Otrzeźwienie narodowe
Nie po raz pierwszy w historii Polski plaga pijaństwa urosła do rozmiarów klęski narodowej. Stan zagrożenia zmusza nas wszystkich do szukania sposobów samoobrony, do podejmowania zbiorowych inicjatyw, do walki o przetrwanie. Pomocą w takim działaniu będzie refleksja nad historią alkoholizmu, tej choroby społecznej, która od kilku wieków splata się z losami naszego narodu.
* * *
Za początek naszego pijaństwa uważa się pijaństwo szlacheckie. Istnieje powszechnie legenda o tym, jak to polska szlachta przepijała Rzeczpospolitą. Jest to jednak znaczne uproszczenie, bowiem w wieku XVI i XVII pijano przede wszystkim wina. Kraj eksportował zboże i gorzałka była słaba i droga. Na wsi pijano głównie piwo. Dopiero w XVIII w. nastąpiła zmiana struktury spożycia alkoholu. Kurczy się zachodnioeuropejski rynek zbożowy i maleją dochody majątków ziemskich. Wtedy też zaczyna być powszechnie stosowany przymus propinacyjny. Było to prawo (istniejące od XV w.) zmuszające poddanych do systematycznych zakupów określonych ilości wódki w pańskiej gorzelni. Nadwyżki zboża zaczęto intensywnie przerabiać na gorzałkę. Ocenia się, że w okresie przedrozbiorowym spożycie spirytusu wynosiło ok. 2 litrów na głowę. Taki stan rzeczy nie budził jednak niepokoju, a i nie zdawano sobie wówczas sprawy z istoty oddziaływania alkoholu na organizm. Wódkę traktowano m.in. jako napój dający siły do wykonywania najcięższej pracy.
Już wtedy jednak nietrzeźwość była gromiona z ambon jako grzech i przywara stanowa. W 1671 roku pijar, spowiednik Jana III Sobieskiego, o. Papczyński założył zakon marianów, przestrzegający abstynencji i propagujący trzeźwość.
* * *
Prawdziwa katastrofa przychodzi wraz z rozbiorami. Naród traci nadzieję na uzyskanie własnej państwowości, wódka przynosi zapomnienie. Zwiększające się trudności gospodarcze coraz powszechniej rozwiązywano poprzez zwiększanie produkcji alkoholu i opłacanie pracy przydziałami wódki. Od czasu zniesienia poddaństwa właściciele majątków przestali być odpowiedzialni za los chłopów i bez oporów żyli z ich rozpijania. Utrzymywało się przeświadczenie o potrzebie wódki jako składnika chłopskiej diety. Zysk ze sprzedaży wódki stanowi ważną część dochodów, a karczma staje się centralnym punktem wiejskiego życia.
Szczególny wzrost spożycia i produkcji nastąpił w zaborze rosyjskim. W przeliczeniu na stuprocentowy spirytus wyniosło ono 9.6 litra na głowę, zaś w niektórych powiatach, np. w wieluńskim, produkcja w 1844 r. wyniosła 42 litry. Od lat trzydziestych wraz z upowszechnieniem przerobu ziemniaków można już mówić o rozwoju przemysłu gorzelniczego. Konkurencja producentów powoduje spadek cen, co stwarza nową formę przymusu picia. Budzi się jednak w społeczeństwie świadomość zagrożenia. Najpierw ostrzegają przedstawiciele elity intelektualnej kraju, np. Stanisław Staszic i Jędrzej Śniadecki. Jakub Szymkiewicz zakłada w 1817 r. w Wilnie Towarzystwo Szubrawców i pisze dzieło O pijaństwie, w którym elementy nowoczesnego rozumienia alkoholizmu splatają się z argumentacją patriotyczną. Ruch ten ma jednak charakter elitarny i nie wpływa na zahamowanie rosnącego spożycia.
