Jako narzędzie Niepokalanej w apostolstwie

Ideał bezgranicznego poświęcenia się Niepokalanej, jaki propagował św. Maksymilian Maria, przypomina najbardziej maryjne niewolnictwo miłości, głoszone przez św. Ludwika Marię Grigniona de Montfort. "Nabożeństwo, którego uczy bł. Grignion - stwierdzał sam o. Kolbe - jest całkowicie nasze", "to naprawdę nasza rzecz".

Ale, jak zauważył już w 1943 r. kard. Adeodato Piazza, patriarcha Wenecji, o. Kolbe jest nie tylko epigonem, naśladowcą, ale i pionierem, " duchem proroczym". Poszedł dalej niż św. Ludwik. Uznając i przyjmując to wszystko, co tamten głosił, "dodał ideę i praktykę rycerską, stworzył prawdziwą Milicję, mającą na celu bronić oraz zdobywać dusze i społeczeństwa dla wspaniałego królestwa Maryi w świecie. Łatwo wykazać, że takie ustawienie kultu odpowiada [258]pragnieniom i potrzebom naszych czasów". Zresztą przewidywał je sam św. Ludwik.

Wkrótce po kanonizacji o. Kolbego Ojciec Święty stwierdził, że "zjawił się on w naszych czasach jako prorok i apostoł nowej «ery maryjnej», w której w całym świecie ma zajaśnieć żywym światłem Chrystus i Jego Ewangelia". Jakby komentarzem do tych słów jest wypowiedź o. prof. Marii Dominika Philippe, zawarta w jego najnowszej książce L’Etoile du matin (Gwiazda zaranna) (Fayard 1989): "O. Kolbe należy do «potomstwa ni[e]wiasty» (Ap 12,17; por. Rdz 3,15); należy do tych chrześcijan, którzy idąc za św. Ludwikiem Marią Grignionem de Montfort odkryli ścisłą więź, jaka łączy Maryję z Duchem Świętym; należy do tych, co zrozumieli, że Maryja, wybrana przez Ojca do urzeczywistnienia w Niej tajemnicy Wcielenia..., miała być również wybrana przez Ojca, by przygotować chwalebny powrót Chrystusa". To przygotowanie dokonuje się w walce, o której mówi Apokalipsa św. Jana (rozdział 12). O. Kolbe "jest może najpiękniejszym urzeczywistnieniem proroctwa św. Ludwika Grigniona" o "apostołach ostatnich czasów". "Czyż nie chce się nim posłużyć Jezus, aby, jak pisał św. Grignion, «odrodzić wszystko przez Maryję i przez Nią zakończyć wieki łaski, które On sam przez Nią zapoczątkował»?".

Nasze oddanie się Niepokalanej w MI jest tak bezgraniczne, że wprost ze swej istoty prowadzi do apostolstwa maryjnego. Jak Ona sama przez swoje Niepokalane Poczęcie jest cała "Jezusowa, aż Matką i zdobywczynią serc dla Niego", tak my, poświęceni Niepokalanej całkowicie, coraz więcej czerpiemy z Jej pełni i promieniujemy na zewnątrz, stajemy się samorzutnie misjonarzami. "Gdy ogień miłości się rozpali - uczył nas św. Maksymilian - nie może zmieścić się w granicach serca, ale wybucha na zewnątrz i zapala, pożera, pochlania serca innych. Zdobywa coraz to inne dusze dla swego ideału, dla Niepokalanej". Pod[k]reślał: "Tylko w miarę zbliżenia się do Niej możemy i my stać się kanałem łask, pośrednikami łask, które od Ojca przez Syna (który je wysłużył) i Niepokalaną (która jest ich szafarką) mają spłynąć na nas, a przez nas na dusze".

