Wywiad redaktora R[ycerza] N[iepokalanej] z o. Stefanem Manellim, franciszkaninem.
R.N.: Ojcze Prowincjale, cieszę się, że Ojciec ceni sobie wielce ideał Twórcy Rycerstwa Niepokalanej (MI), sam żyje tym ideałem i upowszechnia go ile sił. Kiedy Ojciec poznał ten ideał i jak odkrył jego bogactwo?
S.M.: Ideał św. Maksymiliana M. Kolbego poznałem już jako chłopiec w seminarium niższym, gdzie było Koło Ml. Zapisałem się do Rycerstwa Niepokalanej, w roku 1946, gdy miałem 13 lat. Z czasem zgłębiłem treść doktrynalną i duchową MI, odkrywając coraz lepiej jej bogactwo. To, co mnie uderzało najmocniej u Ojca Kolbego i budziło entuzjazm, to jego:
- franciszkanizm "umaryjniony";
- wierność św. Franciszkowi i tradycji franciszkańskiej w konkretnym życiu modlitwy, ubóstwa i pokuty;
- "nowoczesność" i szeroki rozmach apostolski, skierowany ku zdobyciu dla Pana Boga całej ludzkości przy użyciu wszelkich środków godziwych;
- owoce powołań, które rozk[w]itły tak bujnie "przez Niepokalaną".
R.N.: Ojciec jest założycielem Domu Maryjnego we Frigento, który ukształtował na wzór Niepokalanowa św. Maksymiliana. Jak doszło do powstania tego dzieła?
S.M.: Zacząłem od zastanawiania się nad wytyczną dekretu soborowego Perfectae caritatis (o przystosowanej odnowie życia zakonnego), by powrócić do "źródeł" i ożywić pierwotnego ducha zakonu. Najwspanialszy przykład takiego powrotu do "źródeł" w naszych czasach znalazłem właśnie w życiu św. Maksymiliana i w jego dwóch klasztorach: Niepokalanów i Mugenzai no Sono.
Po przemyśleniu dokumentu soborowego zapytałem o. Bazylego Heisera, generała zakonu franciszkańskiego, czy nie należałoby podjąć jakiejś inicjatywy, aby odpowiedzieć na tę dyrektywę Soboru. Ojciec Generał polecił mi przygotować "projekt życia". Opracowałem więc Drogę maryjną życia franciszkańskiego. Po zbadaniu tego projektu Ojciec Generał zachęcił mnie, bym sobie znalazł towarzysza dla podjęcia próby, a jednocześnie obiecał, że sam przedstawi tę inicjatywę naszej Kapitule Prowincjalnej neapolitańskiej celem zatwierdzenia. Uczynił to na Kapitule w roku 1970. Członkowie Kapituły przyjęli projekt z entuzjazmem i pozwolili dwom zakonnikom - o. Gabrielowi M. Pellettieri i mnie - na rozpoczęcie eksperymentu w klasztorze Matki Bożej Dobrej Rady we Frigento. Wybrano ten klasztor, bo był bardzo bogaty w ubóstwo, samotność i surowość miejsca oraz maryjność. 2 sierpnia 1970 r., w święto Matki Bożej Anielskiej, nastąpiła inauguracja Domu Maryjnego.
R.N.: Jaka jest fizjonomia duchowa tego Domu?
S.M.: Oto pięć cech charakterystycznych Domu Maryjnego we Frigento:
1) bardzo intensywne życie modlitwy średnio poświęcamy pięć godzin dziennie na modlitwę wspólną;
2) życie w ubóstwie, praktykowanym przez faktyczne wyrzeczenie i niewygody;
3) życie pokuty, przejawiające się m.in. przez posty, chodzenie boso, strzyżenie włosów na krótko;
4) życie apostolskie, bez oszczędzania się w pracy i ograniczania środków godziwych;
5) życie w bezgranicznym poświęcaniu się dla Niepokalanej, które umaryjnia naszą wspólnotę.
