Wywiad z o. Rochem Cipollone, dyrektorem narodowym MI w Korei.
- W sierpniu 1930 r. św. Maksymilian Maria, przejeżdżając przez Koreę, cieszył się na widok tego pięknego kraju, ale i bolał, gdy w Pusanie nie mógł odprawić Mszy św. z braku kościoła (powiedziano mu, że w całej Korei SIJ tylko trzy świątynie katolickie). Jak wygląda dziś sytuacja Kościoła w "Kraju Cichego Poranka"?
- Istotnie, Kościół katolicki był w owym czasie mało znany w Korei, choć informacja, jaką otrzymał o. Kolbe była nieścisła, bo nawet w Pusanie były wówczas dwa kościoły. Dzisiaj sytuacja jest całkiem inna. W samej Korei Południowej mamy obecnie ponad 2 miliony katolików. W ostatnim czasie nawraca się rocznie około 100 tysięcy mieszkańców. Ilekroć ląduję na lotnisku w Seulu nocą, serce moje raduje się na widok licznych krzyży oświetlonych na kościołach. W Pusanie istnieje już 46 kościołów parafialnych. W czasie wizyty w Korei w roku 1984 Ojciec Święty mógł mówić o "cudownym rozkwicie wiary chrześcijańskiej w Korei" i chwalić tamtejszy Kościół "pełen zapału i żywotności". Gdy kanonizował w Seulu 103 Męczenników koreańskich, miał przed sobą 800 tysięcy wiernych.
- O. Kolbe gorąco pragnął, aby nasz Zakon franciszkański mógł prowadzić pracę ewangelizacyjną na Korei i w tym celu przygotowywał paru kleryków koreańskich w swoim seminarium w Nagasaki. Jak spełniają się jego pragnienia?
- Misja naszego Zakonu w Korei datuje się od roku 1957. Obecnie jest kustodią generalną i liczy 6 klasztorów z 28 zakonnikami, w tym 13 kapłanami: 7 ojców to misjonarze włoscy, a reszta to Koreańczycy. Pamiętny dla kustodii był dzień 11 lutego tego [1986] roku. W to święto Objawienia Niepokalanej w Lourdes 5 młodzieńców zaczęło u nas nowicjat, 4 nowicjuszy złożyło śluby proste, a 4 profesów śluby uroczyste, w tym 3 kleryków, z których 2 otrzymało, też w owym dniu, diakonat. Nadto mamy 10 kandydatów w seminarium wyższym. Zostaną przyjęci do zakonu po odbyciu służby wojskowej. Dziękujemy Bogu za liczne powołania, których w zgromadzeniach męskich nie jest zbyt dużo w przeciwieństwie do zgromadzeń żeńskich, rosnących w sposób zadziwiający. Gdy chodzi o naszą działalność, to prowadzimy 5 parafii, 4 przedszkola, dom dla 100 dzieci z rodzin trędowatych i dom rekolekcyjny w Taegu.
- Wasza misja nosi nazwę Kustodii św. Maksymiliana, co oznacza, że wzięliście go sobie za patrona i przewodnika. Jak się rozwija jego kult w Korei?
- Św. Maksymilian jest tu coraz bardziej znany i czczony. W prasie ukazują się o nim liczne artykuły. Wielkim powodzeniem cieszy się jego życiorys napisany przez Marię Winowską, wydany w podwójnym tłumaczeniu, w jednym już osiem razy. Osobną książkę o naszym świętym wydaliśmy dla młodzieży szkół średnich. W bieżącym roku ukażą się trzy pozycje: biografia o. Antoniego Ricciardiego, postulatora, broszura o. Ernesta Piacentiniego o mariologii o. Kolbego i książka ilustrowana dla dzieci tłumaczona z japońskiego. W roku 1984 z okazji pobytu Papieża w Korei wystawiono w teatrze miejskim w Pusan (13 razy, od 27 IV do 6 V) dramat Magdaleny No pt. "Rycerz Niepokalanej św. Maksymilian Kolbe", grany warto podkreślić - przez aktorów w większości protestanckich. Dramat przedstawia, na przykładzie Męczennika oświęcimskiego walkę między dobrem a złem, w której na końcu zwycięża siła miłości, nawracając nawet komendanta hitlerowskiego. Powyższą sztukę pokazano też w roku 1985 w teatrze w Taegu. W kinach wyświetla się film o św. Maksymilianie tłumaczony z japońskiego. Sam w swojej pracy korzystam często z dwóch serii przeźroczy o o. Kolbem. Na jego kanonizację udała się z Korei do Rzymu specjalna pielgrzymka. Po 103 Męczennikach koreańskich, których kanonizował w 1984 r. Jan Paweł II, wymienia się tyko św. Maksymiliana jako świętego, który miał pewien kontakt z Koreą.