Swą gotowość do apostolstwa wyrażamy w MI formalnie w akcie poświęcenia się Niepokalanej, w jego drugiej prośbie, w której błagamy pokornie Niepokalaną, aby raczyła nas przyjąć jako narzędzie w spełnianiu swojej misji. "Użyj także - mówi każdy z nas - jeżeli zechcesz, mnie całego bez żadnego zastrzeżenia, do dokonania tego, co o Tobie powiedziano: «Ona zetrze głowę twoją» jako też «Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie», abym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem do zaszczepienia i jak najsilniejszego wzrostu Twej chwały w tylu zbłąkanych i obojętnych duszach, a w ten sposób do jak największego rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego".

Rycerstwo Niepokalanej nastawione jest na walkę ze złem - z fałszem i grzechem, ale prowadzoną pod wodzą i według przykładu Niepokalanej, która kocha błądzących i grzeszników, i właśnie z miłości ku nim uwalnia ich od błędu i grzechu. Kładzie akcent na program pozytywny: szerzenie Królestwa Serca Jezusowego, królestwa miłości, i pamięta na zasadę swego Założyciela: "Tylko miłość jest twórcza". Akt poświęcenia wskazuje nam też najskuteczniejszy sposób osiągnięcia tego celu, mianowicie szerzenie czci Niepokalanej. Upewnia nas co do słuszności tej metody Sobór Watykański II zaznaczając dwukrotnie: "Gdy Matka czci doznaje, to poznaje się, kocha i wielbi w sposób należyty i zachowuje się przykazania Syna" (LG 66); "gdy jest sławiona i czczona, przywołuje wiernych do Syna swego i do Jego ofiary oraz do miłości Ojca" (LG 65).

Każdego, kto zgłębia ideał o. Kolbego, uderza jego maksymalizm apostolski: "Zdobyć dla Niej (Niepokalanej) cały świat i każdą duszę z osobna, i to jak najprędzej, jak najprędzej, jak najprędzej". Chodzi najprzód o maksymalizm ekstensywny: zdobyć wszystkich dla Boga przez Niepokalaną, a potem o maksymalizm intensywny: "dążymy do najdoskonalszej miłości, to jest aż sercem Niepokalanej i tylko aż do takiej". Celem MI jest "jak największa chwała Boga przez zbawienie i jak najdoskonalsze uświęcenie siebie i wszystkich, co są i będą, przez Niepokalaną". Wreszcie maksymalizm co do czasu, bo "Pan jest blisko" (Flp 4, 5). Św. Maksymilian był czujny na znaki czasu, w szczególny sposób na objawienia Maryjne, zwłaszcza w Paryżu (1830 r.) i w Lourdes (1858 r.).

W apostolstwie MI kładziemy nacisk na posłuszeństwo woli Niepokalanej. Jeżeli Ona z woli Bożej pełni rolę Pogromczyni szatana i [259]Szafarki łaski, a my jesteśmy tylko Jej narzędziem, więc trzeba nam, jak uczył o. Kolbe, "zjednoczyć się ściśle, stopić z ręką naszej Mistrzyni, naszego Wodza, by Ona mogła czynić z nami, co się Jej podoba". Członek MI "stara się uczynić wszystko, co może, by wolę Niepokalanej coraz doskonalej poznawać i coraz wierniej wykonywać, chociażby to kosztowało wiele cierpienia i ofiar". Niepokalana przypomina nam Przykazania Boże i naukę ewangeliczną swego Syna mówiąc, jak w Kanie Galilejskiej: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5). Przypomina nam to zwłaszcza swą postawą Służebnicy Pańskiej. Najlepiej przysłużymy się sprawie Niepokalanej, słuchając Ojca Świętego i naszych Biskupów, do których odnoszą się słowa Pana Jezusa: "Kto was słucha, Mnie słucha" (Łk 10,16). "Kto nie słucha Kościoła i przełożonych - pisze biograf o. Kolbego, parafrazując jego myśl - nie jest godzien walczyć pod sztandarem Niepokalanej. Najwspanialsze przymioty umysłu i ducha niczym są wobec zdrady na tym jednym odcinku".

