Na Zachodzie odzywają się coraz bardziej niepokojące głosy w związku z nasilaniem się choroby AIDS. Tygodnik francuski "France Catholique" zamieścił niedawno (w numerach 2119 i 2130) dwa artykuły na ten temat, napisane przez Rene Lejeune’a. Oto ich streszczenie, z podkreśleniem zasadniczych myśli autora.
W Afryce już w ponad 20 krajach znaleziono ofiary AIDS. "Nie można już wątpić, że wielka część tego kontynentu zostanie zdziesiątkowana przed rokiem 2000... Plaga nie oszczędza nawet dzieci: w Zambii stanowią one już czwartą część ofiar. Główną tego przyczyną są: zakażenie śródmaciczne, karmienie piersią i transfuzje krwi. Sytuacja pogarsza się szybko. Niedostateczność środków zaradczych, trudności w komunikacji, ignorancja i beztroska ludności przygotowują eskalację plagi".
Francja stoi na drugim miejscu w świecie zachodnim co do liczby zarejestrowanych wypadków: 1221 na początku 1987 r. Powie ktoś, że to liczba niewielka. Ale liczba "nosicieli utajonych", nazywanych skandalicznie nosicielami "zdrowymi", wynosi już 150 000 osób, a na pewno jest to liczba zawężona w stosunku do stanu rzeczywistego. I właśnie ta liczba niepokoi, tym bardziej, że podwaja się ona co dziesięć-dwanaście miesięcy. A bezpośrednim tego powodem są: homoseksualizm, tzw. wielopartnerstwo seksualne i używanie przez narkomanów strzykawek nie odkażonych. Przy tym rytmie można przypuszczać, że w roku 1992 Francja stanie wobec problemu 2,5 miliona "nosicieli" choroby AIDS. To już przyprawia o zawrót głowy. Co będzie dalej, tego nawet wyobraźnia nie ogarnie.
Według Rene Lejeune’a zdążamy wprost do tego, co może być "wielką katastrofą w historii ludzkości". Już w niektórych krajach Afryki usuwa się ze szpitali chorych na AIDS. "To będzie wtedy era chrześcijan: godzina samarytaninów. I na to też trzeba się przygotować. Należy bez zwłoki wyczulać sumienia wiernych, przygotowywać ich na ten bolesny okres, wysilić wyobraźnię przy opracowaniu planu pogotowia chrześcijańskiego dla chorych opuszczonych".
Co robić, by uniknąć katastrofy? Dla Rene Lejeune’a, jak dla większości naukowców, którzy badają okiem obiektywnym chorobę, środek zaradczy jest przede wszystkim ludzki. Nie można bowiem liczyć na szczepionkę przed upływem pięciu lat, a nie wiadomo też, czy będzie to szczepionka skuteczna: niektóre choroby, jak malaria, trąd czy śpiączka afrykańska, opierają się wciąż w walce, jaką prowadzi z nimi medycyna. Zresztą już jest wiadome, że istnieje kilka wirusów AIDS, które nadto przechodzą przez proces mutacji.
Jest więc sprawą pilną, aby zaprzestano ukrywać, że istnieje związek między rozszerzaniem się choroby a wykroczeniami seksualnymi przeciw naturze. Odpowiedzialność świata "środków przekazu" jest w tym względzie ogromna: one to najczęściej wywołują i potęgują ruch, który wiedzie do rozwiązłości obyczajowej, jaką dziś widzimy. Jednym z dramatów w omawianej sprawie jest to, że największy procent zboczeń przeciw naturze spotyka się w tym świecie i tym niewątpliwie należy tłumaczyć zbytnie milczenie mass mediów w tej dziedzinie. "Francjo, czy chcesz zdechnąć?", - pyta brutalnie Jan Maria Paupert w swej ostatniej książce, która ukazała się w roku 1986.
"W ciągu tego wieku - kończy Rene Lejeune - powtarzały się ostrzeżenia Nieba. Towarzyszyły im apele do nawrócenia, przynaglające wezwania do modlitwy i postu. Duch racjonalistyczny i scjentystyczny naszej epoki, który zaraził też wielu chrześcijan, gardzi znakami, objawieniami i ostrzeżeniami. Najbliższe dziesięciolecie, ostatnie w tym wieku i w tym tysiącleciu, pokaże, jak drogo to kosztuje, gdy człowiek wykuwa sobie prawa", nie oglądając się na przykazania Boże.
