na tym kontynencie stanowią tubylcy. W Azji w tym samym okresie liczba kapłanów wzrosła o 2913 jednostek. Najwięcej kapłanów miejscowych jest w Indiach: 14 000 na 12,5 mln katolików, i na Filipinach: ok. 5000 na 50 mln katolików. Liczba alumnów w Kościołach Trzeciego Świata zwiększyła się (od 1973 do 1984 r.) z 25 285 do 44 422, gdy na Zachodzie zmniejszyła się w tym czasie z 38 509 do 35 880. Coraz więcej jest w Trzecim Świecie powołań do zakonów, zwłaszcza żeńskich. W Afryce na 36 000 sióstr niemal połowę stanowią Afrykanki, a w Azji 76 000 z 87 000 sióstr to Azjatki (w tym w samych Indiach 52 500 z 60 000, na Filipinach 6805 z 8567, a w Japonii 6026 z 7258: 1 zakonnica na 33 katoliczki japońskie!). Coraz więcej też misjonarzy pochodzi z Trzeciego Świata, np. 1000 z Filipin, 273 z Japonii, 110 ze Sri Lanki. Udają się na misje nawet do Europy.
Kongo to wielki kraj Afryki środkowej, niemal w połowie katolicki. Drugie tyle stanowią inni chrześcijanie, głównie członkowie różnych sekt, które objawiają wielki prozelityzm. By sprostać zadaniom, Kościół mając mało duchowieństwa stawia tu na "wspólnoty bazy", na bakami i "Młodych Światła". W samej stolicy Kinshasa jest 1000 wspólnot bazy, z których każda liczy od 50 do 100 osób, w dwóch trzecich kobiet. Spotkania tych grup odbywają się co tydzień, a na ich program składają się: śpiewy i modlitwy, a potem przegląd w świetle słowa Bożego, według metody kard. Cardijna, założyciela JOC: widzieć - osądzać - działać. Wspólnoty podejmują nieraz różne inicjatywy społeczne, ale ich "rdzeń" stały pilnuje głównie katechizacji, nawiedzania chorych, "diakonii", pomocy rodzinom znajdującym się w potrzebie itp. Bakami są odpowiedzialni za parafie, w których kapłan nie może przebywać na stałe (w Kinshasa jest ich ok. 20), a pracę swą wykonują gratisowo (Kościół zapewnia im tylko mieszkanie i kształcenie dzieci). "Młodzi Światła", to ruch młodych (od 15 do 25 roku życia), założony w 1974 r. przez bpa Matondo Kwa Nzambi i wzorowany na tradycyjnej inicjacji. Droga inicjacji obejmuje rozmyślanie nad słowem Bożym, uczęszczanie do sakramentów, praktykę uczynków miłosierdzia (troska o chorych, starców, więźniów, ubogich itp.) i ożywianie wspólnot bazy. Z tego ruchu wywodzi się 80% powołań kapłańskich i zakonnych, które wciąż rosną ("Mondo e Missione" 3/1988).
Ronald Reagan, prezydent USA, w niedawnej mowie "o stanie Państwa" powiedział: "Najlepszym sposobem, by zapobiec chorobie AIDS, jest wstrzymać się od stosunków seksualnych aż do małżeństwa, a potem żyć w wierności i unikać niedozwolonych narkotyków. Jeżeli naród amerykański pójdzie za tą mądrą i odwieczną radą, jeżeli nasze szkoły, nasze rodziny i środki społecznego przekazu będą ją skutecznie upowszechniać, wtedy rozszerzanie się AIDS może zostać poważnie zahamowane".
Kościoły katolicki i ewangelicki w RFN wydały wspólne oświadczenie pt. "Nasza odpowiedzialność za niedzielę". Wzywa się wszystkich chrześcijan, "wszystkich ludzi dobrej woli", polityków, jak i wpływowe grupy społeczne, by dołożyli starań, żeby niedziela pozostała tym, czym była przez dwa tysiąclecia - dniem Pańskim, "który powinien służyć do tego, żeby człowiek mógł doświadczyć swej godności i swego przeznaczenia". W pierwszej części [157]dokument mówi o współczesnych zagrożeniach niedzieli (m.in. przez projekt nowego prawa pracy), a w drugiej ukazuje jej religijny charakter. Sens życia ludzkiego, jak stwierdza oświadczenie, nie wyczerpuje się w pracy. Poprzez święcenie niedzieli człowiek uświadamia sobie, że jest powołany do życia z Bogiem. Niedziela posiada też ogromne znaczenie dla życia w rodzinie, więc "nie pozwólmy sobie ukraść niedzieli". Dokument przypomina też różne próby, później zarzucone, by znieść niedzielę, jak dziesięciodniowy "tydzień", który usiłowała wprowadzić Rewolucja Francuska, czy pięciodniowy "tydzień", poddany przez Rewolucję Październikową.