- A jak rozwija się w Korei główne dzieło sw. Maksymiliana: Rycerstwo Niepokalanej?
- 20 maja 1976 r. abp Jan Chrzciciel Sye erygował w Taegu pierwszą siedzibę filialną MI, która stał się centralą narodową i poniekąd Niepokalanowem. W roku 1979 na Zielone Świątki zaprosiliśmy tu Ojca jako ówczesnego dyrektora generalnego naszego ruchu, aby otwarł oficjalnie nasz ośrodek i poświęcił małą drukarnię. Od początku wydajemy, najpierw metodą powielaczową, a od owego dnia drukiem, miesięcznik pt. "Milicja Niepokalanej", który obecnie wychodzi w ńakładzie 5200 egzemplarzy docierając głównie do członków MI. Koszty są duże - miesięcznie ponad 2 miliony lirów ale pokrywają je chętnie rycerze i rycerki Niepokalanej. Jest ich obecnie 7600. Są rozsiani po całym kraju. W sposób bardziej zorganizowany, m.in. urządzając miesięczne zebrania, działają w dziewięciu głównych miastach: Seul, Pusan, Taegu, lnchon, Chonju, Jeonju, Andong, Chinju i Cheju. Chyba najpiękniej działa koło w Chonju, prowadzone przez ks. Alberta Oh, który był uczniem św. Maksymiliana w Nagasaki. Co roku urządzamy w Taegu lub Seulu rekolekcje i spotkania krajowe MI dla lepszej formacji duchowej członków. Daleko MI w Korei do - takiej siły, jaką ma tu Legion Maryi (w 1982 r. - 4515 prezydiów!) czy nawet Błękitna Armia, ale i nasz ruch rozwija się z każdym rokiem coraz lepiej, a nawet wspomniane ruchy maryjne korzystają ze spuścizny św. Maksymiliana. Przewodniczącym Błękitnej Armii jest członek M I. Stowarzyszenia maryjne upowszechniają i doskonalą kult Matki Bożej oraz ożywiają laikat duchem apostolskim. Nie ma parafii, w której by nie było "Groty Lurdzkiej" lub bodaj figury Najświętszej Maryi Panny. Katolicy świeccy wprowadzili chrześcijaństwo do Korei i dalej są oni bardzo aktywni.
- Jakie owoce wydała wizyta Ojca Świętego w Korei w roku 1984?
- Bardzo obfite. Było to nie tylko święto ludowe, ale wielkie wydarzenie, które w całym kraju dało lepiej poznać, dzięki radiu telewizji, Kościół katolicki, dotąd nieraz fałszywie przedstawiany przez inne wyznania. Po tej wizycie wzrosła wielce liczba katechumenów. Dla sprawy św. Maksymiliana ważne jest i to, że prezydent Korei Płd., witając Jana Pawła II na lotnisku w Seulu, powiedział: "W dalekim roku 1930 inny Polak, o. Maksymilian Kolbe, przejeżdżał przez Koreę i czekając cztery godziny na okręt do Japonii chciał odprawić Mszę, ale gdy pytał o kościół katolicki w Pusanie, policjant powiedział mu, że nie ma ani jednego. Wasza Świętobliwość przybywając dzisiaj do naszej ojczyzny znajdzie Kościół katolicki w szybkim rozwoju".
- Zapytuję na końcu słowami Twórcy MI: "Kiedyż Niepokalana zapanuje w tym przepięknym kraju i zaprowadzi w nim królestwo swego Syna?".
- 6 maja 1984 r. Ojciec Święty w seulskiej katedrze Niepokalanego Poczęcia zawierzył miłującemu Sercu Matki Chrystusowej cały lud i Kościół Korei. Liczymy, że Niepokalana i tu w pełni zatryumfuje w czasie Jej wiadomym. Liczę też na rozkwit MI w Korei. W roku 1985 zapisało się do naszego ruchu 1300 osób, więc jego przyszłość zapowiada się bardzo dobrze. Wszystko zależy od tego, czy będziemy podatnym narzędziem w rękach Niepokalanej. Bardzo więc proszę Wasz Niepokalanów i MI w Polsce o modlitwę za franciszkanów i członków MI w Korei, by nas ożywiał coraz bardziej duch św. Maksymiliana.
Rozmawiał o. Jerzy Domański


