Jan Paweł II na Górze Św[iętej] Anny 21 VI 1983

Słoneczna pogoda zgromadziła na szczycie Góry Chełmskiej 800 tys. ludzi. Nie opodal bazyliki św. Anny i klasztoru franciszkańskiego (ponad trzysta lat temu przywędrowali na to miejsce franciszkanie z Krakowa), na tle alei lipowej, w cieniu której skrywają się XVIII-wieczne kaplice Drogi Krzyżowej, wznosi się ołtarz polowy stylizowany na wielką łódź-barkę.

Uroczystości rozpoczęły się już w południe od wspólnotowych modlitw i śpiewów wokół ołtarza. Po dwóch godzinach z bazyliki wyruszyła procesja z XV-wieczną figurką świętej Anny Samotrzeciej, patronującej miejscowej świątyni i samemu wzgórzu, oraz obrazem Matki Bożej z katedry opolskiej. Właśnie ten obraz słynący laskami ma być ukoronowany przez Jana Pawła II.

Koncelebrowanej liturgii mszalnej przewodniczył amerykańsko-polski kardynał Jan Król, arcybiskup Filadelfii. To jeden z bardziej popularnych dostojników Kościoła w Polsce. Msza św. jest wyrazem zewnętrznym głębokich korzeni wiary w społeczeństwie polskim i - jak wszędzie - świadczy o religijności społeczeństwa. Ile słyszało się wyrzutów, że nie można było przyjąć Komunii, choć kapłanów rozdających ją było bardzo wielu. Tak zresztą było wszędzie...

Po Eucharystii jeszcze pół godziny trwało modlitewne oczekiwanie Piotra naszych czasów. Wszystko było już przygotowane na przylot Papieża. Kamery telewizyjne omiatały zgromadzonych, lecz kamerzyści coraz bardziej spoglądali w górę. Tym razem transmisja była ogólnopolska (jak bardzo skąpo i oszczędnie pokazywano spotkania Ojca Świętego z rodakami!) i dzięki temu miliony ludzi z odległych miejscowości mogło znaleźć się na Górze Św[iętej] Anny.

O godzinie 17 wylądował śmigłowiec z Janem Pawłem II. Towarzyszyły temu kościelne dzwony. Ojciec Święty swoim papamobilem podjechał do ołtarza i przy śpiewie Tu es Petrus podszedł do złocistego, barokowego tronu. I nagle rozbrzmiał nad wzgórzem ogromny krzyk, krzyk radości i upojenia: Papież z nami! Trwało to długo i doniośle. Szczególnie wybijały się głosy licznie przybyłej a zgromadzonej najbliżej ołtarza młodzieży. Dopiero jeden z księży powiedział do mikrofonu: A teraz, kochani, wyciszmy się. Zwiniemy wszyst(-35-)kie transparenty, by wszyscy mogli oglądać naszego dostojnego gościa. Stało się jak powiedział. Telewizja rozpoczęła transmisję...

Przemówił gospodarz, biskup opolski Alfons Nossol, którego silny, nieco chropawy głos oddawał potęgę chwili. Ordynariusz opolski powiedział m.in.:

Na świętą Górę "ufnej modlitwy i nadziei" przywiodła nas przede wszystkim głęboka wiara, która jedynie pozwala nam właściwie dojrzeć zbawczy wymiar dzisiejszego, jakżeż historycznego i niezwykłego wydarzenia w dziejach tej Ziemi i żyjącego tu Ludu Bożego.

Przybycie do nas Namiestnika Chrystusowego i Piotra naszych czasów uważamy za wyjątkowy i niczym nie zasłużony dar Boży, na przyjęcie którego staraliśmy się jak najlepiej duchowo przygotować. Spotkanie modlitewne z Waszą Świątobliwością uważamy za opatrznościowy dowód oczywistego przygarnięcia nas do samego serca Matki Kościoła.

