Pragnę przytoczyć słowa z listu Prymasa Polski skierowane do braci w Episkopacie w dniu 12 stycznia tego roku: "Naród nasz stanął jakby po drugiej stronie Morza Czerwonego. Wyzwolenie dokonało się u nas przy pomocy Bożej za wstawiennictwem Maryi, Królowej Polski. Żywa wiara każe nam widzieć obecność Boga we wszystkich tych wydarzeniach".
Przychodzę dziś do Ciebie, Pani Jasnogórska, ze sprawą, w której w sposób szczególny waży się nie tylko żywa wiara wierzących Polaków, lecz także ład moralny całego społeczeństwa, wszystkich wierzących i niewierzących. Po okresie minionym prawodawstwo polskie odziedziczyło ustawę godzącą w życie dzieci poczętych, a jeszcze nie narodzonych. Ustawa ta narusza ład moralny, pozwala bowiem zabijać człowieka niewinnego, a równocześnie najbardziej bezbronnego. Co więcej - dokonuje się to w łonie kobiety, która jest matką poczętego dziecka. Za jego życie w sposób szczególny jest odpowiedzialna ona i ojciec, jako rodzice. Są odpowiedzialni w sumieniu we dwoje, wraz z nimi są odpowiedzialne i inne osoby, a pośrednio całe społeczeństwo.
Staję dzisiaj przed Tobą, Pani Jasnogórska, ze sprawą kluczową dla całego lado moralnego, który zarazem wymacza porządek praw człowieka. To prawo jest pierwsze i podstawowe. Ustawa godząca w życie nienarodzonych nosi w sobie znamiona ustroju totalitarnego. Została wprowadzona, właściwie narzucona społeczeństwu. Dziś chodzi o to, ażeby od tej tragicznej spuścimy się uwolnić, żeby zabezpieczyć prawo do życia każdego człowieka, a w szczególności tego, któremu to zabezpieczenie i opieka również ze strony prawa państwowego najbardziej jest potrzebna.
Senat Rzeczypospolitej podjął w tej sprawie stosowną inicjatywę, która - jak słyszymy - spotkała się z poparciem znacznej większości. Jest to pierwszy krok na drodze do przezwyciężenia złego dziedzictwa, obciążonego piętnem materialistycznego totalitaryzmu. W dniu dzisiejszym pragnę ten pierwszy krok, doniosły krok, złożyć, o Matko, w Twoje ręce. Składam ten pierwszy doniosły krok w Twoje ręce, Pani Jasnogórska, ażeby nie uległo zniszczeniu to, co już zostało dokonane. Jest to droga trudna, gdyż lata minione zostawiły wielorakie złe ślady w ludzkich sumieniach i społecznym obyczaju. Dlatego właśnie potrzebna jest ogromna modlitwa, społeczna modlitwa, aby przezwyciężyć pokusę, która trafia do nas z różnych stron, szukając sprzymierzeńca w naszych słabościach, może nawet łudząc mirażem nowoczesności i łatwego postępu. Wiele sił pracuje nad tym, aby te słabości wykorzystać, a ostatecznie chodzi o to, żeby człowiek gwałcąc w sobie obecność Boga, Stwórcy i Ojca, pozostał sam ze swoim grzechem i swym cierpieniem.
Powiedział Chrystus o rodzącej kobiecie: "Gdy ma rodzić, odczuwa smutek, że przyszła jej godzina". Właśnie w tym smutku trzeba w szczególny sposób być z kobietą, matką. Jest to pierwszy i zasadniczy obowiązek męża, mężczyzny, obowiązek rodziny, także wielu innych ludzi, zwłaszcza spośród służby zdrowia. Jest to zarazem obowiązek kapłanów i duszpasterzy, jeżeli chcą być wierni Chrystusowi, Dobremu Pasterzowi. Musi kobieta oczekująca dziecka odczuwać miłość i troskę tych wszystkich ludzi. Ta miłość pomoże przezwyciężyć smutek i lęk, o którym mówi Pan Jezus.
Proszę Cię więc, Matko Jasnogórska, o taką miłość, o taką troskę dla wszystkich kobiet oczekujących dziecka. Proszę Cię też o to, aby nikt wtedy nie stawał przy nich ze słowami: Przecież możesz usunąć ciążę, prawo na to pozwala. Żadne ludzkie prawo nie może zezwalać na zabicie człowieka. Niewiasta gdy rodzi, gdy ma rodzić, odczuwa smutek, gdyż przyszła jej godzina, wielka godzina. Lecz gdy urodzi - mówi dalej Chrystus - już nie pamięta udręki dla radości, że człowiek się na świat narodził.
Audiencja Generalna 3 października 1990
Intencja Krucjaty Modlitwy na grudzień
Aby obrońcy dziecka nie narodzonego doskonalili swą wiarę.
[s. 343]
