Cały wysiłek Kościoła w tym miesiącu jest skierowany na odnowę duchową wiernych. Bierzemy udział w rekolekcjach wielkopostnych, słuchając słowa Bożego i oczyszczając sumienia w Sakramencie Pokuty, by w stanie łaski przyjąć Komunię św. wielkanocną. W bieżącym roku nasza odnowa musi się jeszcze bardziej zaznaczyć w związku z Kongresem Eucharystycznym i Jubileuszem Maryjnym. Wytrwanie ułatwi nam częsta Komunia święta.
W kwietniu Rycerstwo Niepokalanej, zgodnie ze swą intencją miesięczną, modli się i zabiega - wśród siebie i w otoczeniu - abyśmy posilali się często Komunią św., przyjmując ją godnie, dziękując za nią gorąco i wykorzystując jej moc dla uświęcenia siebie i innych. Oddani całkowicie Niepokalanej powierzamy Jej należyte przygotowanie nas na spotkanie z Jezusem Eucharystycznym i owocowanie w nas Sakramentu miłości.
"Witaj, prawdziwe Ciało narodzone z Maryi Dziewicy".
Zasadniczym momentem we Mszy św., który przypomina chwilę Wcielenia Syna Bożego, a jednocześnie faktycznie uobecnia w sposób bezkrwawy Ofiarę krzyżową, jest Przeistoczenie. Na słowa kapłana, będącego narzędziem Chrystusowym, chleb i wino przemieniają się w prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew Pana Jezusa. Gdy kapłan podnosi Hostię konsekrowaną, padamy na kolana, by uczcić "tajemnicę wiary" - Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i Człowieka, obecnego teraz na ołtarzu, jak ongiś w łonie Najśw. Maryi Panny, i ofiarującego się za nas Ojcu.
Podniesienie praktykuje się w Kościele na [101]Zachodzie od XIII wieku. Wśród pozdrowień, jakie zalecano wiernym przy tym akcie, znajduje się też, gdzieś od XIV wieku, wiersz łaciński zaczynający się od słów: Ave verum Corpus natum de Maria Virgine (Witaj, prawdziwe Ciało, narodzone z Maryi Dziewicy), a kończący strofę: O Iesu dulcis! O Iesu pie! O Iesu Fili Mariae! ("O Jezu słodki! O Jezu dobry! O Jezu, Synu Maryi!"). Jest to wyznanie wiary, że na ołtarzu jest ten sam Jezus, który narodził się z Maryi Dziewicy. Podobny akt wiary złożył w roku 1079, na Synodzie Rzymskim, Berengariusz, który ośmielił się zaprzeczać substancjalnej przemianie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa i głosić tylko Jego obecność symboliczno-duchową. Odwołując swój błąd, oświadczył: "po konsekracji jest naprawdę Ciało Chrystusa narodzone z Maryi Dziewicy".
Św. Maksymilian z wiarą adorował Jezusa Eucharystycznego, wołając w zachwycie: "Bóg przebywa wśród nas w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza". Ale jeszcze bardziej czarował go fakt, że Pan Jezus daje się nam jako pokarm. Mówił nam: "We Mszy św. najwyższym punktem nie jest konsekracja, ale Komunia św." "Okres, kiedy Pan Jezus pozostaje w nas pod postaciami sakramentalnymi, jest najdroższym okresem w całym dniu... Dusza wówczas jest żywym tabernakulum, za mało tabernakulum, jest czymś więcej. Wtedy dusza Pana Jezusa jednoczy się z naszą duszę i staje się duszę naszej duszy. Pojęć tego nie możemy; możemy odczuć tylko skutki".
