Król Saul

Młody Rycerz Niepokalanej (2)

Mój Drogi,

Pierwszym królem Izraela był Saul. Czytamy o nim w Pierwszej Księdze Samuela.

Kim był, zanim został królem? Był zwykłym Izraelitą. Należał do przeciętnej rodziny z pokolenia Beniamina. Pamiętasz pewnie, że Beniamin był najmłodszym, ale też bardzo kochanym synem Jakuba. Pokolenie Beniamina było niewielkie. Przy podziale Palestyny, po powrocie z niewoli egipskiej otrzymało małe, górzyste terytorium na północ od Jerozolimy. Było to jednak plemię bardzo ambitne i wciąż w historii świętej odgrywało poważną rolę. Dumny był ze swego rodu także ostatni Beniaminita, którego znamy w tej historii - św. Paweł. Ojciec nazwał go Szawłem, czyli Saulem, przez pamięć dla króla, o którym chcę Ci dziś opowiedzieć.

Nie wiemy dobrze, czym zajmował się ojciec pierwszego króla - Kisz. Po raz pierwszy spotykamy Saula, kiedy ojciec wysyła go, aby poszukał oślic. Zaginęły im oślice. Nie wiemy, czy stado ich było duże; czy małe. Gdyby było duże, na pewno nie pozostawiono by go bez pasterza. Pewnie było tych oślic niewiele, kilka, może kilkanaście. Nie wiemy także, do czego ich używano. Czy była to hodowla właściwa dla pasterskiego ludu, czy służyły do transportu towarów handlarza po górskich szlakach, czy też potrzebne były osiadłej rodzinie do uprawy roli? Na pewno uprawiali rolę, bo Saul później wraca z pola z wołami. Po oślice idzie z "chłopcem", czyli młodym służącym. Jego rodzina zatem nie należy do najuboższych, ale ów służący nie jest powodem, aby zaliczać ją do pierwszych rodów kraju.

Wiemy natomiast, że Saul był młodzieńcem dorodnym, wysokim, przerastającym o głowę innych. Samuel przedstawiając go ludowi mógł powiedzieć: "Czy widzicie, że temu, którego wybrał Pan, nikt z całego ludu nie dorówna?" (1 Sm 10,24). Był też człowiekiem wrażliwym. Gdy znalazł się wśród proroków-charyzmatyków, opanowywał go "duch Boży", potrafił się cieszyć i płakać. Czasem był bardzo gwałtowny, nawet zazdrosny (zazdrościł sławy Dawidowi), lubił muzykę, uspokajała go.

Jak został królem? Trzeba najpierw przypomnieć sytuację historyczną. Lud izraelski nie miał władcy. Przez wiele lat przewodził mu Samuel, prorok, kapłan i sędzia. Był to autorytet moralny. Naród dojrzał do pełnego zjednoczenia. Było mu ono potrzebne w obliczu wrogich plemion sąsiedzkich, zwłaszcza wobec ludu, który niedawno osiedlił się w Kanaanie, na wybrzeżu Morza Śródziemnego - wobec Filistynów. Aby naród mógł się bronić w zjednoczonej wspólnocie, potrzebny był wódz. Dlatego lud prosił Samuela, by im ustanowił króla. Samuel bał się, że król może zasłonić jedynego Władcę i Pana, którym jest Bóg. I Bóg, i prorok ustąpili żądaniu. Kierowany przez Boga Samuel pierwszym królem ustanawia Saula.

Najpierw sam Saul dowiaduje się, że wybór padł na niego. Szukając zagubionych oślic trafia do miasta proroka. Pragnie go zapytać o los zaginionych zwierząt, ale Samuel, zapewniwszy go, że już się znalazły, ma dla niego inną wiadomość. Zaprasza go na ucztę ofiarną. Gości go na niej honorową porcją, a na drugi dzień, będąc z nim sam na sam, polewa mu głowę olejem, wyjaśniając ten czyn, pierwszy w historii Izraela: "Pan cię namaścił na wodza nad swoim dziedzictwem" (1 Sm 10,1). Saul uświadomił sobie, że dokonała się w nim jakaś zmiana. Powrócił jednak do rodzinnego Gibea, nic nikomu nie mówiąc.

Potem Samuel zwołał lud do Mispa, gdzie często przebywał, aby sprawować sądy. Tam dokonał losowania, oczekując, że Bóg ponownie wskaże kandydata na króla. Los padł na pokolenie Beniamina, w nim na ród Matriego, a w końcu na samego Saula. Saula przy losowaniu nie było. Uciekł, ukrył się. Przyprowadzono go jednak, by Samuel mógł go ludowi przedstawić. Prorok ogłosił jeszcze królewskie prawa i wszyscy rozeszli się do domów. Saul także powrócił do Gibea. Jednak już nie sam. Ruszyła za nim partia wojowników. Nie wszyscy go jednak uznali.

