Było ich dwoje. Przyszli wieczorem.
Szukali noclegu. Pytali i mnie.
Nie wyglądali na takich, którzy mają czym płacić.
Miejsc nie ma, przykro mi - powiedziałem.
Skąd mogłem wiedzieć, że to święte Małżeństwo,
że to Święta Rodzina.
Gdybym wiedział, to odszukałbym ich.
Zaprosił do siebie wraz z Nowonarodzonym.
Dałbym najlepszy pokój. Nieodpłatnie.
Skąd mogłem wiedzieć?...
A tak to...
Kazali go wychłostać, ubiczować.
Przybić do krzyża.
Nie wyglądał na złoczyńcę.
Ale... skoro kazano...
Skąd mogłem wiedzieć, ja prosty Rzymianin,
że to Zbawiciel, Syn Boży.
Gdybym wiedział, nie wykonałbym tej roboty,
ryzykując żołd czy nawet życie.
A tak to...
Chciał podbić świat cały dla Niepokalanej.
Budował baraki, pisał, drukował, przemawiał.
Inni mu pomagali. Ja nie.
Miałem swoich sporo spraw na głowie.
Prosił o pomoc.
Teraz nie mam czasu, przykro mi - powiedziałem.
Skąd mogłem wiedzieć, że to Święty.
Gdybym wiedział...
A tak to...
Aresztowałem go. Było to zimą.
Kazałem mu włożyć pasiak oświęcimski.
Znęcałem się nad nim, wyniszczałem go.
Dobiłem zastrzykiem i spaliłem.
Skąd mogłem wiedzieć, że to Święty.
Gdybym wiedział...
A tak to...
Odmówiłem noclegu, jedzenia.
Podniosłem na niego rękę i głos.
Gdy prosił o pomoc, odwróciłem się plecami.
Rzuciłem nań oszczerstwo. Popsułem opinię.
Wypchnąłem z kolejki.
A gdy szukał wolnego miejsca w pociągu,
ja czytałem pilnie popołudniową gazetę.
Skąd mogłem wiedzieć, że ta istota
to człowiek.
Gdybym wiedział...
A tak to...

