Pismo Św[ięte] jest mową Bożą, utrwaloną na piśmie pod natchnieniem Ducha Św[iętego]. Nic też dziwnego, że w ciągu wieków cieszyło się ono w Kościele głęboką czcią i budziło żywe zainteresowanie wśród wierzących.
Faktem jest jednak, że gdy w XVI w. Marcin Luter odrzucił tradycję kościelną i za jedyne źródło objawienia uznał Biblię; w katolicyzmie pojawiła sią pewna obawa przed osobistym czytaniem ksiąg świętych. Wprawdzie teologowie w dalszym ciągu zajmowali się nimi, szukali w nich treści religijnych i uzasadnień dla swoich twierdzeń, ogół wiernych jednak zaczął je uważać za dziedzinę dostępną tylko duchowieństwu. W wyniku tego doszło do takiej sytuacji, że społeczeństwa katolickie stykały się ze słowem Bożym zawartym w Biblii tylko podczas Mszy św., kiedy to było ono czytane i objaśniane przez kapłanów.
Papieże ostatnich czasów z niepokojem patrzyli na ten stan rzeczy i co pewien czas skierowywali do katolików gorące zachęty do osobistego czytania Biblii. Obecnie sytuacja pod tym względem stale ulega poprawie. Dowodem wzrostu zainteresowania się Pismem św. choćby w Polsce jest fakt, że jego nakłady bardzo szybko znikają z półek księgarskich.
Dla wielu czytelników Biblia pozostaje atoli księgą niezrozumiałą, a czasami nawet gorszącą. Niejeden staje bezradny wobec trudnych wypowiedzi św. Pawła, spotykanych tak często w bezcennych listach tego wielkiego apostoła. Innego niepokoją występujące w Starym Testamencie opisy wojen, eksterminacji narodów, dokonywanych w imię Boga. Ktoś inny znowu widzi poważną trudność dla swej wiary w tym, że na pierwszej karcie Starego Testamentu czyta, iż Bóg stworzył świat w ciągu sześciu dni. Są też tacy, którzy z rozterką czytają księgę Jonasza, przeświadczeni, że jej autor każe im wierzyć, iż prorok ten przez trzy doby przebywał we wnętrzu wielkiej ryby, odmówił tam długi psalm, a następnie cały i zdrowy został wyrzucony na brzeg morza.
Zniechęceni tymi i tyloma podobnymi trudnościami, ludzie często odkładają świeżo zakupioną Biblię na półkę, gdzie potem leży przez nikogo nie otwierana, przyprószona grubą warstwą kurzu, jakby rzecz bezużyteczna. Wielkie wartości religijne, humanistyczne i artystyczne tej księgi pozostają zamknięte dla człowieka, który miał najszczerszą wolę wzbogacić nimi swój umysł i serce.
Co należy przedsięwziąć, aby Biblia stała się dla nas dostępna i przemówiła do nas w sposób tak zrozumiały, jak współczesne książki? Na te właśnie pytania spróbujemy odpowiedzieć w sposób możliwie prosty.
Kto chce zdobyć bogatą znajomość Pisma św. i umiejętność jego objaśniania, musi odbyć długoletnie i wyjątkowo żmudne studia. Trzeba opanować trzy języki, w których księgi biblijne zostały napisane: hebrajski, aramejski i grecki. Wymagana też jest znajomość języka łacińskiego i przynajmniej jednego z języków spokrewnionych z językiem hebrajskim: akkadyjskiego, ugaryckiego, syryjskiego lub arabskiego.
