Gdyby nie Cudowny Medalik i Różaniec...

Matka Boża w moim życiu (44)

Pragnę z całego serca przeprosić za długie milczenie z mojej strony. Jedynym kontaktem z ukochanym Niepokalanowem był otrzymywany regularnie "Rycerz" Niebieskiej Panienki. To właśnie dzięki "Rycerzowi" moja rodzina ocalała.

Popadłem w rozterkę psychiczną. Do tego doszło nieodpowiednie towarzystwo, wyjazdy poza dom rzekomo służbowe. Ale Najświętsza Matuchna czuwała, ażebym nie spadł w przepaść.

Doznałem osobiście wielu doświadczeń. Zdałem sobie sprawę, że są to widoczne znaki od Boga i najdroższej Matki.

Momentem przełomowym była krótka, lecz bardzo ciężka choroba, a potem śmierć mojej matki. Doszła choroba ojca i wtedy zrozumiałem, że tak dalej iść przez życie nie można.

Zerwałem niepożądane więzy towarzyskie, zrezygnowałem z powierzonej mi funkcji społecznej w stolicy i postanowiłem wrócić do rodziny. Mam przed oczyma łzy żony i córeczki: łzy pełne goryczy, gdy opuszczałem dom, i łzy radości, kiedy minął ten marazm rodzinny.

Wierzę, że stało się to tylko dzięki Najświętszej Panience, do której płynęły ich gorące modlitwy. Po pojednaniu się z Bogiem i wspólnej rodzinnej modlitwie zaczęliśmy odbudowę naszego rodzinnego gniazda.

Od tamtej pory (upłynęło już kilkanaście miesięcy) zawsze z całą rodziną ochotnie klękamy do modlitwy, wierząc i ufając, że Matka Najświętsza nas przytuli i uchroni od zła. Zrozumieliśmy, że kiedy jest więcej kłopotów i zmartwień, wtedy więcej trzeba gorącej modlitwy, a sprawy na pewno zostaną pomyślnie rozwiązane.

Przewielebny Ojcze, to oddanie się w ręce Najświętszej Panienki pozwoliło nam przetrwać "burzę", a jednocześnie umocnić naszą wiarę. Serdecznie Jej za to dziękujemy.

Październikowe uczestnictwo z całą rodziną w nabożeństwach różańcowych włączyło nas jeszcze ściślej w naszą wspólnotę parafialną. W celu pogłębienia swojej wiary zostałem słuchaczem Studium Katolickiej Nauki Społecznej zorganizowanym przez KUL, a wspólnie z żoną chodzimy na spotkania do Klubu Inteligencji Katolickiej. Chcemy w ten sposób lepiej służyć naszej wspólnocie parafialnej i doskonalej wypełniać wolę Bożą.

Osobiście dziękuję z całego serca Matce Najświętszej za dotychczasową opiekę i otrzymane łaski. U Jej stóp składam troski i zmartwienia codziennego życia, prosząc o dalsze błogosławieństwo.

Jestem pewien, że gdyby nie Cudowny Medalik i Różaniec, nigdy nie mógłbym tak żyć jak teraz. Wielką pomocą był dla mojej poprawy "Rycerz Niepokalanej" i św. Maksymilian, czciciel Maryi. To właśnie lektura "Rycerza" wzmacniała ufność do Najświętszej Panienki.

Przewielebny Ojcze, wierzę, że "Rycerz Niepokalanej" będzie nadal pomocą nie tylko dla mnie, ale i dla innych w umacnianiu wiary, miłości i poszanowania bliźniego...