Młody Rycerz Niepokalanej (1)
Facjata pałacu, gdzie mieszka pseudo-szczęście, czyli szczęście pozorne, zachwala przyjemności, bogactwa, rozrywki i tak dalej. Nie tam jednak jest szczęście. Z wnętrza pałacu dochodzą nieustannie echa innych głosów: Pustki, Niepokoju, Nudy.
Bogactwo nie wystarcza·, by uszczęśliwić. Nie zadowoliło tych osiemdziesięciu milionerów, którzy w jednym roku popełnili samobójstwo w Stanach Zjednoczonych.
Nie można brać przyjemności za szczęście.
Wielu, sądząc tak, oddaje się nałogom, ale znajdują tylko poniżenie, niesmak, wyrzuty sumienia, śmierć przedwczesną, a może i potępienie wieczne. Przyjemności nieumiarkowane nikogo nie zadowalają.
Wielu młodych odczuwa pustkę życia pozbawionego ideałów. Zamiast wypełnić to życie zadowoleniem ze spełnionego obowiązku, z ochotnego poświęcenia się dla szlachetnej sprawy, wolą często maskować tę pustkę wesołością prostacką i niepohamowanym podnieceniem. Nie ta droga prowadzi do szczęścia.
Szczęście prawdziwe można sobie wyobrazić jako "szlachetną Panią, spokojną i dyskretną, która rezyduje w zamku duszy, zna swoje skarby, powiększa je i nimi się rozkoszuje. Często pozwala zobaczyć się z zewnątrz poprzez okno twarzy, ukazując uśmiech, urzekający strój rozumnej istoty, którym nie mogą się przyozdobić ani zwierzęta, ani najpiękniejsze kwiaty".
Szczęście bawi się w chowanego. Ukrywa się, gdy go szukamy samolubnie, a zjawia się, kiedy zapominając o sobie zajmujemy się tym co szlachetne: obowiązkiem, cnotą, dobrem bliźniego, Bogiem. Szczęścia tego nie zamącą wydarzenia. Gdy z ich powodu niemądrzy smucą się i rozpaczają, mądrzy czerpią z nich cierpliwość, pokój, radość. Faktycznie, dusza szczęśliwa odkrywa u podstawy i w istocie każdego bytu i każdego wydarzenia to, co daje im jedność i wartość: cel najszlachetniejszy, a tym celem to pomóc nam chwalić Stwórcę, nieskończenie dobrego i pięknego, i zjednoczyć się z Nim doskonale, i tak się uszczęśliwić...
Wszyscy ludzie szukają szczęścia i sam Bóg pragnie, aby wszyscy byli szczęśliwi. Wiele razy powtarza to Pismo Święte i liturgia. "Pokój mój daję wam", "Nikt nie będzie mógł zabrać wam mojej radości", "Radujcie się w Panu", "Alleluja"... A więc radość jest możliwa w każdej okoliczności życia.
Niestety, wielu jest takich, którzy jej nie znajdują. Ci szukają jej tam, gdzie jej nie ma: w rozwiązłości, w niedozwolonych przyjemnościach... Powiada Arystoteles, że radość towarzyszy czynowi doskonałemu. W konsekwencji czyn, przeciwny sumieniu i obowiązkowi, będąc ze swej istoty wadliwy, może najwyżej dać jakąś przelotną przyjemność, po której nastąpi głęboki i długotrwały smutek.
Herman Cohen, nawrócony z judaizmu, pisze: "Szukałem szczęścia wszędzie: w tańcach, w bankietach, w bogactwie, w chwale, w rozkoszach, w rozrywkach - i nie znalazłem go. Odkryłem je dopiero w Religii i w zaciszu klasztornym. Teraz posiadam szczęście, a moje zadowolenie jest pełne".
Są i tacy, co szukają szczęścia tam, gdzie ono znajduje się rzeczywiście, ale nie zawsze udaje im się je znaleźć. Jeżeli bowiem napotkają cierpienie, które jest głównym wrogiem szczęścia, i nie wiedzą, jak je przezwyciężyć, pogrążają się w morzu goryczy.
A przecież udręki nie powinny być przeszkodą do radości. "Pszczoła - mówi Gar-Mar zbiera miód z kwiatów, a dusza może go wyciągnąć nawet z cierni; patent na to ma chrześcijaństwo"...
"Znalazłam wreszcie swoje prawdziwe życie - powtarzała w Sao Paulo dziewczyna z arystokracji, leżąc miesiące w szpitalu z powodu gruźlicy. - Dotąd nie umiałam ani myśleć, ani odczuwać, ani kochać samodzielnie; byłam niewolnicą konwenansów społecznych. Nareszcie w tej samotności, w tej niemocy fizycznej, odnalazłam siebie samą i poczułam się dogłębnie szczęśliwą".
Tłumaczono z jego książki Il controllo del cervello e delle emozioni.
