O. dr hab. Benigny Dyczewski, franciszkanin, socjolog pracujący na KUL, zorganizował ankietę wśród polskich uczestników uroczystości kanonizacyjnych św. Maksymiliana Kolbego w Rzymie. Poprosił mianowicie o wypowiedzi na temat: "Moje przeżycia z Kanonizacji O. Maksymiliana Kolbego". Niżej zamieszczamy niektóre odpowiedzi. Ujmujemy je pod wspólnym tytułem: "Gdy niebo dotyka ziemi", który jest zdaniem zaczerpniętym z ankiety. Wszystkie wypowiedzi zamierzamy wydać w formie książki.
* * *
Radość do łzawych uniesień, że dane mi jest przeżywać tak doniosłą dla Kościoła Powszechnego chwilę wyniesienia na ołtarze naszego Świętego; Świętego, który dał praktyczne świadectwo przykazania miłości bliźniego. Tym bardziej, że dokonał tego w warunkach podeptania godności człowieczej.
rzemieślnik, lat 57
Nabrałem przekonania do głoszenia w obecnym okresie konieczności służenia jeden drugiemu od najdrobniejszych spraw w życiu codziennym do spraw wielkich ogólnospołecznych, jako wstępny warunek potrzebnej nam Polakom jedności działania. (...) Na pewno będzie mi służył jako wzór człowieka czynu i oddania ludzkiej sprawie w mojej społecznej pracy nad jednością godnego działania Polaków.
pracownik naukowy, lat 52
Postanowiłam więcej pracować nad sobą, modląc się o błogosławieństwo św. Maksymiliana.
krawcowa, lat 35
Ojca Maksymiliana - mogę powiedzieć znałem osobiście. Witałem się z nim kilkakrotnie. Nie przypuszczałem nigdy, że doczekam się jego wyniesienia na ołtarze. Wraz z nim wyniesiona została na ołtarze raz jeszcze niejako cała Polska, a przede wszystkim-anonimowi Męczennicy obozów zagłady (...).
zakonnik, lat 76
Przeżyłam wiele wzniosłych religijnych, patriotycznych chwil, które umocnią mnie w dalszym życiu w drodze do Boga obok moich bliźnich, których chcę traktować tak, jak ich traktuje Ojciec św. Jan Paweł II i jak ich traktował O. Maksymilian Kolbe, święty i męczennik. W moim życiu jako pielęgniarki, jest to bardzo ważne zadanie życiowe.
(...) Oto moment największego triumfu Człowieka Upodlonego przez okupantów; uwielbienie i szacunek przedstawicieli tylu narodów, a zwłaszcza polskiego i niemieckiego. (...) rzecz nie do pomyślenia przed czterdziestu laty: wspólna Msza Polaków i Niemców, których złączyła tu ofiara św. Maksymiliana... Zapoznał mnie (wyjazd na kanonizację) z wieloma szczegółami z życia Świętego, pozwolił zrozumieć wielki sens jego ofiary: dobro rodziny tak ważne, chyba najważniejsze po Bogu i wierze w Niego.
lekarz, lat 48
Nabożeństwo kanonizacji było dowodem wielkiej skruchy nie tylko na placu Piotrowym, ale ludzie całego świata, którzy tam przybyli, łączyli się swymi uczuciami miłości do Boga, który przyjął w poczet swych świętych Ojca Maksymiliana. Za jego szla[45]chetne życie i męczeńską śmierć z miłości do brata, Królowa niebios ukoronowała naród polski koroną łaski, dzięki której namiestnik Chrystusa - Polak wyniósł na ołtarze jako świętego męczennika Polaka Ojca Maksymiliana. O jakże piękna i chyba niepowtarzalna w historii uroczystość, a dla mnie wielki dar Boży, że mogłem uczestniczyć jako Polak z głębokim upokorzeniem a zarazem dumą.
rolnik, lat 59
Wyjeżdżałam z intencją, by w Rzymie, w okolicznościach kanonizacji modlić się za bardzo, bardzo wielu, w szczególności za środowisko, w którym żyję i pracuję. Miałam przeświadczenie, że jadę nie dla siebie-jakby "oddelegowana" dla innych (...)
(...) Doszła do mnie świadomość dokonywania się czegoś wielkiego, czego nie można pojąć umysłem ani objąć sercem. Wydawało mi się, że w czasie odmawiania Litanii do Wszystkich Świętych i proklamacji świętym O. Maksymiliana niebo dotyka ziemi...
nauczyciel akademicki, lat 50
Jestem w trzecim zakonie św. Franciszka i św. Maksymilian jest z mojego terenu. Chciałbym przez to wielkie wydarzenie historyczne pogłębić swoją wiarę i tak bardzo ukochać Niepokalaną jak św. Maksymilian.
rolnik, lat 46
Udział w uroczystościach kanonizacyjnych odegrał wielką rolę w moim życiu. Gorliwiej modliłem się do Boga. Przez powyższe uroczystości większy mam szacunek dla ludzi, oddałem swe modły za rodzinę i Polaków w kraju i za granicą. Do zakonu franciszkańskiego mam większy szacunek, bo poznałem wielu zacnych braci i ojców, oddanych Matce Niepokalanej. Udział w uroczystościach kanonizacyjnych O. Kolbego wpłynął na mnie dodatnio. Świętego Maksymiliana wziąłem sobie za patrona i w modłach oddaję swą rodzinę pod jego opiekę
malarz, lat 50
Najważniejszym motywem mojego wyjazdu były prośby tych księży oraz ludzi świeckich, którzy nie mieli żadnych możliwości wyjazdu na tak wielką uroczystość, jaką była kanonizacja O. Maksymiliana Kolbego. (...) aj będę mogła chociaż opowiedzieć im to wszystko, co widziałam i przeżyłam (...)
emerytka, lat 59

