Prądy czasu
Wyrazem mentalności, przynajmniej pewnej części społeczeństwa, są pojawiające się od czasu do czasu książki, które miłość ludzką i osobową sprowadzają do samego obcowania cielesnego. Ta postawa hedonistyczna, nie licząca się ze skutkami psychicznymi i z szacunkiem dla osoby, nie ma nic wspólnego z miłością. Jest to skrajny przykład zdegradowania ciała i sfałszowania pojęcia miłości.
"Złe spojrzenie"
Godność osobowa zarówno własna, jak drugiego człowieka, jest nam "zadana" i dostrzeżenie jej jest powierzone tak kruchemu narzędziu jak "moje dobre patrzenie". Zauważenie w drugim człowieku jego godności jest dla tego, który patrzy, potwierdzeniem jego własnej godności i ubogaceniem duchowym; każde natomiast "złe patrzenie", niezgodne z osobową godnością człowieka, jest związane ze zwątpieniem w swoją własną godność osobową i zaniżeniem spraw{-89-}ności duchowych: przede wszystkim i wprost jest śmiercią dla miłości. "Złe patrzenie" jest związane z pominięciem całego bogactwa osobowego człowieka, które przestaje być ważne. "Złe patrzenie" jest zacieśnieniem osoby do ciała, potraktowanego nie jako wyraz miłości, ale jako "rzecz dla mnie". Drugi człowiek staje się narzędziem, własnością, jakimś tylko środkiem mojej własnej przyjemności. Osoba pici przeciwnej "służy" wtedy do zaspokojenia mojej potrzeby seksualnej. Takie "złe patrzenie" zawsze jest związane z brakiem opanowania u osoby, która patrzy pożądliwie i zdradza brak integracji osobowej.
"Dobre spojrzenie" Jezusa z krzyża
Jezus, sam bez grzechu, przyjął na siebie skutki grzechu i wskazał nam drogę wyzwolenia. Zbawiciel odczuł trwogę konania w Ogrójcu. Wtedy wypowiedział jakże ludzkie słowa: "Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty" (Mk 14,36). I na Niego ciało "napierało", domagało się swoich praw. Jezus jednak w sposób doskonały okazał panowanie ducha nad ciałem. Jako Bóg mógł w każdej chwili wycofać się z męki, jednak zapanował do końca, aż do śmierci włącznie. .Jest to zwycięstwo miłości do człowieka nad egoizmem domagającym się sfolgowania. W Jezusie ciało stało się bezwzględnym wyrazem miłości, nie szukał bowiem swego, ale dobra dusz aż do śmierci ciała. Ta Jezusowa miłość ma moc wybawienia nas od "przymusu" ciała, ponieważ jest On Bogiem i dlatego stał się drogowskazem "ku wyzwoleniu". Św. Paweł potwierdza tę moc wyzwalającą krzyża dla nas w słowach: "A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami" (Ga 5,21). W Chrystusowej miłości odkupieńczej nie było żadnego egoizmu, ani żadnego nieopanowania.
Osoba jako zadanie
Ciało ludzkie próbuje "narzucić" swoje prawa osobie. Są to prawa analogiczne dla rządzących stworzeniami nie będącymi osobami. Ciało nieuczone poddania duchowi jest zdolne niejako zapanować nad wolnością osoby. Z faktu, że człowiek nie należy do jakiegokolwiek gatunku zwierząt, ale jest homo-sapiens, czyli jest osobą, wynika jasno, że nie możemy przyjąć jako ludzkiej postawy ulegania "presji" ciała, wynikającej z niezdolności opanowania "przymusu" ciała. Człowieka obowiązuje ludzki, tzn. opanowany i godny stosunek do własnego ciała jak i do ciała drugiego człowieka. Taki mamy wzór zbawczy w Jezusie Chrystusie. Norma osobowa domaga się tego, by nie wypuścić "wodzy z rąk", tzn. nie dać się "wciągnąć" ciału na tyle, by nie kontrolować w sposób wolny swego działania. Współżycie małżeńskie jest wypełnieniem nakazu Bożego i zjednoczeniem z drugą osobą, a nie wyłącznie z jej ciałem, obowiązuje więc czujność, by nie szukać związku tylko "dla ciała". Wielu szukając tylko "ciała" nie doświadcza radości "panowania" nad sobą, zwycięstwa nad ciałem, ani radości ubogacenia drugiego człowieka.
Uwagi końcowe
Dziś, niestety, bardzo wielu nawet wierzących i praktykujących nie pyta, jak mają żyć zgodnie z własną godnością osobową. Dlatego nawet w małżeństwach starających się unikać grzechów, niejednokrotnie silniejsza postawa użycia i nieopanowania sprawia, że przynajmniej co jakiś czas pojawia więc owoc "złego patrzenia" w postaci naruszenia normy moralnej. Nie da się wprowadzić pokoju w życie ludzkie i małżeńskie, gdy ścina się tylko chwasty bez wyrwania korzenia, gdy zamiast opanowania i wstrzemięźliwości szuka się sposobu, by nie było grzechu, przy jednoczesnym podleganiu "presji" ciała. Włączenie w dzieło zbawcze Chrystusa to poddanie ciała osobie ludzkiej, a człowieka Bogu. Jezus bowiem przyszedł "wypełnić Wolę Ojca". Przyswojenie sobie tego wzoru, jaki mamy w Jezusie, jest niemożliwe bez ciągłych wysiłków i swoistego "przesilenia" się w człowieka ciała i ducha. Opanowanie siebie wprowadza ład w życie człowieka i w całą dziedzinę odniesień wzajemnych męża i żony. Nie zawsze małżonkowie zdają sobie sprawę z tego, że gdy coś się nie układa, trzeba pytać: Czy staramy się pomóc sobie wzajemnie w opanowaniu, czy raczej egzystujemy dla siebie jako "przedmiot użycia". Zwycięstwo bowiem ducha nad ciałem wprowadza harmonię utraconą w raju i obfituje w owoce Ducha: "Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie" (Ga 5,22).