Sam Chrystus zachęca, byśmy karmili się Jego Boskim Ciałem: "Bierzcie i jedzcie..." (Mt 26,26). W pierwszych wiekach nie wyobrażano wprost sobie, by można było uczestniczyć w Ofierze eucharystycznej, a nie przyjęć Komunii św. Pierwsza nazwa całej Mszy św. to "Wieczerza Pańska" (1 Kor 11,20) lub "Łamanie Chleba" (Dz 2,42). Ciekawe świadectwo zostawił bp Abercjusz († ok. 200) z Hieropolis we Frygii. Odbył on podróż do Rzymu i po drodze odwiedzał gminy chrześcijańskie. Na swoim nagrobku, wystawionym za życia, kazał napisać po grecku: "Wiara wszędzie była mi przewodniczkę i zastawiała mi wszędzie jako pokarm Rybę ze źródła, bardzo wielką, czystą, którą ujęła Dziewica Niepokalana i rozdzielała ją - by karmili się na wieki - przyjaciołom swoim, mając wyborne wino i dając je z chlebem". Nawet uczony protestancki Zahn wyciąga stąd wniosek: "Mamy tedy w tym fragmencie klasyczne świadectwo na ucztę eucharystyczną, święconą jednolicie w II wieku w gminach chrześcijańskich, począwszy od Rzymu aż do Nisibis". By lepiej zrozumieć język symboliczny, jakim posługuje się Abercjusz, trzeba pamiętać, że pierwsi chrześcijanie przez "Rybę" rozumieli Chrystusa (por. scenę z Quo Vadis, w której Ligia rysuje Winicjuszowi rybę, chcąc tym zaznaczyć, że jest chrześcijanką). Ryba bowiem po grecku to "ichtys", a kolejne litery tego słowa tworzę monogram: Iesous CHristos Theou hYos Soter, po polsku: "Jezus Chrystus Boży Syn Zbawiciel".
"Nie trudno się domyśleć, że Dziewicę Niepokalaną jest Najświętsza Panna, o której każdy wyznawał codziennie (w Wierzę w Boga - RN), że ujęła, czyli poczęła lchtysta z Ducha Świętego". Tak pisze w dziele Eucharystia w świetle najdawniejszych pomników piśmiennych, ikonograficznych, epigraficznych (Kraków 1898) ks. Józef Bilczewski (od 1900 r. arcybiskup lwowski), dodając: "Podobne zestawienie Dziewicy z lchtystem spotykamy u starego anonima bizantyńskiego, który jest znowu echem ksiąg sybillińskich. «Maryja czytamy tam - jest źródłem, które przyjąwszy źródło Ducha Świętego, ma jedynego lchtysa, ujętego na wędkę Bóstwa i karmiącego własnym ciałem cały świat, płynący jakby na bezmiernym morzu». Tę samą myśl wypowiada później św. Maksym: ...«dała Ona wszystkim ludom Kościoła pokarm, słodszy niż miód, a który każdy musi spożywać, kto chce mieć w sobie życie» (por. J 6,53)".
W średniowieczu zaniknęła praktyka częstej Komunii św. Wymawiano się niegodnością. Sobór Laterański IV musiał w roku 1215 wprowadzić przykazanie kościelne, by wierni przynajmniej raz w roku przyjmowali Komunię św. W bliższych nam czasach wstrzymywał wielu przed wczesną i częstą Komunię duch [102]jansenistyczny, dlatego na początku naszego wieku św. Pius X, papież, wydał najpierw (w 1905 r.) dekret o częstej Komunii, wymagając do niej jako warunku tylko stanu łaski i należytej intencji, a potem (w 1910 r.) dekret o wczesnej Komunii św. Sobór Watykański II usilnie zaleca wiernym, aby w niedziele i święta, "owszem, częściej lub nawet codziennie, przystępowali do Komunii św." W nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego znajdujemy następujące przykazania kościelne: 1), "ażeby dzieci, po dojściu do używania rozumu zostały odpowiednio przygotowane i jak najszybciej posiliły się tym Bożym pokarmem, po uprzedniej sakramentalnej spowiedzi" (kan. 914); 2) "każdy wierny po przyjęciu Eucharystii po raz pierwszy ma obowiązek przyjmować ją przynajmniej raz w roku", o ile tylko można "w okresie wielkanocnym" (kan. 920), w Polsce od Środy Popielcowej do Niedzieli Trójcy Świętej; 3) "wierni znajdujący się z jakiejkolwiek przyczyny w niebezpieczeństwie śmierci, powinni być umocnieni Komunią św. na sposób Wiatyku" (kan. 921), i tego "nie należy zbytnio odkładać" (kan. 922).