Ojcze Święty, Lud tej Ziemi tego przygarnięcia bardzo potrzebuje i na to wyróżnienie z pewnością zasługuje. Lud Śląski zawsze był głęboko przywiązany do Kościoła katolickiego, zawsze był wierny tradycji i mowie swoich Ojców. I tu pamiętano o słowach naszego Wieszcza: "Ludzkość bez boskości samą siebie zdradza" (C. K. Norwid). A wierność ta nie zawsze była łatwa w ciągu burzliwych dziejów tej Ziemi i losów ludności, która Te Ziemie od dawna i niedawna zamieszkuje. Ta wierność Chrystusowi i tradycji Ojców silna ongiś, równie mocna jest dziś. Aby była jeszcze silniejsza, przychodzimy do Ciebie, Ojcze Święty, z prośbą o umocnienie nas w wierze, nadziei i miłości.

Zaczęły się nieszpory. Papież zaintonował: Panie, spojrzyj ku wspomożeniu memu..., a następnie wypowiedział krótkie wprowadzenie liturgiczne:

Z radością... gromadzimy się tutaj. pod koniec dnia, aby sprawować ofiarę wieczornej modlitwy, a także by dokonać uroczystej koronacji Chrystusa i Jego Matki, Matki Bożej Opolskiej. Dla tych, którzy rozumieją wewnętrzny sens tego obrzędu, będzie to niejako lekcja owej ewangelicznej nauki, wedle której więksi są w Królestwie Niebieskim ci, co okazali się pierwsi w służbie i świadczeniu miłości. Sam nasz Pan, który przyszedł nie po to, aby Mu służono, ale by służyć, kiedy został wywyższony ponad ziemię, wszystko pociągnął ku sobie i z drzewa Krzyża zapanował mocą miłości i dobroci. Święta Maryja zaś, której chwałę dzisiaj głosimy, na ziemi była pokorną służebnicą Pańską; całkowicie oddana Synowi, współpracowała z samą tajemnicą i w tajemnicy Odkupienia; zabrana do niebieskiej chwały nie zaniechała zbawczej opieki nad braćmi Chrystusa, ale troszcząc się o ich wieczne zbawienie pozostaje szafarką miłosierdzia i Królową miłości.

Po psalmach odczytany został fragment księgi Izajasza, głoszący objawienie "Księcia Pokoju". Pod koniec nieszporów, kiedy Papież miał rozpocząć przemówienie, rozległy się nieliturgiczne skandowania: Niech żyje Papież! i zbiorowe Sto lat! Ojciec Święty odczekawszy dłuższą chwilę mówi, ni to z wyrzutem, ni to z hamowaną wesołością:

Moi drodzy, chcę zrobić małą uwagę, mianowicie taką, że od dziecka śpiewałem nieszpory, chodziłem na nieszpory, a także jako kapłan odmawiałem i śpiewałem nieszpory, ale pierwszy raz mi się zdarzyło, by w nieszporach śpiewano "sto lat". To jakaś nowa liturgia.

Po burzy braw zaległa cisza i Jan Paweł rozpoczął swoje kazanie. Dajemy mu tytuł za "Tygodnikiem Powszechnym":

[36]

"Ziemia ta potrzebuje pojednania"

Szlakiem naszej współczesności

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pozdrawiam z całego serca wszystkich Pielgrzymów zgromadzonych na. Górze Świętej Anny.

Przybywam tutaj, idąc szlakiem mojej pielgrzymki związanej z jubileuszem Jasnej Góry; od sześciu stuleci czcimy Maryję jako naszą Matkę i Królową w Jej wizerunku, znanym nie tylko w Ojczyźnie, ale także szeroko w świecie.

Podczas pierwszych moich papieskich odwiedzin podążałem na Jasną Górę szlakiem naszych najstarszych Patronów, świętego Wojciecha i świętego Stanisława - szlakiem prowadzącym przez Gniezno i Kraków.

Okoliczności tegorocznej pielgrzymki sprawiają, że podążam na Jasną Górę szlakiem naszej współczesności, szlakiem XX stulecia. Szlak ten prowadzi poprzez męczeństwo świętego Maksymiliana Marii Kolbego, którego czcimy, w pierwszym roku po kanonizacji dokonanej w Rzymie, na jego ziemi ojczystej, przede wszystkim w Niepokalanowie. Ten szlak współczesności prowadzi na Jasną Górę również od świeżej jeszcze mogiły wielkiego Prymasa Polski, Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który Maryjne dziedzic{-37-}two Ojca Maksymiliana przeniósł w drugą połowę bieżącego stulecia i mocno związał z Jasną Górą.