Oczywiście, apostoł Niepokalanej nie musi i nie może być jakimś biernym narzędziem, przeciwnie, ma być, jak mawiał o. Kolbe, dziarski, rzutki, pełen inicjatywy. Bolał on, że "mylne rozumienie Opatrzności Bożej wywołuje u wielu niedostateczną działalność, choć przecież na to właśnie Pan Bóg dał człowiekowi rozum i zdolności, by myślał i pracował". On sam wciąż przemyśliwał, jakby się przysłużyć Niepokalanej. Dla Jej sprawy oddawał najnowsze środki przekazu myśli i udoskonalał wciąż metody apostolskie. Mamy go w tym naśladować. Jak on, "często będziemy prosić Niepokalaną o światło, by nam pokazała, co i jak mamy przedsięwziąć; do Niej też zwracać się będziemy po siłę do wykonania bardzo trudnych i bohaterskich wyczynów dla Niej", jak też naszych zwykłych zadań. M.in. wiele możemy zdziałać dla dusz propagując wszędzie "Rycerza Niepokalanej".

Mariolog włoski o. Stefan De Fiores charakteryzuje poświęcenie się Niepokalanej w duchu św. Maksymiliana jako "szkołę życia mistycznego w kontekście strategii apostolskiej". Jest tu perspektywa mistyczna: poddanie się suwerennej i gratisowej akcji Boga przez Maryję, zharmonizowanie z Bożym planem, ukazanym w Niepokalanej - o. Kolbe jest przeciwny wszelkiej formie apostolstwa samowystarczalnego - a jednocześnie, właśnie dzięki wierności wobec tego planu Bożego, jest tu eksplozja twórczości: inwencja, inicjatywa, zaangażowanie, wykorzystanie energii dla sprawy O. Kolbe okazuje się prawdziwym strategiem przez: "1. wypracowanie nadprzyrodzonej filozofii sprawnego działania, która polega na tym, by być podatnym narzędziem Niepokalanej poprzez poświęcenie się Jej dla zdobycia świata Chrystusowi; 2. pomysł strategii konkretnej, wprowadzanej w czyn częściami i stopniowo; 3 zapewnienie szerokiego zaplecza przez MI i mass-media; 4. urzeczywistnianie konkretne przez przejście od słów do czynów".

Kto zna życie św. Maksymiliana, wie, jak owocny był jego apostolat, zarówno w Polsce, gdzie stworzył potężny ośrodek wydawniczy, jak w dalekiej Japonii, gdzie pracował jako misjonarz sześć lat, czy nawet w obozie oświęcimskim. Trzeba jednak powiedzieć, że jego sukcesy apostolskie - jak słusznie pisze o. Gabńel Allegra, dyrektor Studium Biblijnego w Hongkongu - wyjaśnia owo życie poufne z Niepokalaną, owa harmonijna wierność we wszystkim woli, a nawet życzeniom Jego Matki i Królowej; "w nim pięknie się okazuje, co może zdziałać Matka Niepokalana i Współodkupicielka w dzieciach całkowicie sobie oddanych i czego przez nie może dokonać, by ludzi przywieść do Chrystusa Pana" ("Antonianum", 1954).

W encyklice Odkupiciel człowieka Papież Jan Paweł II pisze o "gwałtownikach Bożych", którzy starali się dać światu Chrystusa. Jednocześnie zachęca: "W tej Misji musimy wszyscy uczestniczyć, musimy skupić w niej wszystkie nasze siły, jest ona bowiem jakby bardziej jeszcze potrzebna ludzkości naszej epoki niż kiedykolwiek". Wszak żyjemy w nowym Adwencie ludzkości, w którym mamy stać się świadkami Chrystusa "aż po krańce ziemi", korzystając z opieki niebiańskiej Matki Kościoła.

Jest to zachęta i dla Rycerstwa Niepokalanej, którego założycielem jest niewątpliwie "gwałtownik Boży", szaleniec Niepokalanej, jak nazwano o. Kolbego. Wciąż aktualny jest gorący apel Twórcy MI: "Pomóżcie mi, drogie dzieci, cały świat jak najprędzej zdobyć dla Niepokalanej". Odpowiedzmy nań jego słowami: "Będziemy walczyć o to aż do ostatniego tchu. Tak nam, Królowo, Pani, Matuchno najlepsza, dopomóż!".