Taki charakter życia wymagał z konieczności odpowiedniego wychowania kandydatów. Przeto Kapituły Prowincjalne neapolitańskie wyraziły zgodę na formację najpierw postulantów, potem nowicjuszy i kleryków w Domu Maryjnym w stylu nacechowanym całkowicie spuścizną franciszkańską i kolbiańską.
R.N.: Czy młodzież nie boi się waszego stylu życia? Przecież żyjemy w czasach, kiedy we Włoszech trwa jeszcze kryzys powołań.
S.M.: Najcenniejszą łaską, jaką otrzymał Dom Maryjny we Frigento, jest łaska powołań. Gdy we Włoszech (i nie tylko we Włoszech) brakuje powołań, gdy z tego powodu zamyka się seminaria i nowicjaty, nasz Dom Maryjny miał stale napływ powołań. W ciągu piętnastu lat ponad 50 franciszkanów złożyło tu profesję zakonną. Trzy lata temu, z braku miejsca, trzeba było przenieść seminarium wyższe do Benewentu.
Młodych, którzy przychodzą do Domu Maryjnego (w wieku od 20 do 30 lat), nie tylko nie odstrasza styl życia franciszkańskiego, ale przeciwnie, pociąga. Pociąga zwłaszcza jego "maryjność" przez słodki czar, jaki wywiera postać Niepokalanej. Nie bez wpływu na powołania jest też nasz intensywny i szeroki apostolat, przy użyciu nowoczesnych środków (mass media).
Niewątpliwie, nie zabraknie tu pracy nawet dla setek zakonników, jeżeli Niepokalana zechce ich przysłać!
R.N.: Jakie apostolstwo prowadzi Dom Maryjny?
S.M.: Mając sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady opiekujemy się pielgrzymami, których liczba wciąż rośnie. Od początku też rozwijamy apostolstwo przez prasę, za którym poszło apostolstwo przez radio, a ostatnio przez telewizję. Drukarnia, Radio i stacja telewizyjna (Teleradio Dobrej Rady) są prowadzone wyłącznie przez zakonników i mają charakter apostolski według wzoru św. Maksymiliana Kolbego.
Wydawnictwo Domu Maryjnego miało ogromny rozwój. Co roku rozchodzi się we Włoszech ponad 200 000 egzemplarzy książek tego wydawnictwa i 40 000 egzemplarzy czasopisma "Echo Dobrej Rady". Coraz więcej jest zamówień na tłumaczenie książek na obce języki (angielski, niemiecki, hiszpański, portugalski, francuski, tagalog, koreański). Radio Dobrej Rady ugruntowało się już w Kampanii i Lukanii i rozszerza coraz bardziej zasięg działania przez radio-mosty, czyniąc wiele dobrego. Stacja telewizyjna została otwarta 25 marca tego roku; na razie jej programy są ograniczone, ale widoki na rozwój są duże.
Cała ta działalność apostolska jest wyłącznie religijna, na poziomie średnim, o charakterze franciszkańskim i pod jaśniejącym znakiem Niepokalanej.
R.N.: Jak to wszystko służy "sprawie Niepokalanej", to jest szerzeniu Królestwa Serca Jezusowego przez Niepokalaną?
S.M.: Zbawcze skutki życia i apostolstwa braci franciszkańskiej we Frigento są widoczne. "Sprawa Niepokalanej" posuwa się naprzód poprzez liczne nawrócenia, poprzez wzrost życia chrześcijańskiego i intensywny rozwój pobożności maryjnej.
W okolicy bliższej i dalszej organizujemy grupy Rycerstwa Niepokalanej i roztaczamy nad nimi opiekę. "Pielgrzymowanie Maryi" po rodzinach, przez nas popierane, rozpowszechnianie Cudownego Medalika (sami zakonnicy wyrabiają medaliki Niepokalanej) i dobrej prasy, audycje radiowe i transmisje telewizyjne, to wszystko przyczynia się wielce do wzrostu Królestwa Najśw. Serca Jezusa przez Niepokalaną. Widać to jasno z korespondencji, która obficie napływa do Domu Maryjnego.