Śląsk dopełnia papieską pielgrzymkę

Jednakże ten szlak współczesności jakże wymowny i przejmujący - domaga się koniecznie dopełnienia. Trzeba sięgnąć do początku owego sześćsetlecia, które w roku ubiegłym i bieżącym gromadzi nas wokół Jasnej Góry. Początek ten zaś znajduje się właśnie tutaj: na Śląsku, na Piastowskim Śląsku. i dlatego dzisiaj droga mojego pielgrzymowania prowadzi przez Wrocław, gdzie czciliśmy świętą Jadwigę, córkę narodu niemieckiego, a równocześnie wielką matkę polskich Piastów na przełomie XII i XIII stulecia. Z Wrocławia zaś przybywamy na Opolszczyznę, ażeby zatrzymać się na ziemi tego Piasta, z którego imieniem związana jest fundacja Jasnej Góry i darowizna jasnogórskiego Obrazu z lat 1382-84.

Jest to Władysław II, książę opolski, zwany powszechnie "Opolczykiem", postać znana zwłaszcza z czasów panowania Ludwika Węgierskiego, po którym - jak wiadomo - tron polski w Krakowie odziedziczyła jego córka królowa Jadwiga, Sam Władysław z rodziny śląskich Piastów dokonał swojego żywota w Opolu, tutaj też spoczywa w podziemiach kościoła franciszkańskiego. Na grobowcu jego czytamy następujący napis: W roku Jubileuszowym 600-lecia Jasnej Góry - jej fundatorowi Księciu Opolskiemu Władysławowi II.

...Nie wyczerpuje to jeszcze bezpośrednich związków Ziemi Opolskiej z Obrazem jasnogórskim. W latach najazdu szwedzkiego, podczas "Potopu" w 1655 roku, Śląsk Opolski otoczył swoją opieką {38} cudowny Obraz i dał mu bezpieczne schronienie w Paulinach, miejscowości położonej (w parafii Mochów) koło Głogówka (por. Bp Franciszek Jop, W służbie słowa Bożego, s. 225).

W ten sposób dzisiejsza stacja na Ziemi Opolskiej wpisuje się w papieską pielgrzymkę jasnogórskiego jubileuszu.

Stacja ta ma miejsce na Górze św. Anny, w pobliżu, której znajduje się Kamień Śląski, miejsce urodzenia św. Jacka, błogosławionego Czesława i błogosławionej Bronisławy Odrowążów - postaci bardzo mi drogich i bliskich od wczesnej młodości. Święty Jacek i błogosławiona Bronisława spoczywają w Krakowie, błogosławiony Czesław jest patronem Wrocławia.

Przeszłość nasycona znakami świętości

Znajdujemy się więc w okolicy, która w przeszłości została jakby szczególnie nasycona znakami świętości. Moje powitanie zwraca się tutaj do obecnych Pasterzy Kościoła w Diecezji Opolskiej i Metropolii Wrocławskiej. Pozwólcie jednak, Czcigodni i Drodzy Bracia w biskupstwie, że wspomnę naprzód o Tych, którzy byli Waszymi bezpośrednimi Poprzednikami. Trudno mi bowiem nie wspomnieć - gdy zbliża się srebrny jubileusz mojej sakry biskupiej - o Tych, którzy w dniu 28 września 1958 roku włożyli na moją głowę swe ręce, przekazując mi w sakramencie biskupstwa Ducha Świętego i sukcesję apostolską w katedrze królewskiej na Wawelu. Byli to zaś wespół ze śp. arcybiskupem Eugeniuszem Baziakiem, metropolitą lwowskim - śp. kardynał Bolesław Kominek, od 1972 roku metropolita wrocławski, oraz śp. biskup Franciszek Jop, od 1972 roku pierwszy biskup rezydencjalny Diecezji Opolskiej.

Wspominając Zmarłych - niedawno jeszcze zmarłych - serdecznie pozdrawiam i witam żywych. Przede wszystkim - obok Metropolity wrocławskiego - drugiego z kolei Biskupa opolskiego Alfonsa Nossola, który jest rodowitym synem waszej ziemi. Witam też wszystkich trzech opolskich Biskupów pomocniczych: Wacława, Antoniego oraz Jana. Pozdrawiam równocześnie i witam Kapitułę opolską oraz całe Duchowieństwo Kościoła opolskiego, a przy nim Rodziny zakonne męskie i żeńskie. Szczególne słowa kieruję do Ojców Franciszkanów, którzy od wielu pokoleń strzegą sanktuarium na Górze Świętej Anny, spełniając duszpasterskie posługi wobec licznych pielgrzymów.