Przy Niepokalanej, by godnie przyjąć Jej Syna
Papież Jan Paweł II w roku 1980 przesłał całemu Kościołowi ważny List o tajemnicy i kulcie Eucharystii, w którym zachęca do częstej Komunii św., ale też poleca przyjmować ją z wiarą i jak najgodniej, przestrzegając przed nadużyciami, które się dziś zakradają. "Eucharystia jako stół Chleba Pana - pisze - jest ustawicznym zaproszeniem, jak wynika z liturgicznego napomnienia celebransa, gdy mówi: «Oto Baranek Boży! Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę», oraz ze znanej przypowieści o zaproszonych na ucztę weselną". Niestety, niektórzy i dzisiaj się wymawiają i nie przystępują do Komunii św., nawet gdy nie mają przeszkody grzechu ciężkiego. Ta postawa pochodzi obecnie mniej z poczucia niegodności, więcej zaś "z braku «głodu» i «pragnienia eucharystycznego», za tym ukrywa się też brak należytego doceniania i rozumienia natury tego wielkiego sakramentu miłości". Ostatnio jednak widzimy również inne zjawisko. "Bywa, i to w dość licznych przypadkach, że wszyscy uczestnicy zgromadzenia eucharystycznego przystępują do Komunii, ale nieraz [...] bez należytej troski, by przystąpić do Sakramentu Pokuty i oczyścić sumienie". Oczywiście, są tacy, co w sumieniu nie znajdują przeszkód, ale może też ukrywać się tu czasem inne przekonanie, mianowicie patrzy się na Mszę tylko jako na ucztę braterską, a wtedy łatwo może się wcisnąć "wzgląd ludzki i zwykły «konformizm»". "Nie możemy pozwolić - woła Papież żeby w życiu naszych wspólnot zatracić to dobro, jakim jest wrażliwość sumienia chrześcijańskiego, kierującego się względem na Chrystusa, który przyjmowany w Eucharystii, winien znaleźć w sercu każdego godne mieszkanie".
Już św. Paweł Apostoł ostrzegał: "Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winien będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego..." (1 Kor 11,27-28). Stąd jeden z najstarszych [103](z I/II wieku) dokumentów literatury chrześcijańskiej Didache (Nauka Apostołów) przepisuje: "W Dzień Pański gromadźcie się, łamcie chleb i czyńcie dzięki, wyznawszy wpierw grzechy swoje, ażeby czystą była ofiara wasza". We wszystkich liturgiach Wschodu w chwili, kiedy kapłan podnosi Chleb eucharystyczny, by zaprosić wiernych do Komunii św., śpiewa się: "Święte świętym", to jest, jak wyjaśnia Jan Paweł II, który przypomniał ten obrzęd, "rzeczy święte - Chrystusa świętego dajcie świętym". "Świętym", to znaczy wierzącym (stąd na słowa kapłana Ciało Pańskie odpowiadamy teraz, tak jak było za czasów św. Augustyna w Afryce, Amen - to prawda!) i tym, co są w stanie łaski. Oczywiście, Komunia św. to nie nagroda, ale lekarstwo na naszą słabość, działa jednak skutecznie wtedy, gdy jesteśmy bez grzechu ciężkiego. Kodeks nakazuje: "Kto ma świadomość grzechu ciężkiego, nie powinien bez sakramentalnej spowiedzi przyjmować Komunii św., chyba że istnieje poważna racja i nie ma sposobności wyspowiadania się. W takim jednak przypadku trzeba pamiętać o tym, że jest obowiązany wzbudzić akt żalu doskonałego, który zawiera w sobie zamiar wyspowiadania się jak najszybciej" (kan. 916)[1]. Gdy Kodeks przepisuje zakonnikom "wedle możliwości codziennie przyjmować Najświętsze Ciało Chrystusa" (kan. 663), nakazuje im też "często przystępować do sakramentu pokuty" (kan. 664). W praktyce rozumie się w wypadku dusz zakonnych spowiedź co dwa tygodnie. Kodeks zaleca też wszystkim wiernym, "by wyznawali także grzechy powszednie" (kan. 988).
Godne przyjęcie Pana Jezusa ułatwi nam najlepiej jego Matka Niepokalana. Wspominamy Maryję na początku Mszy św. w akcie pokutnym ("Spowiadam się..."), prosząc Ją, by modliła się za każdego z nas do Pana Boga naszego. Bóg w swoim planie zbawienia chciał, aby Jego Syn Odwieczny stał się człowiekiem w Niewieście wolnej od wszelkiego grzechu, nawet pierworodnego. Przygotował swemu Synowi, jak mówi liturgia uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, "godne mieszkanie". Teraz z kolei Ona pomaga nam, byśmy jak najgodniej i jak najowocniej przyjmowali Jezusa Eucharystycznego. Jej działanie w naszej duszy jest tym bardziej skuteczne, im doskonalej jesteśmy Jej oddani, jak uczyli św. Ludwik Grignion i św. Maksymilian Kolbe.