Czekało go ciężkie zadanie: być królem. Potrafił jednak stać się królem. Ammonici oblegali miasto Jabesz w Gileadzie na północy Palestyny. Mieszkańcy rozesłali posłów po całym kraju, szukając pomocy. Wieść dotarła do Saula, zajętego zwyczajną pracą rolnika. Po[48]wracał właśnie z pola, z wołami. Zareagował jak wódz. Zgodnie ze starym zwyczajem porąbał woły na kawałki i rozesłał do Izraelitów: "Tak się postąpi z wołami każdego, kto nie wyruszy za Saulem i za Samuelem" (1 Sm 11,7). Wyruszyli jak jeden mąż i zwyciężyli Ammonitów. Potem Samuel poprowadził wszystkich do Gilgal, gdzie od dawna było miejsce święte i "obwołali tam królem Saula, przed obliczem Pana w Gilgal" (1 Sm 11,15). Pełni radości złożyli ofiary przed Panem.

Czy był dobrym królem? Krótko o tym mówi księga: "Skoro Saul objął panowanie nad Izraelem, walczył wokół z wszystkimi swymi wrogami... W którąkolwiek stronę się zwrócił, zwyciężał, dając dowody męstwa. Zwalczył Amalekitów, wyzwalając Izraela z mocy tych, którzy go nękali... Przez całe życie Saula trwała wojna z Filistynami" (1 Sm 14,47-52). Kilka walk opisano szczegółowo, ale dlatego, że choć były zwycięskie, odkrywały skazę na królewskiej postaci Saula. Popełnił błędy, które doprowadziły do wyroku ogłoszonego przez Samuela: "Pan odebrał ci dziś królestwo izraelskie, a powierzył je komu innemu, lepszemu od ciebie" (1 Sm 15,28). Samuel namaszcza Dawida, a druga połowa księgi opowiada już tylko o walkach Saula z nowym pretendentem do tronu. Nie pomógł żal Saula. Bóg był nieprzejednany i prorok odwrócił się od niego. Przez resztę lat Saul sprawia wrażenie szaleńca. Smutna jest jego śmierć, gdy ranny w bitwie, popełnia samobójstwo, rzucając się na własny miecz, choć ostatecznie musiał go dobić nieprzyjaciel.

Życie Saula to wielki dramat człowieka, który uczył się być królem i miał prawo popełniać błędy. Dlaczego Bóg był dlań tak surowy, choć Dawidowi przebaczał nawet zbrodnie?

Jakież to były przestępstwa? Pierwsze zdarzyło się w Gilgal. Filistyni ruszyli przeciw Izraelitom, których Saul zgromadził w Gilgal. Nie ruszał jednak do ataku, czekając na Samuela. Ludzie zaczęli go opuszczać. Jego wojska topniały. Sądząc, że nie może dłużej czekać, zdecydował: "Przygotujcie mi całopalenie i ofiarę biesiadniczą. I złożył całopalenie" (1 Sm 13,9). Przejął funkcje kapłańskie, choć był przy nim zapewne jakiś kapłan. Bóg nie mógł dopuścić, by pierwszy władca przejął zarząd nad religią. Byłby to precedens. Wszyscy następni królowie postępowaliby tak samo. Mogliby naginać kult i zasady wiary, podporządkowując je polityce, nie zawsze zgodnej z wolą Boga, jedynego Pana wybranego narodu.

Drugi błąd popełnił Saul po zwycięskiej bitwie z Amalekitami. Nie zastosował straszliwego prawa "klątwy" (herem). W okresie zajmowania Ziemi Palestyńskiej Izraelici byli posłuszni zasadzie, którą Samuel przypomniał pierwszemu królowi: "Obłożysz klątwą tych występnych Amalekitów, będziesz z nimi walczył aż ich zniszczysz" (1 Sm 15,18). W imię tej zasady trzeba było mordować wszystko, co żyje - ludzi i zwierzęta. Wobec ludzi stosowano tę zasadę w imię etyki znanej z filmów gangsterskich: jeśli ja go nie zabiję, to on zabije mnie. A naród ten musiał przetrwać. Niszczono jednak także zwierzęta, a nawet przedmioty. Aby ten naród nie prowadził nigdy wojny w pogoni za zdobyczą. Rozgniewał się Samuel widząc trzody, które prowadził Saul i króla Amalekitów Agaga. Chęć posiadania mogła doprowadzić króla do wojen zbójeckich. Król Agag mógł się wykupić. Zagrażałby nadal ludowi. Gorsze jednak byłoby, gdyby monarcha świętego ludu zapragnął robić pieniądze handlując jeńcami.

Nie przekonało Samuela królewskie tłumaczenie, że trzody zachował na ofiarę. Prorok wygłasza zasadę ważną do dziś: "Lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość - od tłuszczu baranów" (1 Sm 15,22).

Życie Saula to wielki dramat. Był królem. Dobrym królem. Słuchał Samuela i wspierał go w trosce o czystość religii. Zrozpaczony, nawet po śmierci Samuela pragnie z nim rozmawiać. Szuka wieszczki, by wywołać ducha Samuela. Przy okazji dowiadujemy się, że przedtem usunął z kraju wszystkich wróżbitów w imię czystości religii. Duch proroka zapowiedział mu ostateczną klęskę.

Był jednak pierwszym królem i swoim życiem tworzył wzór króla. Jego dramat pokazuje, czego władcy czynić nie wolno. Kiedy zginął wraz z trzema synami na wzgórzu Gilboa, prześladowany przez niego Dawid okazał mu wielką cześć, układając pieśń żałobną. A wdzięczni za ocalenie mieszkańcy Jabesz pogrzebali jego ciało.