Obok gospodarzy witam serdecznie wszystkich Gości duchownych i świeckich przybyłych ze Śląska i z różnych stron Polski, nade wszystko zaś przedstawicieli Episkopatu. Wśród nich jest sześciu kardynałów: Kardynał Volk, Kardynał Król, który tutaj rano już przewodniczył koncelebrze wyręczając papieża, Kardynał Meisner, Kardynał Casaroli i nasi polscy: Kardynał Prymas oraz Kardynał Metropolita krakowski. Prócz tego liczni księża Biskupi, moi umiłowani bracia, również i spoza Polski.

Nie mogę też nie pozdrowić prze[d]stawicieli uczelni katolickich, i to z różnych miast polskich. Ich obecność stąd bierze - swój początek, że uczelnie katolickie bardzo kochają waszego Biskupa, kochają go, ponieważ sam jest wybitnym teologiem. I on również kocha bardzo uczelnie katolickie. Ale tak jakoś potrafi sobą rządzić, że ta miłość uczelni i nauki nie przeszkadza mu w miłości Diecezji Opolskiej. Wręcz przeciwnie, jeszcze ją potęguje!

Ewangeliczna postać św. Anny Samotrzeciej

Stajemy tutaj, na Górze Świętej Anny, wobec tej pełni czasu, jaką głosi święty Paweł w Liście do Galatów. Czytamy tam:

Gdy... nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty... (Ga 4,4).

Na Górze Świętej Anny ta centralna prawda dziejów zbawienia uwydatnia się w sposób szczególny: Niewiasta, która {39} zrodziła Syna Bożego, znajduje się, wraz z tym Synem, w objęciach swojej własnej Matki: świętej Anny, tak jak widać na tej figurze. Wyraża się to w postaci świętej Anny Samotrzeciej, która tu w centralnym sanktuarium Śląska i Opolszczyzny, o sto lat zaledwie młodszym od Jasnej Góry, od pięciu stuleci doznaje szczególnej czci i otoczona jest miłością pokoleń.

Ta miłość i cześć kieruje się w stronę tajemnicy Wcielenia. Wiemy dobrze z Ewangelii świętego Mateusza i świętego Łukasza, że Syn Boży, stając się za sprawą Ducha Świętego człowiekiem w łonie Dziewicy z Nazaret, ma równocześnie swoją ludzką genealogię. Genealogie ewangelistów wymieniają przede wszystkim męskich przodków Jezusa Chrystusa. W postaci świętej Anny Samotrzeciej uwydatnione jest przede wszystkim macierzyństwo: Matka - i Matka Matki. Syn Boży stał się człowiekiem dlatego, że Maryja stała się Jego matką. Ona sama zaś nauczyła się być matką od swojej matki.

Kult świętej Anny zostaje włączony poprzez genealogię macierzyństwa w samą tajemnicę Wcielenia. Zostaje on wprowadzony do tej pełni czasów, która nastąpiła wówczas, gdy Bóg zesłał Syna swego zrodzonego z niewiasty.

Wydarzenie sprzed 1950 lat i jego konsekwencje

Zesłał Go zaś, ...aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (tamże, w. 5).

Wiecie dobrze, Drodzy Pielgrzymi, że od dnia 25 marca tego roku - czyli od uroczystości Zwiastowania, która jest równocześnie liturgicznym świętem tajemnicy Wcielenia - rozpoczął się w całym Kościele nadzwyczajny jubileusz Roku Odkupienia. Tak bowiem, jak w roku 1933 Kościół obchodził jubileusz, wspominając 1900 lat, które minęły od Odkupienia świata, podobnie w roku bieżącym wspomina 1950 lat od tego zbawczego Wydarzenia.

W ten sposób obchodzony w Polsce jubileusz Jasnej Góry przechodzi niejako w ów powszechny jubileusz całego Kościoła. Punktem zaś odniesienia owego Jubileuszu Odkupienia jest właśnie owa pełnia czasu, kiedy Bóg zesłał Syna swego zrodzonego z niewiasty, aby wykupił tych, którzy byli pod Prawem...: aby odkupił z grzechu cały rodzaj ludzki - abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.

