biskup polowy Wojska Polskiego i duszpasterz Polonii 1892-1964
Nazywano go "bezdomnym pasterzem najrozleglejszej diecezji na świecie", choć on sam mawiał: "Moja polska diecezja rozciąga się wszędzie tam, dokąd nieszczęście Ojczyzny wygnało Polaków poza kraj, wszędzie tam, gdzie biją polskie serca...". Kiedy Pan wezwał go na wieczny apel, spoczął na obcej ziemi, jednak sercem do Polski należącej, na Monte Cassino.
"Śpi" w równym szeregu kamiennych krzyży, obok naczelnego wodza i zwycięzcy spod tej góry, gen. Andersa, również naczelny kapelan walczących żołnierzy polskich i biskup tych, co zostali na cassińskim cmentarzu na zawsze, generał Józef Gawlina. Razem z innymi świadczy o wierności Polsce.
Józef Feliks Gawlina urodził się 18 listopada 1892 r. w Strzybniku, w diecezji wrocławskiej. Po skończeniu gimnazjum w Raciborzu wstąpił do seminarium we Wrocławiu, jednocześnie rozpoczął studia na Wydziale Teologii Katolickiej miejscowego uniwersytetu. Okres akademicki przerwała mu wojna światowa i Gawlina, jako poddany pruski, musiał założyć mundur niemiecki. Dwukrotnie ranny, na froncie bliskowschodnim dostał się do niewoli angielskiej i końca wojny doczekał jako internowany w Egipcie.
Po powrocie do wolnej Polski kontynuował studia uwieńczone doktoratem i otrzymał święcenia kapłańskie 19 czerwca 1921 roku. Związał się z nową wówczas diecezją katowicką. Poza obowiązkami duszpasterskimi pociągała go praca społeczna; kierował w Katowicach Akcją Katolicką i redagował tygodnik "Gość Niedzielny". Od 1925 roku już z Warszawy prowadził Katolicką Agencję Prasową, by po siedmiu latach powrócić na Śląsk, do Chorzowa (wówczas była to jeszcze Królewska Huta).
Sakrę biskupią otrzymał w 1933 r. i po biskupie Gallu przejął obowiązki naczelnego kapelana Wojska Polskiego. Od września 1939 r. towarzyszył żołnierzom na wszystkich frontach, gdzie przyszło im walczyć o wolną i niepodległą...
Gawlina, ranny [...], wychodźczym szlakiem znalazł się w Rzymie, gdzie papież Pius XII potwierdza jego uprawnienia biskupa polowego Polskich Sił Zbrojnych. U boku gen. Sikorskiego troszczy się więc ks. bp Gawlina o żołnierzy polskich we Francji, a następnie w Wielkiej Brytanii, w Afryce i od 1942 r. w ZSRR. Odwiedza oddziały w tropikalnej spiekocie i 50-stopniowym mrozie, w rejonach formowania i na froncie. Jest wśród walczących o Monte Cassino; razem z innymi kapelanami niesie pomoc duszpasterską... Tuż przed decydującym uderzeniem celebruje z innymi księżmi w kaplicy-namiocie Mszę św.
Koniec wojny przyniósł nowe problemy, inne perspektywy, szczególne potrzeby. Biskup generał troszczy się, by zaspokoić potrzeby duchowe żołnierzy, jeńców, [...] wszystkich wyrwanych wojną znad Wisły, Niemna, Wilii czy Dniestru. Z drukarni polowej do tych oderwanych od swych stron ludzi dociera słowo polskie, dwutygodnik, późnej tygodnik "W imię Boże", modlitewniki, broszury, listy, druki religijne czy wizerunki Matki Boskiej Kozielskiej albo Matki Boskiej Zwycięskiej - to wszystko krzepi ducha, wzmacnia nadzieję i porywa żarliwością.
Formacje wojskowe zostają kolejno rozwiązywane, ale powiększa się emigracja polska, rozsiana po wielu krajach i kontynentach. Pius XII mia{-311-}nował więc biskupa polowego Józefa Gawlinę duszpasterzem wychodźstwa polskiego. W 1952 roku mianowany został arcybiskupem; był wówczas członkiem kilku urzędów kościelnych w Watykanie, rektorem polskiego kościoła św. Stanisława w Rzymie, przewodniczącym Światowego Obchodu Tysiąclecia Polski Chrześcijańskiej, wydawcą okolicznościowego, wielotomowego dzieła Sacrum Poloniae Millennium, twórcą wydawnictwa "Hosianum" i pisma "Duszpasterz Polski za Granicą". Czynnie uczestniczył w przygotowaniach i sesjach Soboru Watykańskiego II.
Do końca starał się być czynnym, mimo postępującej choroby.
Zmarł 21 września 1964 r. Uroczystości pogrzebowe abpa Józefa Gawliny odbyły się w Rzymie; wzięło w nich udział wielu biskupów-uczestników soboru z kardynałem Stefanem Wyszyńskim na czele, liczni księża polscy, siostry zakonne, oficjalne delegacje rządu i wojska włoskiego. Najliczniej żegnały swego opiekuna rzesze polonijne, którym w emigracyjnym życiu towarzyszył wiernie i ofiarnie. Zgodnie ze swą wolą połączył się z duchami poległych z polskiego cmentarza na stoku Monte Cassino, by z tego miejsca wiecznego i zasłużonego spoczynku żołnierzy, wodza i biskupa wspólnie świadczyć wierność Bogu i Polsce.
Dziś, w czterdziestolecie bitwy o drogę na Rzym i dwudziestolecie śmierci biskupa polowego oraz opiekuna duchowego emigracji polskiej, winniśmy pomyśleć o losie wszystkich bezdomnych rodaków, którzy są cząstką naszego świadectwa i równocześnie wyzwaniem. Wyraził to pełniej Jan Paweł II w swym przemówieniu do Polonii z 30 maja 1982 r.: "...jesteście dla mnie... przede wszystkim żywą częścią Polski, która nawet wyrwana z ojczystej gleby nie przestaje być sobą. Owszem, żyję przeświadczeniem, że w niej, właśnie w tej części, w szczególny sposób żyje całość".
Ci, co odeszli, nie całkiem umarli!

