Jaki monopol pozostanie

Zwracanie bacznej uwagi na znaczenie wyrazów występujących w naszych rozważaniach bądź dyskusjach jest warunkiem prawidłowego ich przebiegu i dochodzenia w nich do poprawnych wyników.

Distinguere est philosophari - filozofować to rozróżniać. Zasadę tę uznawali od dawna filozofowie, choć może nie zawsze jej w pełni przestrzegano. W naszych czasach szczególną wagę do znaczenia stów przywiązuje filozofia "lingwistyczna", którą parę lat temu scharakteryzował w sposób przystępny nasz "półrodak". Alfred Gawroński[1] w swej książce pt. Dlaczego Platon wykluczył poetów z Państwa (Bibl. "Więzi" 1984).

Obecnie w różnych dziedzinach współżycia zalecany jest dialog między stronami, których dążenia bądź poglądy są rozbieżne. W dialogu takim troska o rozróżnianie znaczenia stów winna odgrywać zasadniczą rolę. Wydaje się jednak, że przy dyskutowaniu spraw z zakresu religii nie zawsze to w pełni zachodzi. Sprawia to, że katolik, żywo zainteresowany tymi kwestiami, doznaje niepokoju czytając pewne wywody na temat Kościoła i jego nauki. Przy ścisłości wypowiedzi niejeden problem inaczej by się przedstawiał bądź w ogóle by znikał i nie byłoby powodów do niepokoju.

Łatwo o nieporozumienie przy niedostatecznym ustaleniu sensu słów, kiedy porusza się zagadnienie prawdy, w szczególności prawdy w dziedzinie religii. Np. podczas sympozjum na temat: Niewierzący a Kościół, zorganizowanego 31 maja 1988 w Sekretariacie Episkopatu Polski, jeden z uczestników powiedział, że po Soborze Kościół "nie występuje już z pozycji monopolisty prawdy"[2].

Przy braku wyjaśnienia, o jaką prawdę chodzi, sformułowanie takie może wywołać [229]dezorientację. Czytelnik wciąż przecież słyszy o potrzebie likwidacji różnych monopoli, co ostatnio dało się zrealizować w stosunku do "RSW Prasa". W rezultacie demonopolizacji jakieś świadczenia otrzymuje się nie od jednego monopolisty, lecz od szeregu instytucji. Mogłoby się więc wydawać, że po zrzeczeniu się przez Kościół "monopolu na prawdę" można ją obecnie czerpać z różnych innych źródeł i to zawdzięczając tę nowość Soborowi.

Z drugiej jednak strony katolik czytający sprawozdanie ze wspomnianej dyskusji jest przekonany, że nie może przecież stać się nieaktualne polecenie, które Chrystus Pan dał Kościołowi, by nauczał wszystkie narody, udzielając przy tym obietnicy stałej swej obecności w Kościele (Mt 28,19-20).

Katolik pamięta też o Zesłaniu Ducha Świętego, które miało na celu nauczenie Kościoła "wszelkiej prawdy" (J 16,13) tak, by Kościół stał się według określenia św. Pawła "filarem i podwaliną prawdy" (1 Tm 3,15).

Te dane z Pisma Świętego, komentowane niezmiennie przez Tradycję, są, jak wiadomo, podstawą Nauczycielskiego Urzędu Kościoła.

Wprawiony w zakłopotanie katolik dochodzi do wniosku, że w sprawach Kościoła niejednokrotnie nie można opierać się na wypowiedziach w dyskusjach, przekazywanych przez prasę, ale trzeba sięgnąć wprost do tekstów Soboru.

Otóż w Dekrecie o ekumenizmie p. 4 Sobór mówi, że "Kościół katolicki ubogacony został wszelką prawdą objawioną przez Boga..."A w p. 3 czytamy: "Pełnię bowiem zbawczych środków osiągnąć można jedynie w katolickim Kościele Chrystusowym, który stanowi powszechną pomoc do zbawienia".

Z tych orzeczeń Soboru wynika, że jeśli chodzi o prawdę objawioną przez Boga, to Kościół nadal ma świadomość posiadania w tym zakresie "monopolu". Podobnie co do pełni zbawczych środków.

Tu właśnie uwidacznia się potrzeba rozróżnienia znaczenia słów. Kiedy się przyznaje Kościołowi wyłączność posiadania prawdy lub kiedy mu się jej odmawia, to trzeba wyjaśnić, o jaką prawdę chodzi. Stosownie bowiem do bogactwa rzeczywistości można poznawać różne prawdy, nie tylko religijne. A nawet w sprawach ściśle religijnych rozróżnia się prawdy dogmatyczne, których Kościół nie może się wyrzec, od różnych innych, które nie należą do niezbywalnego depozytu wiary, chociażby nawet żyły w tradycji.

Właśnie z powodu różnic w zakresie prawd dogmatycznych między Kościołem katolickim a innymi wyznaniami ekumenizm nie osiąga, jak dotąd, swojego zasadniczego celu.

Kościół nie może zrzec się "monopolu na prawdę" w zakresie dogmatów, gdyż został mu on przyznany przez samego Założyciela. Toteż jeśli chodzi o powierzone Kościołowi zadania głoszenia ludziom pełnej prawdy objawionej i niesienia im pełni zbawczych środków, demonopolizacji nigdy nie będzie.

[1] Matka A. Gawrońskiego, Włoszka, jest siostrą bł. Pier Giorgio Frassatiego, beatyfikowanego 20 V [1990] r.

[2] Patrz. "Znak" 405-406, s. 34.


Światowy Dzień Młodzieży - 1991

W Niedzielę Palmową (8 IV [1990] r.) Jan Paweł II zapowiedział, że VI Światowy Dzień Młodzieży w roku 1991 odbędzie się w Polsce na Jasnej Górze. Oto słowa papieskie: "Najdroższa młodzieży! Żywe jest jeszcze w nas wszystkich wspomnienie wielkiego zgromadzenia w Santiago de Compostela latem 1989 roku. Dziś zaś, gdy we wszystkich diecezjach świata obchodzony jest V Światowy Dzień Młodzieży, nasze oczy patrzą już na przyszły etap tej duchowej pielgrzymki ku Trzeciemu Tysiącleciu. Zapraszam zatem was, młodych z wszystkich kontynentów, na wspólne spotkanie w sierpniu 1991 roku do sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej, które od ponad 600 lat stanowi serce dziejów ludu polskiego, aby tam razem obchodzić VI Światowy Dzień Młodzieży. Temat tego spotkania stanowić będą słowa św. Pawła z Listu do Rzymian: «Otrzymaliście ducha przybrania za synów» (Rz 8,15). W epoce, jaką przeżywamy, nacechowanej głębokimi przemianami społecznymi, ten duch dzieci Bożych stanowi prawdziwy czynnik napędowy historii ludów i życia osób: on bowiem odsłania głębokie korzenie godności człowieka i wielkości jego powołania. Niech Maryja uczy nas, jak mamy żyć jako prawdziwe dzieci Boga Ojca!".

[s. 229]