Intencja Ojca Kolbego

Młody Rycerz Niepokalanej (2)

Przeglądam dzienniczek mszalny Ojca Kolbego. Na pierwszej stronie - krzyż i zapiska: "Z miłosierdzia Bożego przez Niepokalaną dnia 28 kwietnia 1918 roku w święto św. Pawła od Krzyża w 4. niedzielę po Wielkanocy w Rzymie, w kościele Św. Andrzeja della Valle przez J. Em. Kardynała Wikariusza Bazylego Pompilj[ego] zostałem wyświęcony na kapłana Pana Naszego Jezusa Chrystusa". Dalej rozpoczyna się sam dzienniczek odprawianych przez Ojca Maksymiliana Mszy św.

Jakie były pie[r]wsze intencje mszalne św. Maksymiliana? Pierwszą Mszę odprawił w dniu święceń. Następnego dnia - Msza św. prymicyjna w kościele św. Andrzeja delle Fratte, na ołtarzu "Zjawienia się Niepokalanej" (tam, gdzie dokonało się nawrócenie Żyda Ratisbonne’a). Intencja tej Mszy św. była następująca: "o nawrócenie Sary Petkowitsch, schizmatyków, akatolików, masonów itd.".

Jakże charakterystyczna dla Ojca Kolbego intencja: nawrócenie! Znajdujemy ją potem wielokrotnie - w memento za żywych, w innych modlitwach, w wypowiedziach na lamach "Rycerza Niepokalanej" i "Seibo no Kishi", w konferencjach... Nawrócenie!

Pojęcie nawrócenia wydaje się dziś niektórym przebrzmiałe i może nawet trochę rażące. Jak to! Nawracać kogoś to przecież jakby wywierać na kogoś presję, poza tym to jakby uznawać się za kogoś wyższego i lepszego... - takie zdania słyszy się nieraz. Konkluzją jest stwierdzenie, że lepiej niech każdy pozostanie "przy swoim", bo wtedy nie będzie "przepychanki" i sporów, i "nadmiernych ambicji"...

Ale tu nie chodzi o "przepychankę", nie chodzi o ambicję i puste spory. Chodzi o prawdę, która ratuje duszę człowieka, sprowadza ją na drogę życia według woli Bożej.

"Prawda jest jedna" - podkreślił mocno Ojciec Kolbe w swym ostatnim artykule, który ukazał się w numerze wojennym "Rycerza". Wyjaśniał: "Rozliczne spotykamy po świecie wyznania religijne i dość powszechne zdanie, że każda religia jest dobra. Ale nie można się z tym zdaniem zgodzić. Prawdą jest, że wielu z tych, co nie uznają żadnej religii albo tej czy innej są wyznawcami, mogą być wolni od wszelkiej winy przed Bogiem dlatego, że są całkowicie przekonani, iż kroczą drogą prawdziwą[1], ale w rzeczy samej i w sprawach religijnych prawda może być tylko jedna i ci, co inaczej są przekonani o rzeczach niż jest w rzeczywistości, mylą się. Ten tylko, co wedle prawdy sądzi, ma prawdziwą wiarę".

Dalej wywodził św. Maksymilian tożsamość prawdziwego Kościoła Chrystusowego ze zbudowanym na Opoce Piotrowej Kościołem katolickim. I wyciągał taki wniosek: "Tylko ci, co znajdują się w Kościele powszechnym, katolickim, kroczą drogą prawdziwą i mają gwarancję, że jeżeli wiernie dążyć będą do Boga w myśl nauki Kościoła, osiągną szczęście wieczne, a nawet i pokój i zadowolenie doczesne".

Taki punkt widzenia obowiązuje nas i dzisiaj. Taka jest również nauka Soboru Watykańskiego II. "Sam Bóg - uczą Ojcowie Soboru - okazał ludziom drogę, na której Jemu służąc ludzie mogą osiągnąć w Chrystusie zbawienie i szczęśliwość. Wierzymy, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim... Wszyscy ludzie zaś obowiązani są szukać prawdy, a poznawszy ją, przyjąć i zachować" (Deklaracja o wolności religijnej, n. 1). Szczegółowo wyjaśnia tę sprawę Konstytucja dogmatyczna o Kościele (nn. 14-17).

Zupełnie niedawno Kongregacja Nauki Wiary prostując błędy zawarte w książce pewnego teologa południowoamerykańskiego pouczyła nas, że co prawda poza widzialnym Kościołem katolickim z takich czy innych przyczyn istnieje szereg pobożnych niechrześcijan i chrześcijan niekatolików, którzy przynależą duchowo do Kościoła Chrystusowego, ale ten ostatni reprezentowany jest na ziemi jedynie przez Kościół kierowany przez Biskupa Rzymu.

A ekumenizm? Nic mu do tego - bo ekumenizm nie jest sztuczną likwidacją różnic i rezygnacją z szukania jedynej Prawdy. Ekumenizm czy raczej to, co nazywamy działalnością ekumeniczną, to przede wszystkim dążenie do usunięcia wzajemnej niechęci między chrześcijanami, gdziekolwiek by ona występowała. Ekumenizm to mozolne przygotowanie (m.in. przez dialog między rzeczoznawcami różnych wyznań) dróg zjednoczenia, które oby się dokonało - ale przecież "w prawdzie", a nie poza nią.

Dlatego nasz obowiązek rycerski: "starać się o nawrócenie... pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej" jest wciąż aktualny. Na drodze naszego życia spotykamy różnych ludzi - zatwardziałych [50]grzeszników, także heretyków (tj. tych, którzy uparcie nie wierzą w niektóre prawdy wiary, np. w istnienie nieba i piekła, w istnienie diabła, w nieomylność Papieża w sprawach wiary i moralności itp.), także odstępców od wiary (apostatów)... To w istocie bardzo nieszczęśliwi ludzie! A rzeczywisty ratunek i radość może im dać tylko prawda.

A prawdę możemy im dać - my! "Ktokolwiek otrzymuje wiarę - mówił Jan Paweł II 4 maja [1987] r. - obowiązany jest przekazywać ją innym. Światło Pana, które pada w nasz mrok, jest światłem dla świata. Jest to nasz dług wobec wszystkich bliźnich. Życie nasze pozostaje pod znakiem słów Apostoła Narodów: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16)".

Dlatego powinniśmy codziennie zdobywać świat dla Chrystusa przez Niepokalaną. Z modlitwą na ustach, z Cudownym Medalikiem jako godłem, promieniując przykładem życia prawdziwie chrześcijańskiego.

[1] W jednym z przemówień św. Maksymilian powiedział: "Wielu z tych pogan, którzy nie mieli sposobności poznać prawdziwej religii, będzie zbawionych".