Wy, którzy tutaj pielgrzymujecie na Górę Świętej Anny, rozważajcie w tym roku z pogłębioną wiarą tajemnicę owego narodzenia z Niewiasty, które dało początek naszemu Odkupieniu. I starajcie się ze szczególną nadzieją przenikać niezgłębione skarby Odkupienia, które Kościół w tym Roku otwiera przed całym Ludem Bożym, aby z nich czerpał odpuszczenie i pojednanie. Starajcie się więc o odpuszczenie grzechów, a także i odpuszczenie kar doczesnych, na ile to możliwe przy właściwym usposobieniu wewnętrznym. Starajcie się czerpać również pojednanie: przede wszystkim coraz głębsze pojednanie z Bogiem samym w Jezusie Chrystusie i za sprawą Ducha Świętego, równocześnie zaś pojednanie z ludźmi, bliskimi i dalekimi - obecnymi na tej ziemi i nieobecnymi. Ziemia ta bowiem wciąż potrzebuje wielorakiego pojednania, jak o tym już dziś mówiłem we Wrocławiu, nawiązując do dzieła świętej Jadwigi.

"Przybywali tutaj po synostwo Boże"

Ze czcią wspominamy na Górze Świętej Anny również i tych, którzy na tej ziemi nie wahali się, w odpowiednim czasie, złożyć ofiary z życia na polu walki, jak o tym świadczy znajdujący się tutaj pomnik Powstańców Śląskich. Góra Świętej Anny pamięta również o nich. Równocześnie zaś nosi ona w samym sercu sanktuarium pamięć tych wszystkich, którzy z pokolenia na pokolenie przybywali tutaj, aby otrzymać przybrane synostwo: synostwo Boże. Aby żyć tym Bożym Życiem, jakie za cenę Ofiary Chrystusa stało się darem {40} dla wszystkich ludzi. Ażeby na nadprzyrodzonym gruncie Łaski uświęcającej budować uczciwe, szlachetne ludzkie życie: życie godne chrześcijan, zarówno w domu rodzinnym, jak przy warsztacie pracy rolniczej czy przemysłowej, jak wreszcie w życiu całej społeczności.

Na dowód tego, że jesteśmy synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha swego, który woła: Abba, Ojcze! (tamże, w. 6).

Tu, na Górę Świętej Anny, przychodziły i przychodzą całe pokolenia pielgrzymów po to, aby nauczyć się tego wołania. Aby nauczyć się modlitwy, która następnie przenika ludzkie życie - przenika i kształtuje je po Bożemu. A ta modlitwa, zespalając obok siebie rodziców i dzieci, dziadków i wnuki, stwarza zarazem najgłębszą więź pokoleń. Czyż w tej więzi nie przetrwało wielkie dziedzictwo Boże i ludzkie aż od czasów piastowskich: od czasów świętej Jadwigi i Władysława Opolskiego, Fundatora Jasnej Góry?

"Przekazujcie sobie wzajemnie dziedzictwo chrześcijańskie"

Postać świętej Anny Samotrzeciej uzmysławia nam, jak Syn Boży stał się człowiekiem z Ducha Świętego, a równocześnie poprzez genealogię ludzkich pokoleń. Niech ta Postać będzie dla was, Drodzy Bracia i Siostry, stałym źródłem natchnienia w życiu codziennym, w życiu rodzinnym i społecznym. Przekazujcie sobie wzajemnie, z pokolenia na pokolenie, wraz z modlitwą, całe duchowe dziedzictwo życia chrześcijańskiego.

Jako dzisiejszy pielgrzym na Górę Świętej Anny, a zarazem pierwszy papież, którego wydała ziemia polska, pragnę {41} potwierdzić to dziedzictwo i umocnić je. Przetrwało ono tutaj przez tyle pokoleń. Niech trwa nadal. Niech w zasięgu promieniowania Góry Świętej Anny rozwija się to wszystko, co ma swój początek w Odkupieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa, Syna Maryi. To, co w duszach naszych zaszczepia Sakrament Chrztu, a umacnia Bierzmowanie. To, co się stale odnawia przez pokutę - a sakramentalną pełnię znajduje w Eucharystii.

