W wielu miejscowościach jest stuprocentowa frekwencja na katechezie, ale są też takie, gdzie spotyka się spadek uczęszczających na religię w starszych klasach. Duszpasterze, także w czasie wizyty duszpasterskiej (kolędy), gorliwie zwracają uwagę na ten problem, sprawdzają zeszyty, pytają o zaangażowanie religijne domowników, mimo że w mieszkaniu są.: nakryty stół, na nim krzyż, świece, woda święcona, kropidło, Pismo Św[ięte], a na ścianie krzyż i obraz Matki Bożej oraz obrazek od I Komunii św. Zdarza się, że matka w obronie np. syna z klasy siódmej, mówi: "Nie chodzi na katechezę, bo już taki duży i ma tyle zajęć, a właściwie jemu się już nudzi ciągle tego samego się uczyć. On już wszystko umie". Wtedy ksiądz sugeruje chłopcu rozmowę na ten temat. Chłopiec godzi się, choć bez entuzjazmu. Ksiądz pyta, czy rozumie wszystko, co zawiera Wierzę w Boga, "A tak, rozumiem wszystko" - odpowiada chłopiec. Jednak: "umęczon pod Ponckim Piłatem", "zstąpił do piekieł", "świętych obcowanie", a nawet "wierzę w Boga Wszechmogącego" uczeń VII klasy nie rozumiał. Dyskusję uciął krótko milczący dotychczas ojciec: "Jak dorośnie, wtedy sam wybierze, co będzie chciał. Będzie wierzył albo nie wierzył, według swego uznania".
Zastanówmy się nad odpowiedzią tego pozornie wyrozumiałego ojca. Czy jego syn na pewno będzie mógł wybierać? Czy będzie miał z czego wybierać, jeśli naukę religii zakończył na IV klasie szkoły podstawowej? Przecież, żeby móc wybierać, trzeba poznać wartości religijne. Trzeba oczom dziecka ukazać prawa Boże i nadprzyrodzone dobra z nich płynące. Gdyby chłopiec uczył się religii przez osiem lat szkoły podstawowej, a następnie ponadpodstawowej i gdyby po osiągnięciu pełnoletności zdecydował się na odejście od Boga, to przynajmniej wiedziałby, od kogo odchodzi, jakim dobrem gardzi. Zresztą najprawdopodobniej nie miałby wtedy ochoty odwracać się od Boga. Natomiast w sytuacji, kiedy w dzieciństwie już zostaje pozbawiony kontaktu z nauką religii, jego odejście od Boga nie będzie faktem zaskakującym. [246] Przeciwnie, będzie nieuchronnym procesem psychologicznym, bo trudno oczekiwać od kogokolwiek, by pokochał to, czego nie zna. Dlatego potrzebna jest katecheza dzieci i młodzieży, pogłębiająca ich wiedzę religijną, przybliżająca im Boga i naukę Kościoła, udzielająca wskazówek, jak czerpać wartości z łaski Bożej we Mszy św. czy z sakramentów św. i jak żyć według przykazań Bożych. W większości rodzin jednakże istnieje atmosfera prawdziwego zrozumienia dla katechizacji, której każda jednostka jest czymś istotnym; jest czasem nawiedzenia Chrystusa. A każde spotkanie na katechezie zbliża do Boga.

