Zakon Braci Mniejszych od początku swego istnienia ujawnił duże dążności do nawracania niewiernych. Ile na tym polu położył zasług wogóle - tutaj tego nie będziemy rozpatrywali. Weźmiemy tylko pod uwagę misje polskich franciszkanów, jakie prowadzili na sąsiadujących z nami ziemiach, Rusi i Litwy. Skąpe wiadomości z tych czasów, choć trochę pozwolą nam poznać zasługi tych misjonarzy, położone dla wspomnianych ludów.
O misjach franciszkańskich na Rusi słychać już było około roku 1268. Jakie w tym czasie rozwinęli prace, szczegółów nie posiadamy. Wiemy, że wówczas akcję podobną utrudniały napady Tatarów, wyludniające Kraj i niszczące wszystko, O ile tedy działali z przerwami, to w każdym razie cicho i bez rozgłosu. Działalność stałą widzimy dopiero w wieku XIV. Panujący wówczas Bolesław-Jerzy, katolik, sprzyjał franciszkanom, którzy pomagali mu w szerzeniu cywilizacji łacińskiej. Franciszkanie tamtejsi tworzyli osobną wikarię i kilka klasztorów. Z tego czasu posiadamy wiadomość o zabiciu kilku franciszkanów we Lwowie, podczas napadu Tatarów. Kiedy Ruś została wcielona przez Kazimierza Wielkiego do Polski, franciszkanie odegrali znakomitą rolę w kolonizacji tego kraju. Rozumiał ten wielki król, jak wielką pomoc miał w zakonnikach, Toteż starał się stolice biskupie obsadzać zakonnikami franciszkańskimi.
Duszpasterstwo parafialne spoczywało przeważnie w rękach misjonarzy. Z pierwszych tamtejszych biskupów franciszkańskich należało by wymienić: bł. Jakuba Strzemię; Eryka Winsena i Andrzeja Jastrzębca. Z tych Jakub Strzemię odznaczył się świętością życia; w wieku XVIII został beatyfikowany. Przez zbliżenie się do ludu i umiejętne z nim obchodzenie się, zrobił wiele dobrego.
Za czasów Ludwika Węgierskiego, Jadwigi i Jagiełły mnożą się klasztory franciszkańskie. A chociaż później duszpasterstwo przejdzie w ręce duchownych świeckich, franciszkanie nadal będą wpływali dodatnio na lud, przez urządzanie nabożeństw, słuchanie spowiedzi itp. posługi duchowne. Na Litwie podobno już za Giedymina mieli franciszkanie swoje kościoły w Wilnie i Nowogródku. Obok nawracania pogan, opiekowali się garstką znajdujących się tam katolików. Książę Giedymin używał franciszkanów jako swoich sekretarzy. Byliby wówczas dokonali wiele dla wiary, gdyby nie intrygi Krzyżaków.
Następca Giedymina, Olgierd z życzliwością odnosił się do misjonarzy. Za jego czasów przybyło z Mazowsza około 14 franciszkanów. Ci z zapałem zabrali się do ewangelizacji Litwy.
Na to krzywym okiem patrzyli kapłani pogańscy. Kiedy nadarzyła się im odpowiednia sposobność, napadli na mieszkanie franciszkanów. Z siedmiu pojmanych ścięto. Innych siedmiu zbiegłych i wykrytych na górze, zwanej Łysą, ukrzyżowano, a ciała ich przybite do krzyża wrzucono do rzeki Wilejki. To jednak nie zniechęciło pozostałych franciszkanów; na ich miejsce przybyli inni i dalej prowadzili pracę misyjną.
I znów około roku 1374, horda zbuntowanych Tatarów, za poduszczeniem pogan, wymordowała około 36 zakonników.
Mimo tych prześladowań, misjonarze przygotowali grunt pod przyszłe nawrócenie Litwy.
Pierwszym biskupem w Wilnie został franciszkanin, Andrzej Wasiłło. Z całą gorliwością przedsiębiorczego działacza, zabrał się nowy biskup do pracy nad ewangelizacją i zaprowadzeniem kultury w powierzonym mu narodzie. A kiedy umarł w 1398 r., był opłakiwany przez duchownych i świeckich.
Nawrócenie Litwy, jak z tego widzimy, wraz z konsekwencją polityczną i kulturalną, jest czynem wysokiej zasługi polskich franciszkanów.
W ostatnich czasach, dzięki Niepokalanej mogliśmy założyć placówkę misyjną w Japonii.