Na pamiątkę mej obecności na tej ziemi pragnę za chwilę dokonać koronacji czcigodnego obrazu Matki Bożej z katedry opolskiej.

Synowie i Córki tej ziemi!

Nie przestawajcie żyć tą wiarą, że Bóg zesłał Syna swego zrodzonego z niewiasty... abyście mogli otrzymać przybrane synostwo, synostwo Boże.

Synowie i Córki tej ziemi!

Nie przestawajcie trwać w synostwie Bożym, które mamy od Jezusa Chrystusa - ukrzyżowanego i zmartwychwstałego za sprawą Ducha Świętego.

Synowie i Córki tej ziemi!

Nie przestawajcie nigdy wołać - w języku, który był językiem waszych przodków - nie przestawajcie nigdy wołać do Boga: Abba, Ojcze!

Po kazaniu przerywanym oklaskami znów rozbrzmiewają Niech żyje Papież! i Zostań z nami! Tymczasem Jan Paweł II składa biskupowi Nossolowi swoje wotum dla Maryi Opolskiej - {42} różaniec z pereł. Po wypowiedzeniu formuły koronacyjnej Ojciec Święty nałożył korony Jezusowi i Jego Matce, Pani z katedry w Opolu.

Po modlitwie wiernych do Papieża zbliżyli się delegaci z darami; kapłani diecezjalni ofiarowali relikwiarz św. Jacka, bł. Czesława i bł. Bronisławy, powstańcy tej ziemi złożyli encyklopedię powstań śląskich, ministranci pieniężny dar na misje, przedstawiciele wspólnot obrządków wschodnich makatę, haft orientalny i haczkar - krzyż ormiański.

Na zakończenie nabożeństwa Jan Paweł II powiedział:

Pragnę na zakończenie udzielić błogosławieństwa, a tym błogosławieństwem również poświęcić kamienie węgielne przeznaczone dla kościołów, które mają być zbudowane. W ten sposób zostaną poświęceni i ludzie, i świątynie.

Ilość kamieni pod budowę nowych świątyń była imponująca - 65. Po błogosławieństwie rozlega się hymn na cześć św. Anny (telewizja kończy swą pracę) i Boże coś Polskę z lasem podniesionych rąk; to już trwały zwyczaj wyzwalający świadectwo Prawdy. I znów wiwaty, w których nieprześcigniona jest młodzież. Rozpoczyna się dialog; dygresje Papieża jeszcze bardziej wyzwalają zebranych...

Moi Drodzy, pragnę wyrazić na zakończenie moją wielką radość z tego, że tu przybyłem. Nawet może bym został tutaj z wami, tylko bardzo ciężko byłoby przenieść bazylikę św. Piotra. Jak tutaj wylądowałem i wysiadłem z helikoptera, wojewoda opolski powiedział mi tak: "no, przynajmniej jeden raz w czasie tej pielgrzymki Papież przyjeżdża na wieś. Bo stale jeździ tylko po miastach, a Góra Świętej Anny to wieś". Ja tego nie wiedziałem, ale tym lepiej. Myślę sobie, jak doszło do tego, że przyjechałem na Górę Świętej Anny. Rozważam, wspominam, szukam w przeszłości i przypominam sobie: przyszedł do mnie raz ks. biskup Nossol. Zaprosiłem go na kolację po starej znajomości, a on w tej jadalni, gdzie jedliśmy kolację, czyli wieczerzę, ustawił figurkę św. Anny Samotrzeciej. I ta św. Anna Samotrzecia tam stoi i swoje robi, i swoje zrobiła.

Z żalem patrzono na oddalającego się Ojca Świętego, który przejechał do bazyliki na szczycie Góry Św[iętej] Anny, gdzie miało miejsce spotkanie z rodziną franciszkańską. Powitał Papieża przełożony prowincji śląskiej wręczając Gościowi figurkę św. Franciszka z Asyżu, ogłoszonego niedawno przez Jana Pawła II patronem ekologów. Ojciec Święty odpowiedział serdecznie:

Bóg zapłać, za słowa waszego przełożonego, prowincjała, Bóg zapłać za świętą Annę i Bóg zapłać za św. Franciszka, patrona ekologii. Jesteście tutaj wszyscy synowie świętego Franciszka prowincji Śląskiej, a także z innych prowincji w Polsce. Jesteście stróżami sanktuarium, tego sanktuarium św. Anny, na Górze Św. Anny na Opolszczyźnie. Tak się składa, że i podczas, poprzedniej mojej podróży-pielgrzymki odwiedzałem sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, tam też są, mówiąc po tamtejszemu, bernardyni, czyli franciszkanie, Synowie św. Franciszka.

