Młody Rycerz Niepokalanej (11)
Pytanie to często, wiele razy, przewijało się w moim życiu. Stawiałem sobie je w różnych momentach i sytuacjach, dobrych i złych. W sercu zawsze miałem tę świadomość, że jestem chrześcijaninem-katolikiem. Chrzest święty wycisnął znamię Chrystusa, od tych chwil włączony do Kościoła, wiernie kroczę za przykazaniami Boga jako praktykujący katolik, od trzech lat powołany do Jego służby. Członkiem Kościoła stałem się od pierwszych minut życia, gdyż kochani rodzice byli bardzo pobożni, a moje zdrowie bardzo słabe.
To, że żyję, zawdzięczam też stałej opiece sióstr ze Zgromadzenia Serafitek, ale nade wszystko Bogu dziękuję za cudowne ocalenie. Tym bardziej że teraz jestem powołany, i chcę głosić Dobrą Nowinę wszystkim, którzy jej potrzebują i pragną, tak jak ja pragnę nadal iść za powołaniem kapłańskim.
Pytanie, "kim jest dla mnie Jezus Chrystus", otrzymywali też pierwsi chrześcijanie. Odpowiadali na nie odważnie, wtedy gdy przyznanie się, że jest się wyznawcą Chrystusa, groziło straszliwym prześladowaniem i niejednokrotnie męczeńską śmiercią. Wierzyli tak mocno w naukę Chrystusa, tak gorąco Mu zaufali, że chętnie oddawali życie dla Jego imienia. Każda kropla ich wylanej krwi mnożyła wyznawców gotowych iść ich śladem.
Również i my się z niej wywodzimy. Ja i Ty, mój nieznany bracie, który wierzysz w Boga jedynego w Trójcy Świętej, i ci wszyscy, którzy nas otaczają. Zatem, jak mówi św. Paweł apostoł w Liście do Rzymian: "Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?" (Rz 8,35). Lub kiedy indziej: "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" (Flp 4,14).
W moim życiu, gdy patrzę wstecz na przebytą drogę, widzę wiele przepaści, w które mogłem spaść, i widzę też przebyte cierpienia. Gdyby ktoś nie przytrzymywał mnie za rękę, nie wiem, gdzie bym powędrował. Błąkałem się jak dziecko w lesie, lękając się niebezpieczeństw i cieni okrutnych ludzi. Szukając Pana biegałem wokół nie zdając sobie sprawy, że On, mój Pan, jest blisko, bardzo blisko mnie. Jego Niepokalana Matka czuwała nade mną i czuwa nadal, bo jest dobrą Matką i moją Patronką. Ona wie, czego potrzebuję, Ona pod swym płaszczem prowadzi mnie, chociaż po cierniach doświadczeń, do swego Syna, który jest moją drogą w życiu doczesnym i w wieczności. Jesteś, Chryste, moim celem i pragnieniem. Wiem, że aby należeć do Chrystusa, trzeba Go naprawdę kochać i jak ci pierwsi chrześcijanie odważnie stawać po stronie prawdy przeciw niesprawiedliwości. Więc chciałbym, jeśli taka będzie Jego wola - służyć mu jako uczeń i apostoł XX wieku. Dlatego też nie ma dnia, abym w myślach nie zwracał się do Niego, w chwilach dobrych i złych. Radzę się w momentach ważniejszych decyzji, zmartwień, załamań. Nigdy mnie nie zawiódł. Doznałem wielokrotnie cudownej pomocy, choć i doświadczeń nie brakuje. Ale wiem, że Chrystus doświadczając mnie sprawdza, czy jestem naprawdę Go godzien, chociaż On wie, na co mnie stać.
Powiedział wymownie do mnie: "Pójdź za mną", więc ja, wprawdzie po dłuższej drodze, bo taką mi wyznaczył, idę i chcę być Mu wierny.
Wierzę, że tylko On może ocalić świat, On, który jest moim celem - do Niego zdążam przez Maryję-Matkę. Staram się widzieć Go co dzień cierpiącego i umierającego, ale i w uśmiechu wyleczonego dziecka, w geście matki, w przechodzącej ulicą staruszce, w biednym, cierpiącym człowieku, potrzebującym pomocy... To, czym Chrystus jest dla mnie, nie jest czymś statycznym, ale jest procesem stawania się, kontaktowania, procesem, który będzie trwał cale życie i chyba nigdy nie zostanie zakończony.
Chrystus jest dla mnie wzorem, ideałem. Jego nauka i przymioty budzą we mnie pragnienie piękna i potrzebę czynu i poświęcenia. Tylko z Niego czerpię siłę i wytrwałość.
Jezus jest dla mnie najwyższą Miłością, wyczekującą i obejmującą wszystkich ludzi, bez wyjątku. Jest moim Nauczycielem i moim Przyjacielem, Cierpieniem i Radością: Jest dla mnie wszystkim!
Chrystus powiedział: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14,6). "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki" (J 6,51).
Mówię więc, modląc się do mojego Pana i Boga, Jezusa Chrystusa, swoje: fiat - niech się stanie... Te słowa będą moją bronią w dalszej drodze do celu.
Wiem, że nie odmówisz mi pomocy, abym kiedyś pomógł wątpiącym i. wskazał drogę tym, którzy Ciebie, Panie Mój, szukają.
Sługa, którego wzywasz, odpowiada Ci: Fiat.
