Najwyższym mężczyzną był najprawdopodobniej urodzony w r. 1918 mieszkaniec Stanów Zjednoczonych, Robert Waldow, który w dwudziestym drugim i zarazem ostatnim roku swojego życia osiągnął wzrost 271,5 cm. Ważył ok. 230 kg, a jego organizm potrzebował dziennie 8 000 kalorii. Specjalnie dla niego szyte buty mierzyły przeszło 46 cm długości.
Najwyższą kobietą jest natomiast 28-letnia mieszkanka Kanady, Sandy Allen. Przed sześciu laty osiągnęła wzrost 231 cm, a obecnie waży ok. 210 kg.
Amerykanin Calvin Philips, żyjący w pierwszej połowie XIX w., w dniu urodzin ważył niespełna 1 kg, a przestał rosnąć w wieku pięciu lat. Mierzył wtedy niewiele ponad 66 cm.
Najniższą kobietą była Holenderka Paulina Musters, która do końca życia urosła 57,5 cm. Ważyła przy tym niewiele ponad 4 kg.
Rekordową wagę osiągnął Francis Lang, mieszkaniec Iowa. Ważył podobno 530 kg, a jego leczenie szpitalne było niemożliwe, gdyż w żaden sposób nie można było przecisnąć go przez drzwi zakładów.
Trochę mniej niż pół tony wynosiła waga Roberta Hughesa, który urodził się jako całkiem normalne niemowlę ważące mniej niż 5 kg. W czasie pogrzebu trumna z jego zwłokami opuszczona była do grobu za pomocą specjalnego dźwigu.
Po długotrwałych badaniach lingwiści stwierdzili, że najbardziej popularnym nazwiskiem świata jest nazwisko utworzone od zawodu kowala. W naszym kraju nazwisko Jan Kowalski jest synonimem przeciętnego Polaka, bowiem Kowalscy liczą się na dziesiątki tysięcy. Na Ukrainie odpowiednikiem Kowalskiego jest Kowal, Kowol; u Rosjan - Kuzniec i Kuzniecow. Węgrzy mają Kovacsa, Niemcy - Schmieda, Finowie - Sepianena, Francuzi - Lefebvra, a narody anglojęzyczne - Smitha. Zjawisko to dotyczy nie tylko europejskiego kręgu kultury, bowiem na przykład w Syrii jednym z najbardziej popularnych nazwisk jest Haddad, czyli również Kowal.
Człowiek każdego dnia mówi przeciętnie jedną godzinę, co oznacza, że w wieku 60 lat przegada łącznie dwa i pół roku. Gdyby to wszystko wydrukować, powstałoby "dzieło" o tysiącu tomów (każdy po 400 stron).
Iskierki
4 (322) 1983, s. 128
