Po wydrukowaniu artykułu pt. "Rodzeństwo a miłość ludzka" w lutym 1984 r. nadszedł list od matki, wychowującej pięcioletnią córeczkę. Były w nim takie między innymi słowa: "Zdenerwował mnie księdza artykuł. (...) Nie zgadzam się, że jedynacy to egoiści. To zależy od nas rodziców, czy będziemy utrwalać egoizm, czy go stopniowo eliminować. Zresztą to śmieszne, bym wychowywała naszą córkę na altruistkę. Żeby potem cierpiała, żeby nie mogła sobie dać rady w życiu? Żeby była inna? To nie znaczy, że wychowuje się ją na egoistkę czy pielęgnuje się jej egoizm. Przeciwnie. Uważam jednak, że odrobina egoizmu przyda się jej w dorosłym życiu".
Powyższy urywek listu dowodzi, że w wychowaniu szczególnie ważna jest postawa wychowawcza wobec dziecka oraz sposób wpajania mu zasad moralnych. Trzeba bowiem pamiętać również, że nie tylko rodzice wpływają na potomstwo, lecz i ono swoim życiem, obecnością i zachowaniem oddziaływuje na nich.
Wpływ rodziny na rozwój osobowości człowieka jest najważniejszy i nie da się niczym w pełni zastąpić. To jej wpływ sprawia, że "dziecko dziedziczy po rodzicach nie tylko szereg cech biologicznych, ale i skłonne jest przyjmować od nich tzw. dziedzictwo społeczne" (C. Czapów: Rodzina a wychowanie, Warszawa 1968). Istnienie dziecka zmusza rodziców do zajęcia się nim, do spełnienia wobec niego szeregu różnych czynności. Zapewne każda matka i ojciec zachowują się wobec dziecka w sobie właściwy sposób. Tę właściwość w ich zachowaniu, która przybiera cechy trwałości, nazywamy postawą rodzicielską. Wyróżnia się trzy czynniki: | a) osąd czyli opinia na temat własnego dziecka; | b) uczucie, które wpływa na dynamikę, czyli żywotność postawy rodzicielskiej; | c) samo działanie przejawiane w czynnym zachowaniu się wobec dziecka.
Jakkolwiek postawy rodzicielskie w zasadzie muszą być w pewnym stopniu utrwalone, to jednak powinny podlegać zmianom, w miarę jak zmienia się dziecko. Wiadomo, że innej troski wymaga niemowlę, a innej dziecko w okresie szkolnym. Prawidłowość zachowania się rodziców najbardziej uwidacznia się w dawaniu dziecku odpowiedniej, właściwej dla jego wieku, swobody przy należnej opiece na każdym etapie rozwoju.
W rodzinach, gdzie dziecko jest jedynakiem, grozi niebezpieczeństwo pewnego skostnienia postawy rodzicielskiej - szczególnie u matki. W rodzinach wielodzietnych rodzice z konieczności muszą się dostosowywać do osobowości poszczególnych dzieci. Wskutek małej elastyczności postawy rodziców jedynak jest zawsze uważany za małego i nieporadnego. Stąd ciągle wyręczanie go we wszystkich czynnościach. Często więc u matek jedynaków rozwija się chęć do utrzymania wyłącznej zależności dziecka od rodziców - i to nieraz w jego wieku już całkiem dojrzałym.
Jedynak jest zawsze "najmłodszy" i wymaga ciągłej opieki. To utrwala w rodzicach postawę nadmiaru opieki i pobłażania. Ciągle ustępstwa na rzecz dziecka rodzą [297]niebezpieczeństwo jego idealizowania, brak bowiem przy tym odniesienia i porównania z innymi dziećmi. Rodzice od swego jedynaka wymagają niewiele albo nie żądają niczego. Rodzicom się zdaje, że dziecko ich nie ma żadnych braków charakterologicznych czy umysłowych. Mają oni w sobie obraz dziecka, jakie chcieliby mieć, a nie takiego, jakim ono jest w rzeczywistości. Gdyby mieli więcej dzieci, to porównując je między sobą, łatwiej wykrywaliby ich błędy, wady czy zalety.
Każdy człowiek ma swoje życiowe ambicje. Jeżeli rodzice nie mają własnych osiągnięć, to skupiają swe pragnienia na jedynym dziecku. W nim spodziewają się urzeczywistnienia swoich nieudanych planów. Obraz "idealnego" jedynaka przysłania im jego wady: moje jedyne dziecko jest grzeczne, dobre - to inne dzieci są złe, dokuczliwe. Potem rodzą się pretensje do nauczycieli, którzy jakoby uwezmą się na ich dziecko. Rodzice odsuwają je zupełnie od rówieśników i dziecko staje się samotne. Dalszym następstwem jest nadmierna jego wrażliwość i nerwowość, wynikająca z ciągłej zależności od rodziców. Dlatego jedynacy są na ogół bardziej wrażliwi, gdy w życiu ich rodziców występują zakłócania, zdani są częściej na wykolejenia, odczuwają osamotnienie.
Właśnie fakt, że jedyne dziecko jest "ośrodkiem" rodziny, że na nim skupia się troska i uwaga rodziców, wpływa na niekorzystne kształtowanie się jego osobowości oraz utrudnia wypracowanie w rodzicach jedynaków właściwej postawy wychowawczej.
Tak przedstawia się sprawa rodziny jednodzietnej, w której brak istotnych warunków rozwoju cech społecznych u dziecka. Zamierzenia Autorki listu - jakkolwiek są częściowo uzasadnione, a na pewno szlachetne - muszą spotkać się w życiu z trudnościami, których jeszcze młoda matka przewidzieć nie może. Doświadczenia i obserwacje psychologów i pedagogów są w tej mierze bardzo liczne i zgodnie ukazują niebezpieczeństwo planowanego z góry takiego modelu rodziny.
(Oprac. na podstawie artykułu ks. J. Śledzianowskiego)
Szerzej ten problem przedstawiają: 1. W. Ptaszyńska, Błędy wychowawcze rodziców, Warszawa 1948; 2. A. Makarenko, Wychowanie w rodzinie, Warszawa 1954; 3. A. Berge, Środowisko rodzinne, Warszawa 1963; 4. M. Ziemska, Postawy rodzicielskie, Warszawa 1973; 5. J. Rembowski, Jedynactwo dzieci w domu i w szkole, Ossolineum 1975.