R.N.: Kilka lat temu zaczęliście działalność [245]misyjną na Filipinach. Chcielibyśmy poznać stan dzisiejszy waszej Misji.
S.M.: W październiku tego roku Misja Niepokalanej na Filipinach będzie obchodzić swoje dziesięciolecie. Przygotowujemy już erekcję Kustodii Prowincjalnej Niepokalanej. Rozkwit bowiem powołań jest naprawdę bujny, za łaską Niepokalanej i dzięki przykładnemu życiu naszych misjonarzy, jakie praktykowali w Domu Maryjnym we Frigento. W ostatnich pięciu latach zbudowano dwa wielkie seminaria, które zapełniły się młodzieżą. Obecnie na Misji jest już 60 zakonników (kapłani, bracia zakonni profesi i nowicjusze) oraz 70 aspirantów i postulantów. W tym roku mamy 22 nowicjuszy filipińskich!
Nadto nasze apostolstwo na Filipinach prowadzone jest na trzech polach: dobra prasa, Cudowny Medalik i Różaniec, Rycerstwo Niepokalanej. Pracy jest bardzo dużo. Przewiduje się rozwój w jeszcze większym zakresie w miarę, jak rozwiąże się lepiej problemy lokalowe. Zaczęto też dzieło społeczno-charytatywne na rzecz dzieci filipińskich przez budowę, już znacznie posuniętą, szpitala pediatrycznego. Projektuje się również otwarcie klasztoru klarysek i wkrótce cztery siostry z Włoch udadzą się na Filipiny.
Na koniec rozwija się wspaniale nowe zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej, powstałe z MI dla tworzenia Niepokalanowów żeńskich (według pragnienia św. Maksymiliana). Zgromadzenie to, zatwierdzone definitywnie przez kard. Sina w tygodniu wielkanocnym tego roku, ma podobny styl życia co franciszkańskie Domy Maryjne we Frigento i na Filipinach, a nawet składa czwarty ślub bezgranicznego poświęcenia się Niepokalanej.
R.N.: Mając takie doświadczenie, jak Ojciec Prowincjał widzi ideał kolbiański i jego aktualność?
S.M.: Widzę ideał św. Maksymiliana jako ideał prorocki na nasze czasy, szczególnie dla zakonu franciszkańskiego. Rzeczywiście, trudno mi pojąć, dlaczego mamy szukać gdzie indziej i czerpać z innych źródeł to, co posiadamy już u siebie w nadobfitości. Któż nie chciałby mieć jako nauczyciela życia i działania kogoś, kto nam jest współczesny i w aureoli podwójnej korony świętego wyznawcy i męczennika? My mamy takiego, za łaską Niepokalanej. I to o wymiarach gigantycznych. Chodzi tylko o to, byśmy szli za nim. Z prostotą i szczerością, nie pozwalając się oszukiwać i rujnować przez różne interpretacje wątpliwej wartości...
W naszym skromnym zakresie, wybór ideału życia i działalności św. Maksymiliana, jaki uczyniliśmy, by urzeczywistniać wytyczne Soboru, okazał się nadzwyczaj owocny i nadspodziewany w dzisiejszych warunkach. Owocność ta wystarcza nad miarę, byśmy zrozumieli aktualność ideału św. Maksymiliana. A jest to aktualność trwała, gdyż Niepokalana jest i będzie zawsze płodnością, a stąd aktualnością.
Rzeczą jednak istotną jest zacząć od przykładnego życia franciszkańskiego, gorejącego miłością Boga i braci, od życia autentycznej modlitwy codziennej - długiej i gorliwej, od autentycznego ubóstwa serafickiego, którego pragnie się i które się kocha radośnie, od autentycznej pokuty, podjętej z najwyższą miłością, od autentycznej gorliwości apostolskiej, która każe poświęcić się sprawie bez zastrzeżeń: a to wszystko z Niepokalaną w sercu i w Sercu Niepokalanej, by dać się przekształcić w Jezusa ubogiego i ukrzyżowanego!
R.N.: Ojcze Prowincjale, dziękuję za tę wspaniałą lekcję, z której skorzystamy również w Polsce.


