Głośna muzyka

Zagrożenia duchowe

Muzyka różną rolę odgrywa w dziejach ludzkości. Bywa wyrazem oddawanej chwały Panu Bogu, formą modlitwy błagalnej lub dziękczynnej, czynnikiem stwarzającym odpowiedni nastrój do rozmowy z Bogiem. Bywa sposobem wyrażania radości, miłości; boleści i smutku. Słuchamy muzyki, by uspokoić nerwy, by doznać ukojenia, by delektować się harmonią i pięknem. Gramy czy słuchamy, by odpocząć, by zdobyć natchnienie.

Muzyka bywa też narzędziem do spopularyzowania określonych treści, służy jako nośnik tekstu słownego, który dzięki melodii ma łatwiej utrwalić się w pamięci. Wartość takiej muzyki determinowana jest wówczas poprzez ów tekst, służy więc dobrej lub złej sprawie. Melodie nieraz kojarzą się z jakimś powszechnie znanym tekstem. Wówczas sama melodia starcza, by wywołać określone reakcje, patriotyczne lub buntownicze, militarystyczne lub kojące, pobożne lub bluźniercze, wzniosłe lub wulgarne.

Świadomi tego różni przywódcy sterują nastrojami publicznymi popularyzując określone pieśni. W wielu kulturach specjalne rytmy i melodie służą mobilizowaniu do czynów wojennych, inne do zabawy czy orgii. Nieraz obserwujemy w doniesieniach telewizyjnych, jak różnym demonstracjom politycznym, karnawałowym czy imprezom sportowym towarzyszą określone tańce i muzyka, mające zjednoczyć tłum we wspólnym dążeniu. Nie zawsze są to dążenia godziwe. Na ogół uczestniczący nie zdają sobie z tego sprawy, że są manewrowani przez tych, co dysponują orkiestrą, bębnami czy głośnikami. Poddają się magicznej mocy rytmu i muzyki ulegając zbiorowej psychozie.

Muzyka popularna

W ostatnich latach obserwujemy ciekawe zjawisko w dziedzinie muzyki popularnej dziś już mające zasięg globalny. Na świato[318]wych listach przebojów od piosenkarstwa stopniowo poprzez jazz, rock, pop doszliśmy do heavy metal. Ostatnio furorę robią teledyski, a więc liczy się nie tylko przekaz dźwiękowy, ale i zespół śpiewający do oglądania. W pogoni za innością szuka się najprzeróżniejszych udziwnień. Śpiewający zachowują się anormalnie, miotają się, prężą muskuły, robią wulgarne gesty; ubrani są w różne makabryczne stroje z symbolami czarnoksięskimi, satanistycznymi, bluźnierczymi. Słów na ogół dokładnie nie słychać, bo muzyka jest zbyt głośna, by sobie uświadomić treść tekstów. Raczej trafia do podświadomości. Rażące światła migają przeraźliwie. Obraz wiruje jak plamy przed oczyma w czasie zawrotów głowy. Odtwórcy udają lub nawet są w stanie narkotycznego zamroczenia. Próbują wprowadzić słuchaczy w stan zbiorowej ekstazy. Na teledyskach ukazuje się ten szał słuchających, któremu mają też się poddać telewidzowie. Cała ta sprawa pachnie piekłem i elementy świadomie sataniczne nie należą w niej do rzadkości.

Taniec

Podobną ewolucję przeszedł taniec. Kiedyś był to chód w rytm muzyki z ledwie okazyjnym dotknięciem rąk i wymianą słów. Potem przyszedł walc, stały kontakt partnerów w tańcu i możliwość rozmowy. Następnie tango (wyraz ten znaczy po łacinie "dotykam"), z przyciskiem ciała do ciała - oburzano się wówczas bardzo na to. W latach sześćdziesiątych tańczono cheek to cheek (policzek do policzka), z szeptaniem do ucha, bliżej nie można. Jako reakcja przyszedł twist, taniec bez dotykania partnera, na odległość, bez rozmowy. Wreszcie - każdy tańczy sam, a właściwie wszyscy razem, jak w czarnej Afryce. Taniec stał się swego rodzaju zbiorową gimnastyką, wibracją ciała, poddawaniem go różnym wygibasom dla samej przyjemności zmęczenia się.

Trans

Dla obserwujących taką dyskotekę jest oczywiste, że tańczący popadają w swego rodzaju trans. Jest tam duszno, gorąco, hałas niesamowity, światła oślepiają. Nowicjusz zwykle jest przerażony. Wydaje mu się, że nie wytrzyma. Ale bywalcy zapewniają: "Nie przejmuj się. Włącz się. Wytrzymasz". I rzeczywiście. Jak ktoś się podda nastrojowi, to nie tylko wytrzyma, ale i polubi.

Tylko zastanówmy się, co polubi. Hałas, duchotę, oślepienie? Czy może tekst przebojów, których słów nie słyszy? Na pewno nie. Polubi atmosferę zapomnienia, wtopienie się w zbiorowy szał. Muzyka rockowa jest w rytmie odpowiadającym rytmowi serca. Poddawszy się jej, uzyskuje się synchronizację bicia serca z rytmem muzyki. I oto celowo wprowadzone zmiany rytmu wywołują arytmię serca, sensacje fizjologiczne, wprowadzające w stan anormalny.

W stan anormalny można się wprowadzić narkotykami, hipnozą i właśnie oszałamiającą muzyką. Wywołany szał jest w jakimś stopniu pokrewny ekstazie religijnej (coś jakby zachowanie derwiszów wyjących). Tylko, że nie o religię tu chodzi. Przekaz świadomie lub z głupoty podawany za pomocą tej muzyki jest buntowniczy, erotyczny, bluźnierczy czy wręcz diaboliczny.

Nie poddawajmy się tym szałom. Przeżywajmy muzykę w stanie normalnym, gdy w pełni odpowiadamy i selektywnie przyjmujemy podawane treści. Nie dajmy sobie mącić w głowie. Zamiast ubolewać nad satanizmem i narkomanią, szerzącą się z Jarocina czy z USA, trzeba popularyzować muzykę łagodną, przyjemną, uduchawiającą, piosenkarstwo o godziwej treści i formie.

Właściwie moda na dobrą muzykę nigdy nie minęła. Zawsze był na nią popyt. Zawsze była fascynacja piosenką, tańcem towarzyskim, muzyką sakralną. Obecna moda na muzykę głośną, hałaśliwą, minie. Chodzi o to, by minęła jak najszybciej.