VIII stulecie urodzin św. Franciszka
Ponad wszystkie inne znaki najbardziej miłym Franciszkowi był znak Tau (T). Podpisywał nim listy, rysował go wszędzie na ścianach cel. A brat Pacyfik, mąż Boży, co miewał widzenia niebieskie, własnymi oczyma ujrzał na czole świętego Ojca wielki znak Tau, różnobarwny i lśniący złotym blaskiem.
Traktat o cudach, nr 3
Na ołtarzu kaplicy Św[iętego] Sebastiana w bazylice franciszkańskiej w Asyżu znajduje się metalowy relikwiarz z ciekawą pamiątką po św. Franciszku: pergaminową kartą w formacie pocztówki (10 x 14 cm). Ten dokument sprzed 758 lat zawiera życzenia, jakie Święty własnoręcznie napisał dla brata Leona, ozdabiając je w dodatku kolorowym rysunkiem. Jest to zatem prawdziwy klejnot, nie tylko ze względu na swój wiek, ale i na autorstwo. Który z kolekcjonerów kart z życzeniami nie chciałby mieć takiego eksponatu w swoim zbiorze?
Genezę tego autografu znamy możliwie dokładnie. Współczesny Franciszkowi żywotopisarz zanotował: "Gdy Święty przebywał na górze Alwerni, zamknięty w celce, jeden z jego towarzyszy bardzo pragnął mieć jakiś fragment pisma, ku czci Pana, krótko skreślony ręką św. Franciszka. Wierzył bowiem, że za pomocą tego pisma wyjdzie cało lub przynajmniej z mniejszym uszczerbkiem z ciężkiej pokusy2 jaka dręczyła go, pokusy nie ciała, lecz ducha. Męczył się tym pragnieniem, ale bał się wyjawić je otwarcie świętemu Ojcu. Jednakże to, czego nie powiedział człowiek, objawił Franciszkowi Duch Święty. Polecił bowiem owemu bratu, aby przyniósł atrament i kartkę, po czym własnoręcznie napisał pochwały Pana według życzenia tego brata, a na końcu błogosławieństwo dla niego. Potem powiedział do brata: «Weź sobie tę kartkę i pilnie jej strzeż aż do dnia swojej śmierci». Brat przyjął ten miły upominek, a pokusa natychmiast ustała. Pismo to jest nadal zachowane, a gdy później w związku z nim działy się cuda, stało się nowym dowodem świętości Franciszka" (Św. Bonawentura, Życiorys większy, r. XI, nr 9).
Z analizy autografu i uwag, zrobionych na nim, wiemy z całą dokładnością, że jego [148]adresatem był brat Leon z Asyżu († 1271), uprzywilejowany świadek życia św. Franciszka, zwłaszcza jego ostatnich chwil. Leon był sekretarzem, infirmarzem, a ponadto spowiednikiem Świętego. Wczesne źródła franciszkańskie przekazują trochę szczegółów tej trwałej przyjaźni dwóch asyżan. To brat Leon otwierał Franciszkowi księgę Ewangelii, ilekroć ten szukał woli Bożej, by właściwie rozstrzygnąć daną kwestię. To on towarzyszył Biedaczynie w modlitwach i jako pierwszy słuchał jego traktatu o doskonałej radości. To on był świadkiem stygmatyzacji Świętego na górze Alwerni. To on wraz z innymi braćmi śpiewał umierającemu Franciszkowi Pieśń słoneczną i psalmy. W nagrodę za wierność i przyjaźń Franciszek ofiarował mu habit z kapturem. Ponadto Święty, wyliczając cechy doskonałego zakonnika, wymienił brata Leona jako wzór prostoty i czystości. O wielkiej miłości i życzliwości św. Franciszka do brata Leona świadczą choćby powyższe fakty.
Omawiana karta zapisana jest z obu stron pismem łacińskim ręką św. Franciszka i brata Leona. Nosi ona ślady zniszczenia i wytarcia, gdyż brat Leon trzymał ją zawsze przy sobie. Na jej reprezentatywnej stronie Franciszek napisał:
"Niech Pan ci błogosławi i niech cię strzeże. Niech ci ukaże oblicze swoje i zmiłuje się nad tobą. Niech zwróci oblicze swoje ku tobie i niech cię obdarzy pokojem. Pan niech cię błogosławi, bracie Leonie".