Trzeba poza tymi rozumieć przynajmniej trzy języki zachodnioeuropejskie: angielski, francuski i niemiecki, w których napisano najlepsze dzieła na tematy biblijne. Jak wielkiego wysiłku wymaga to studium, świadczy fakt, że św. Hieronim († 419 lub [22]420), który był człowiekiem wyjątkowych zdolności, w liście do jednego ze swoich przyjaciół zwierza się, iż ucząc się języka hebrajskiego niejednokrotnie przeżywał zniechęcenie, a jeżeli się nie załamał, to tylko dlatego, że do dalszego wysiłku skłaniało go pragnienie pogłębienia swej wiedzy (Epist. CXXV, 12; PL 22, 1079). A przecież prócz języków przyszły biblista studiuje historię, religię, zwyczaje i obyczaje Izraela, zapoznaje się z geografią i archeologią Ziemi Świętej, z treścią ksiąg biblijnych, ich pochodzeniem i charakterem literackim. Studia tego rodzaju trwają w naszym Kościele co najmniej dziewięć lat od ukończenia liceum. Warto o tym pamiętać, kiedy do naszych domów przychodzą pełni apostolskiego zapału badacze Pisma Św[iętego], którzy często nie ukończyli nawet szkoły podstawowej.
Oczywista rzecz, że od katolika świeckiego nie można wymagać, by studiował Biblię z tak wielkim nakładem czasu i trudu jak zawodowy egzegeta. Nie znaczy to jednak, że osiągnięcie znajomości tej księgi jest możliwe jedynie dla duchownych. Na półkach księgarń ukazują się bowiem ciągle dzieła, które mają przybliżyć wiernym świat i treści Pisma Św[iętego]. Za pośrednictwem tych dzieł można dotrzeć do mniej lub bardziej wyczerpujących wiadomości o wynikach ciągłych i mozolnych badań biblijnych. Nie należy zapominać, że w każdym katolickim wydaniu Pisma Św., przeznaczonym dla ogółu wiernych, znajdują się krótkie wprowadzenia do poszczególnych ksiąg, a także zwięzłe objaśnienia ich treści. Zwykle ludzie niechętnie czytają te wstępy i objaśnienia. Tymczasem zawarte w nich wiadomości stanowią minimum konieczne do rozumnego czytania Biblii. Dlatego też przed przystąpieniem do lektury danej księgi trzeba najpierw z uwagą przeczytać umieszczony przed nią wstęp, natomiast przy czytaniu jej tekstu należy zapoznać się z dotyczącymi go objaśnieniami. Protestanckie wydania Pisma św. często nie posiadają żadnych objaśnień, czasami zaś zaopatrzone są w komentarze, które z katolickiego punktu widzenia nie są wolne od zastrzeżeń. Dlatego też katolicy winni czytać Pismo św. raczej w wydaniu katolickim, zwłaszcza gdy ich znajomość zagadnień biblijnych jest jeszcze powierzchowna. Osobom, które znają język francuski można polecić Biblię w wydaniu ekumenicznym, która powstała w wyniku pięknej współpracy prawie stu trzydziestu uczonych katolickich, protestanckich i prawosławnych.
Różne są sposoby czytania Pisma św. Niektórzy otwierają tę księgę na chybił trafił i w znalezionych przypadkowo urywkach tekstu świętego szukają dla siebie pouczenia. Ta metoda jest dobra raczej dla ludzi, którzy posiadają już poważniejszy zasób wiadomości biblijnych. W przeciwnym wypadku łatwo prowadzi do błędnego rozumienia wypowiedzi pisarzy natchnionych. Trzeba bowiem pamiętać, że często pełny sens poszczególnych zdań można uchwycić tylko wtedy, gdy znamy zdania z nimi sąsiadujące, czyli tzw. kontekst. Toteż tym, którzy dopiero zaczynają samodzielnie czytać Pismo Św., zaleca się systematyczną lekturę całych ksiąg. Najlepiej zacząć od Pięcioksięgu i innych pism mówiących o dziejach Izraela, a mianowicie ksiąg Jozuego, Sędziów, Samuela, Królewskich, Kronik, Ezdrasza, Nehemiasza i Machabejskich. Znajomość dziejów tego narodu pozwala bowiem lepiej zrozumieć inne pisma Starego Testamentu: dzieła proroków, psalmy i księgi mądrościowe. Jeżeli chodzi o Nowy Testament, najpierw wypada zapoznać się z Ewangeliami, które mówią o życiu i nauce Chrystusa, oraz z Dziejami Apostolskimi, które przedstawiają działalność apostołów i stosunki w pierwszych gminach chrześcijańskich.
