W [1989] r. ukazała się na Zachodzie (w języku włoskim w wydawnictwie Rizzoli) książka pt. Szary jest kolor nadziei. Jest to pełen refleksji dziennik poetki rosyjskiej Ireny Ratuskinai z jej pobytu w obozie Baraszewo (w autonomicznej republice Mordwińskiej ZSRR). W Małej Strefie tego obozu, przeznaczonej dla więźniarek politycznych, przebywała od 1983 r., skazana (w 29. roku życia) na siedem lat łagru za "szerzenie propagandy antysowieckiej". Odsiedziała trzy lata, a w 1986 r. w wigilię "szczytu" w Rejkiawiku została zwolniona i w dwa miesiące potem znalazła się na Zachodzie. Zamieszkała w Londynie.
W książce jest widoczny duch chrześcijański. Autorka, zapytana przez dziennikarza tygodnika "Il Sabato", kiedy uświadomiła sobie, że jest chrześcijanką, odpowiedziała: "Muszę wyznać, że w tym moim uświadomieniu wielką rolę odegrała propaganda antyreligijna, którą nas dręczono w szkole. Wydawało mi się niemożliwe, by tyle słów poświęcono i tyle nienawiści okazywano istocie, która nic istnieje. Mojemu sercu dziewczęcemu dużo bardziej odpowiadała idea miłości, którą klasycy literatury od Puszkina do Tiutczewa i Tołstoja nauczyli mnie łączyć z Bogiem. Ponieważ jednak nie śmiałam prosić nikogo, aby mi mówił o Bogu (w mojej rodzinie uważano za rzecz zbyt niebezpieczną wychowywać dzieci po chrześcijańsku), zwróciłam się wprost do Niego, żeby mi powiedział, kim jest. To była moja pierwsza modlitwa".
A oto fragment wspomnianej książki. Ratuskinaja zwraca się do współwięźniarek i tłumaczy im: "Nie powinnyście nigdy, z żadnego powodu, zgodzić się, żeby nienawidzić! Nie dlatego, by wasi prześladowcy nie zasługiwali na to. Ale dlatego, że skoro tylko pozwolicie, by przeniknęła was nienawiść, ona do tego stopnia rozwinie się w latach łagru, że wyprze wszystko inne, przegryzie was i zdeprawuje duszę. Przestaniecie istnieć, wasza osobowość zostanie unicestwiona, a na wolność wróci istota rozhisteryzowana, rozwścieczona, opętana przez szatana. Gdyby zaś przyszło wam umrzeć w którejś z tylu cel tortury, to taka istota stanęłaby przed Bogiem. A tego właśnie «oni» chcą".
Żyjąc duchem miłości - mówiła Ratuskinaja w wywiadzie - "mogłyśmy zachować naszą godność ludzką i nie przemieniać się w bestie, jak tego chciało KGB. Tylko miłość i pogoda są prawdziwym skarbem człowieka, a jest to skarb, którego nie odbierze mu żaden prześladowca".
Według "Il Sabato" (29 IV 1989)