Święty ułożył tekst życzeń na wzór błogosławieństwa, jakim arcykapłan Aaron obdarzał wiernych Bogu Izraelitów, o czym informuje Księga Liczb (6,24-26). Pod tekstem autor błogosławieństwa umieścił rysunek: dużą literę T w imieniu Leon, między literami e i o, wyprowadzając ją z ust brodatej twarzy, widocznej z zarysu kaptura. Nawiasem podajemy, że u proroka Ezechiela litera T (Tau), zaznaczona na czole człowieka, jest znakiem ocalenia od śmierci. Kształt Franciszkowej litery przypomina i symbolizuje krzyż Chrystusa. Trzeba wiedzieć, że Franciszek pisał tę kartę już jako stygmatyk, stąd bardzo głęboko przeżywał tajemnicę krzyża. A zatem symbolika jego rysunku jest czytelna w kontekście napisanych słów, jest po - prostu powtórzeniem skreślonych życzeń: Niech Pan Jezus, którego przypomnieniem jest znak T, krzyż, spojrzy mocą krzyża na brata Leona, przebaczy mu grzechy i napełni pokojem ducha.
Brat Leon, zapewne z sekretarskiego nawyku, a może nieco i z obawy, aby nie zginęła mu ta cenna karta, podpisał ją czerwonym atramentem: "Św. Franciszek własną ręką napisał to błogosławieństwo dla mnie, brata Leona". Na tej samej stronie naniósł jeszcze inne uwagi, dotyczące genezy i treści drugiej strony dokumentu: "Dwa lata przed swą śmiercią błogosławiony Franciszek odprawił na cześć Najśw. Dziewicy Maryi i bł. Michała Archanioła post czterdziestodniowy na górze Alwerni, trwający od uroczystości Wniebowzięcia NMP aż do uroczystości św. Michała Archanioła we wrześniu. I spoczęła na nim ręka Pańska. Po widzeniu i przemówieniu Serafina i po odbiciu na jego ciele blizn Chrystusowych ułożył pieśń pochwalną, która jest napisana na odwrocie tej kartki, i napisał ją własną ręką, dziękując w ten sposób Panu za wyświadczone mu dobrodziejstwo".
Odwróćmy zatem kartkę i odczytajmy to Uwielbienie Boga:
Ty jesteś jeden Święty, Panie Boże, który dziwy czynisz.
Ty jesteś mocny,
Ty jesteś wielki,
Ty jesteś najwyższy,
Ty jesteś Królem wszechmogącym,
Ojcze święty,
Królu nieba i ziemi.Ty jesteś w Trójcy jedyny,
Pan Bóg, wszelkie dobro.
Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro,Ty jesteś miłością,
Ty jesteś mądrością,
Ty jesteś pokorą,
Ty jesteś cierpliwością,
Ty jesteś bezpieczeństwem,
Ty jesteś ukojeniem,
[149]Ty jesteś radością i weselem,
Ty jesteś sprawiedliwością i umiarkowaniem,
Ty jesteś wszelkim bogactwem i dostatkiem,y jesteś pięknością,
Ty jesteś łagodnością,
Ty jesteś opiekunem,Ty jesteś stróżem i obrońcą,
Ty jesteś siłą,
Ty jesteś orzeźwieniem,Ty jesteś nadzieją naszą,
Ty jesteś wiarą naszą,
Ty jesteś wielką słodyczą naszą,
Ty jesteś wiecznym życiem naszym,
wielki i prawdziwy Panie,
Boże wszechmogący, miłosierny Zbawicielu.
Szczęśliwie zachowanym rękopisem zajęli się grafolodzy, którzy po dokładnym zbadaniu charakteru pisma orzekli: Św. Franciszek był wyjątkową osobowością. Charakter stawianych przez niego znaków świadczy o głębi umysłowej i psychologicznej, o jasności myślenia i rozpoznawania, o walorach artystycznych, o wdzięku, trzeźwości, spokoju, stanowczości, a nade wszystko o ogromnej dobroci i altruizmie. Tak nagromadzone cechy wskazują na wszechstronnego i powszechnego "geniusza miłości". Zarówno charakter pisma, jak i treść są jednoznaczne: św. Franciszek trafnie połączył w jednym dokumencie miłość do Boga (w Uwielbieniach) i do bliźniego (w Błogosławieństwie dla brata Leona) oraz opieczętował ją znakiem krzyża, podobnie jak Chrystus tym znakiem opieczętował swoją naukę o miłości.
Brat Leon został od pierwszego spotkania zafascynowany św. Franciszkiem, którego w następstwie pokochał, a nawet uwielbiał. Przez 45 lat od śmierci Świętego żył jego nauką i wspomnieniami, w ciepłych słowach kreślił jego życie i cnoty, "wybierając z pięknej łąki niektóre kwiaty, zgodnie z własnym przekonaniem - najpiękniejsze". By odwdzięczyć się św. Franciszkowi za kolorowe życzenia, układał dla niego równie kolorowy bukiet ze słów szacunku, uznania i czci.