Czego ja wam życzę, Drodzy Bracia? Życzę wam, ażeby to posługiwanie Ludowi Bożemu w miejscach pielgrzymkowych, w sanktuariach, a także w parafiach, gdziekolwiek posługujecie, pomagało wam w podtrzymaniu ducha św. Franciszka z Asyżu. Bowiem waszym powołaniem jest właśnie to: trwać w jego duchu, podtrzymywać jego ducha. Ten duch św. Franciszka był zjawiskiem niezwykłym na tle dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Trzeba, ażeby zwykli ludzie wszyscy nimi jesteśmy-umieli w swoim życiu wcielać i wyrażać także i to, co jest niezwykłe. Tym jest najgłębiej rozumiana istota religijna. Bo przecież religia to nie co innego, jak wcielanie i wyrażanie tego, co jest najbardziej niezwykłe, to znaczy Boga, rzeczywistości Bożej, majestatu {43} Bożego. Święty Franciszek był na pewno wyrazicielem niezwykłym tej rzeczywistości i tego majestatu, a wy starajcie się tak, jak was na to stać. I niech właśnie to posługiwanie Ludowi Bożemu w sanktuariach, a także w parafiach, przy okazji wielu pielgrzymek, przy słuchaniu licznych spowiedzi pomaga wam odnajdywać i pogłębiać wasz franciszkański charyzmat. Tego wam życzę jako wasz dzisiejszy gość a zarazem pielgrzym na Górę św. Anny i razem z obecnymi biskupami pragnę wam udzielić błogosławieństwa, wam i wszystkim w Polsce synom - i żeby nie pokrzywdzić córeki - i córkom św. Franciszka.

Błogosławieństwo zakończyło pobyt Papieża na Górze Św[iętej] Anny, w miejscu, gdzie Polska mocno osadzona jest w historii tej ziemi i gdzie z pokładów tej polskości Biały Pielgrzym wyzwolił Ducha Dobra, Prawdy i Mocy.

Rozległy się wiwaty: Zostań z nami! Zostań tutaj! Dziękujemy! Dziękujemy! Papież przerwał okrzyki słowami:

Jeszcze chcę wam coś powiedzieć...

Ja również wam bardzo dziękuję. Dziękuję wam za tę piękną liturgię, liturgię nieszporów. I jeśli o coś mogę was prosić tu, w tym sanktuarium, a prosiłbym o to na wielu miejscach, to abyście tę piękną, nieszporną liturgię dalej kultywowali tak, jak to dzisiaj sprawowaliście wspólnie z Papieżem. To tyle na razie. Teraz chciałbym jeszcze odwiedzić sanktuarium i robić, co do mnie należy, to znaczy wsiadać w helikopter i lecieć do Krakowa.

Słowa Papieża przerywało chóralne: Obiecujemy! Przyrzekamy! Ostatnie słowa Papieża zagłuszyło zbiorowe: Nie!! Ojciec Święty pocieszył wszystkich.

Tam w Krakowie macie swoich rodaków, tam jest św. Jacek, tam jest bł. Bronisława. Chociaż w Krakowie - to i tak będę pod Górą Świętej Anny. Kraków pod Górą Świętej Anny!

Grafika do art. Ziemia ta...

[s. 41, fot. 4: Tłum pielgrzymów.]

Grafika do art. Jan Paweł II na Górze...

[s. 34: Jan Paweł II i kard. F. Macharski.]

Grafika do art. Ziemia ta...

[s. 36, fot. 1: Ołtarz papieski.]

Grafika do art. Ziemia ta...

[s. 37, fot. 2: Jan Paweł II wśród kardynałów i biskupów.]

Grafika do art. Ziemia ta...

[s. 40, fot. 3: Dary ofiarne.]

Grafika do art. Ziemia ta...

[s. 43, fot. 5: Jan Paweł II.]