Kard. K. Wojtyła o genezie duchowej Niepokalanowa

Z okazji 60-lecia Niepokalanowa

Przemówienie wygłoszone 13 VIII 1972 w Niepokalanowie

Kilkadziesiąt lat temu, tutaj na to miejsce, które jeszcze wtedy nie nazywało się Niepokalanów, przybyli skromni ludzie i zaczęli wydawać pismo. Pismo nosiło dziwny tytuł - nazywało się: "Rycerz Niepokalanej"; i związał się ten tytuł "Rycerz Niepokalanej" z nazwą miejsca: Niepokalanów. Związał się też z osobą twórcy i Niepokalanowa i "Rycerza", O. Maksymiliana Marii, którego już prawie od roku czcimy jako Błogosławionego Kościoła. Niemniej chociaż ten tytuł-symbol, "Rycerz Niepokalanej", zrósł się już tak bardzo z naszym duchem że nas nie dziwi, trzeba przyznać, że jest coś dziwnego w tytule pisma, wydawanego przecież przez ubogich synów św. Franciszka.

Skąd RYCERZ? "Rycerz" kojarzy się nam z człowiekiem walki. "Rycerz", to jest jakieś przypomnienie dawnych czasów. Dziś już nie chodzą po świecie rycerze, ani nie jeżdżą na rumakach. Dzisiaj uprawia się sztukę wojskową - są żołnierze i armie. Niegdyś chodzili po ziemi rycerze.

Chodzili także po polskiej ziemi. Mieli swoją szczególną świadomość, swoje posłannictwo: nosili miecz w służbie sprawiedliwości. [...] Miecza miał używać rycerz do zwalczania zła, do obrony słabych i uciśnionych. Miał go używać zawsze na służbę dobrej sprawy. Do tego się zobowiązywał całym swoim sercem, całym swoim życiem.

Kiedy O. Maksymilian Maria tworzył Niepokalanów, już nie było rycerzy. Byli oni tylko w pamięci, w historii, w dziełach literackich; byli także w jakiejś tradycji, w duszy naszego narodu. Naród polski pozostał zawsze narodem rycerskim - dawał tego dowody aż do ostatnich czasów. A Maksymilian, który przedtem, zanim stał się synem św. Franciszka, nosił imię Rajmund, od młodości był prawdzi[s. 3 okł.]wym synem tego rycerskiego narodu. I jego młodzieńcze lata pełne były marzeń rycerskich. Myślał o tym, żeby walczyć także z bronią w ręku o słuszną sprawę. Przecież jego rodzony ojciec oddał życie za tę słuszną, najsłuszniejszą sprawę, jaką wtedy dla wszystkich Polaków była niepodległość własnej Ojczyzny.

Jednakże z biegiem lat, ale wciąż jeszcze w okresie młodości, te marzenia Rajmunda uległy zmianie. Tak, jak uległ zmianie jego chłopięcy wygląd, zamienił się z chłopca w nowicjusza; imię Rajmund zamienił na imię Maksymilian Maria: stał się synem św. Franciszka. Ale przecież ta tradycja rycerstwa nie została wykorzeniona z jego duszy wraz z nowym odzieniem i z nowym imieniem. Owszem znalazła sobie nową, głębszą treść. A mogła ją łatwo znaleźć w listach św. Pawła, który tak często nawiązywał do tradycji rycerskich; który dokładnie opisał, jak ma być uzbrojony każdy chrześcijanin do tej walki, którą wypada mu podjąć w całym życiu. A sam przy końcu życia napisał o sobie: Potykaniem dobrym potykałem się! To są słowa rycerskie; one mówią o potyczkach, one mówią o walkach.

Ta właśnie tradycja z listów św. Pawła trafiła do duszy młodego nowicjusza, Brata Maksymiliana Marii. Wiązała się z tradycją rycerską jego własnego narodu i poprzez tę tradycję zmienionych epok wzbogaciła się jeszcze o jeden wątek. Rycerze tamtych czasów zawsze serce swoje poświęcali jakiejś pani. Dla tej pani podejmowali cały swój rycerski trud. Dla tej pani kształtowali swoje męstwo i dawali mu wyraz na różnych polach bitew. Dla tej pani ponosili rany i gotowi byli także ponieść śmierć.