św. Ludwik dawał takie rady temu, kto poświęcił się Najświętszej Pannie: Przed Komunią św. "odnowisz akt ofiarowania się, mówiąc: «Oto cały jestem Twój i wszystko co moje - Twoim jest». Będziesz błagał tę dobrą Matkę, by ci użyczyła swego serca, byś jej Syna mógł przyjąć w nim z tym samym co ona usposobieniem". Po Komunii św. "wprowadzisz Chrystusa Pana do serca Maryi, oddasz Go Jego Matce, która przyjmie Go z miłością" i złoży Mu najwyższy hołd; będziesz prosił Jezusa o potrzebne łaski, "zawsze jednak przez Maryję i w Maryi". "Im bardziej dopuścisz Maryję do działania w Komunii św., tym godniej Jezus zostanie uwielbiony".
Podobnie doradzał Rycerstwu Niepokalanej jego Założyciel. "Prosić będziemy Niepokalaną - uczył - by Ona sama raczyła w duszy naszej przyjąć Pana Jezusa i sprawić Mu taką przyjemność, jakiej nigdy jeszcze nie doznał". Choćbyśmy nie odczuwali i nie rozumieli tego Jej działania, "to tak jest - i Jej Sercem, Jej aktami wielbimy Pana Jezusa, czyli właściwie Ona kocha i wielbi Pana Jezusa przez nas; my jesteśmy wówczas Jej narzędziami". Oczywiście - podkreślał to o. Kolbe - w przygotowaniu do Komunii św. i w dziękczynieniu po niej mamy też czynić "ze swej strony wszystko, co możemy", korzystając z natchnień i oświeceń Niepokalanej. On sam postanowił sobie w roku 1918: "Przyjmuj Pana Jezusa w Komunii św. wszystko z rąk Jego z pokorną dyspozycją Najśw. Maryi Panny przy Zwiastowaniu: «Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twojego»". Pamiętał o dobrej intencji, na którą położył nacisk św. Pius X, gdy [104]pozwolił na częstą Komunię św. "Jedną z najlepszych intencji - zanotował sobie św. Maksymilian jako kleryk - jest gorące pragnienie nabrania siły, umocnienia się dla łatwiejszego wypełniania Woli Bożej". Praktykował "pół dnia dziękczynień i pół dnia przygotowania do Komunii św.", przy czym rozumiał to głównie jako "dobre wykonanie obowiązków". Niezależnie od tego czynił dłuższe dziękczynienie na klęczkach zaraz po Mszy św.
Naśladujmy św. Maksymiliana i jak on wykorzystujmy częstą Komunię św. do uświęcenia siebie i innych. Apostolstwo to nasz obowiązek. Otrzymawszy Pana Jezusa nieśmy Go, jak Jego Matka Niepokalana, innym. "Otrzymać dar Boży - pisze A. Bossard - to przez to samo zobowiązać się do tego, by dzielić się nim z innymi. Kto chciałby go zatrzymać samolubnie dla siebie, zniszczyłby go jako dar. Nie możemy uczestniczyć w Eucharystii Chrystusa, a nie być «posłani», by całą ludzkość i świat wprowadzić w ruch eucharystyczny Pana. Zaledwie Maryja otrzymała dar Boży, «poszła z pośpiechem», by go zanieść Elżbiecie i Janowi Chrzcicielowi...". W roku bieżącym, który upływa pod znakiem Nawiedzenia Najśw. Maryi Panny, uczmy się od Niepokalanej, jak nieść światu Jezusa, który nam się daje, a r[a]czej bądźmy podatnym Jej narzędziem, by w nas i przez nas dokonywało się dalej Jej Nawiedzenie.
[1] Kodeks kościelny poleca: "Do Komunii św. nie należy dopuszczać ekskomunikowanych..., jak również innych osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim" (kan. 915), np. tych, którzy żyją bez ślubu kościelnego. Ale i tacy mają uczestniczyć we Mszy św. Kard. Józef Ratzinger oświadcza: "Winniśmy na nowo uświadomić sobie, że Eucharystia nie jest bez wartości, jeżeli nie przyjmuje się Komunii".