Prawdziwy przełom w społecznym zachowaniu zachodzi pod wpływem idei bractw trzeźwości. Ruch bracki zapoczątkowany został w Irlandii Płn. przez o. Theobalda Matthews’a, który organizował zbiorowe przyrzeczenia abstynenckie. Ruch ten inicjowany przez księży odnosił sukcesy także w Niemczech i w Anglii. W Polsce prekursorem tej idei był ks. Alojzy Fiecek z Piekar Śląskich, który rozpoczyna zakładanie bractw trzeźwości w 1844 r. i osiąga wspaniałe rezultaty. Do końca roku już 185 tys. parafian złożyło publiczne przyrzeczenia trzeźwości i abstynencji, a w dwa lata później - pół miliona. Idea ruchu znajduje naśladowców w innych częściach kraju: w Poznańskim bractwa po roku liczyły 300 tys. członków, w diecezji tarnowskiej do bractw należało ⅔ parafian. Gorzej wyglądała sytuacja w Królestwie. Starania władz duchownych napotykały na opór właścicieli gorzelni i niechęć ze strony władz. Wprawdzie rząd carski byt zaniepokojony stanem rozpicia chłopów, gdyż odbijał się on na wartości [204]rekruta, ale bardziej jeszcze niepokoił go wzrost wpływów duchowieństwa. Edykt carski z lipca 1844 r. opodatkowuje wprawdzie produkcję spirytusu, ale równocześnie w październiku tegoż roku namiestnik Paskiewicz zakazuje wszelkiej działalności bractw. Ponowne nasilenie społecznych wysiłków nastąpiło po 1855 r., gdy pod wpływem reform w Rosji zelżał też ucisk w Królestwie. Bractwa powstały w prawie wszystkich parafiach, zakładane przez świeckich przy czynnym poparciu duchowieństwa. Powtarza się jednak sytuacja sprzed kilkunastu lat, mnożą się zakazy, na księży spadają kary, wdraża się śledztwa w celu udowodnienia spiskowego charakteru bractw.
Powstanie styczniowe było dla ruchu trzeźwości rokiem klęski. Wódka staje się ucieczką od beznadziei po klęsce narodowego zrywu, a powstańcy w partyzanckich bojach często sięgają po wódkę, której jest pod dostatkiem. Rząd carski rozwiązuje bractwa już w lutym 1863 r. Obywatelskie inicjatywy trzeźwościowe zamierają na całe lata. Pomimo to ogromny wysiłek lat poprzednich nie poszedł na marne. Spożycie ocenia się w 1864 r. na ok. 7.5 litra na głowę.
* * *
Dalsze lata to stopniowe przekształcanie świadomości społecznej w kierunku myśli pozytywistycznej. W problematyce antyalkoholowej podkreślane są argumenty racjonalne, związane ze szkodliwością spożycia. Powstają nowe formy walki, rozpowszechniane głównie przez inteligencję. Po 1880 r. we wszystkich zaborach powstają różne organizacje trzeźwościowe. W Poznaniu - Towarzystwo Szerzenia Wstrzemięźliwości "Wyzwolenie", w Krakowie - "Eleuteria", w Królestwie "Przyszłość". Organizacje robotnicze i związki zawodowe zajmują zdecydowanie antyalkoholowe stanowisko. Dominuje przekonanie, że trzeźwość jest ważnym składnikiem wszelkich działań społecznych i politycznych. Wyróżniają się swoją działalnością przedstawiciele ruchu ludowego, np. Maria Moczydłowska. Rozpoczęła ona swoją pracę w Liskowie, najnowocześniejszej wówczas wsi polskiej, miejscu działalności fenomenalnego organizatora i społecznika, ks. Blizińskiego. Maria Moczydłowska łączy swą działalność trzeźwościową z pracą konspiracyjną i niepodległościową i kontynuuje ją w niepodległej Polsce.
Po odzyskaniu niepodległości sytuacja ruchów trzeźwościowych ulega wyraźnej poprawie. Po raz pierwszy w dziejach można mówić o organizowanej i popieranej przez państwo walce z alkoholizmem. Sejm uchwala 23 kwietnia 1920 r. ustawę o ograniczeniach w sprzedaży napojów alkoholowych. W art. 4 tej ustawy dopuszczono nawet możliwość całkowitego zakazu sprzedaży na terenie gmin miejskich i wiejskich decyzją całej społeczności, wyrażoną w powszechnym głosowaniu. Powstaje szereg organizacji, największa, o ogólnokrajowym zasięgu, to Polskie Towarzystwo "Trzeźwość", działające pod kierunkiem dziennikarza Jana Szymańskiego. Przedwojenne "Wyzwolenie" przekształca się w Katolicki Związek Abstynentów. Powstaje krajowy Związek Bractw Wstrzemięźliwości. To tylko część inicjatyw, które zaowocowały spadkiem spożycia do 1.5 litra spirytusu na głowę w 1938 r. Taki był wymierny wyraz społecznego zaangażowania, wspieranego działaniem władz państwowych i racjonalnym ustawodawstwem.