Otóż ten wątek pani rycerskiego serca odnalazł swoje miejsce w duszy Brata Maksymiliana. Ten potomek rycerskiego narodu, a równocześnie ubogi syn św. Franciszka, znalazł bardzo łatwo tę Panią, której całe swoje duchowe rycerstwo od początku pragnął poświęcić.

Tak zrodził się "Rycerz Niepokalanej". Zrodził się naprzód w duszy O. Maksymiliana Marii. Zrodził się z całej jego młodości, z dziecięcych zmagań; z tradycji rycerskiego narodu i z głębokiego rozumienia prawdy Bożej zawartej w Ewangelii, w listach św. Pawła, w całej tradycji chrześcijańskich dziejów. Zawsze tytuł dzieła wyraża nie tylko jego treść, ale wyraża w jakiś sposób osobowość autora.

Przed kilkudziesięciu laty przybyli tutaj na te podwarszawskie pola ubodzy synowie św. Franciszka, którzy swoim wyglądem niczym nie przypominali średniowiecznych rycerzy. I zaczęli wydawać pismo pod tytułem "Rycerz Niepokalanej". Jak widzimy, korzenie tej idei są bardzo głębokie. Tkwiły one w. duszy O. Maksymiliana Marii i coraz bardziej zakorzeniały się w duszach jego zakonnych współbraci. Chodziło przecież o wezwanie do walki. Nie do tej walki mieczem na polach bitew, na których może coraz mniej znaczy sam człowiek, a coraz więcej technika i uzbrojenie. Chodziło o wezwanie do walki duchowej. I właśnie ten, wezwany do walki duchowej, dał wyraz-tytuł, który stąd ruszył na całą Polskę: "Rycerz Niepokalanej". Miało to przemawiać do pamięci, do wyobraźni, do tradycji; miało sięgać w przeszłość. Miało także prowadzić ku przyszłości świadomość, postawę, całą duszę polskiego narodu, który wtedy po latach niewoli zbudził się znowu do niepodległego życia.

"Rycerz Niepokalanej", duchowa walka - to wszystko są treści głębokie i proste zarazem. To wszystko są treści bliskie życia ludzkiego, życia chrześcijańskiego, życia polskiego. To wszystko są treści w szczególny sposób bliskie duszy młodzieży. Człowiek bowiem, kiedy wyjdzie z kręgu dzieciństwa, musi sobie uświadomić to, że życie jest także walką. Bojowaniem jest żywot człowieczy na tej ziemi. A sens tej walki jest bardzo głęboki. Ciągle w każdym z nas toczy się zmaganie pomiędzy dobrem a złem: nikt z nas nie może się uwolnić od nakazu chrześcijańskich cnót, który kiedyś na duszę chrześcijanina nałożył św. Paweł pisząc do swoich uczniów. Nikt z nas nie może nie podjąć tego zmagania się o sprawiedliwość, o prawdę, o uczciwość, o czystość, o szlachetność serca. Nikt z nas nie może wyrzec się tego idealizmu, który sprawia, że człowiek wiedzie ów szlachetny bój, do jakiego wzywał u samego początku chrześcijaństwa św. Paweł.

Jeżeli my w czasach dzisiejszych o coś musimy w szczególny sposób zabiegać, o coś w szczególny sposób prosić Matkę Najświętszą dla naszego pokolenia, dla naszej młodzieży, to właśnie o ten szlachetny idealizm, który sprawia, że człowiek walczy o wyższe wartości. Istnieje jakiś zalew dóbr konsumpcyjnych, nastawienie na wartości konsumpcyjne, na to, czego można tylko użyć. Człowiek musi być ponad to. Człowiek musi być zdolny do pragnienia dóbr wyższych niż te, które pozwalają się tylko użyć. Dlatego jest potrzebny chrześcijański idealizm. Człowiek nie może się uwolnić od potrzeby i konieczności duchowej walki, duchowych zmagań: musi być gotów je podjąć [...].

Grafika do art. Kard. K. Wojtyła...

[Fot. okł. s. IV: Jan Paweł II jako Sternik Łodzi Piotrowej - Kościoła. Malował Jan Molga.]