Dzień wesoły

Zdjętego z krzyża złożyli do grobu, wejście przywalili dużym i ciężkim kamieniem.

Umarł i już żyć nie będzie - tak myślał namiestnik Piłat Poncjusz, zadowolony, że krew skazanego spłynie na głowę Izraela i jego synów.

Umarł i już żyć nie będzie - tak myśleli Annasz i Kajfasz, którzy osobiście przypilnowali opieczętowania grobu Chrystusowego. Wydawało im się, że owa pieczęć jest "kropką nad i" w uśmierceniu Boga.

Umarł i już żyć nie będzie - myśleli uczniowie, do cna zapominając o słowach mistrza: "Dnia trzeciego zmartwychwstanie".

Umarł i już żyć nie będzie? - pytali z niedowierzaniem ci, którzy byli świadkami wskrzeszenia młodzieńca z Naim, córki Jaira oraz Łazarza z Betanii.

Pomimo to wczesnym rankiem dnia trzeciego - "zmartwychwstał", jak oznajmił anioł, który odsunął kamień od grobu.

Zmartwychwstał - oznajmili żołnierze legionu rzymskiego, którzy strzegli grobu. Zmartwychwstał - rozpowiadały pobożne niewiasty po powrocie od pustego grobu.

Zmartwychwstał - głosili apostołowie, gdy ujrzeli Pana w swoim gronie. Zmartwychwstał - wyznał w żalu i w skrusze niewierny Tomasz, gdy dotknął ran rąk i boku Pana.

Trzeciego dnia zmartwychwstał - głosi Kościół w swoim kredo.

Ta prawda stała się fundamentem wiary, "bo jeśli Chrystus nie zmartwychwstał - napisał św. Paweł do Koryntian - próżna jest nasza wiara i nasze nauczanie". Zmartwychwstały Chrystus stał się w apologii chrześcijaństwa jedynym i nieodpartym argumentem za boskością nauki apostolskiej. Apostołowie głosili, a wierni wierzyli w Chrystusa zmartwychwstałego. Jakiś fantasta, może człowiek pomylony, zgłosił się do cesarza Napoleona z prośbą o poparcie nowej religii, którą miał zamiar założyć. "Dobrze, człowieku - powiedział mały cesarz - cały jestem na usługi twojej religii, o ile pozwolisz się ukrzyżować, a po trzech dniach zmartwychwstaniesz".

Cud zmartwychwstania, największy z wielkich, stał się słupem granicznym, od którego rozeszły się drogi pogan, niewierzących. Fakt zmartwychwstania stał się dla nich mitem, baśnią, niemożliwością. Ze śmiercią kończy się wszystko. Ostatni oddech człowieka jest wydaniem ostatniego grosza z portfela, którego już nigdy nie da się napełnić. Na ich grobie możesz jedynie przeczytać: "Niech ci ziemia lekką będzie". Oni są pewni - Bóg umarł i już żyć nie będzie.

Czy umarł?

Czy już żyć nie będzie?

Czy Bóg umarł? - taki tytuł dał swojej książce Rene Laurentin.

Czy Bóg umarł? - stawia sobie pytanie wielu współczesnych ludzi, gdy ich niepokoi zamęt w świecie.

Czy Bóg umarł? W Wielką Sobotę w Warszawie, szlakiem kościołów, przechodzą tysiące ludzi, by obejrzeć grób Chrystusa.

[37]

Czy umarł?

Wszystkim pytającym daje odpowiedź przyroda budząca się do życia, Ewangelia czytana w Wielką Niedzielę, sumienie uporządkowane w spowiedzi, ofiara Mszy świętej składana Bogu oraz coroczna Wielkanoc, bogata w przeżycia. Bóg żyje.

A ci, którzy mówią o śmierci Boga, uśmiercili Go tylko w sobie, w swoim umyśle i duszy. To nie słońce zgasło, lecz oko ich się zaćmiło. Uprościli sobie sprawę i łudzą się przekonaniem, że kogo się nie lubi, ten nie istnieje.

Dla chrześcijan fakt zmartwychwstania stał się treścią i sensem życia. Jezus zmartwychwstał, to i my zmartwychwstaniemy. Śmierć dla nas jest więc tylko przesiadką z jednego pociągu na drugi. Na grobach wypisujemy więc słowa: "Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy", "Sprawiedliwi będą żyć na wieki". Przyjęło się, że znakiem chrześcijan jest krzyż - to, co działo się na krzyżu, było doniosłe. Bardziej stosownym znakiem chrześcijaństwa jest chorągiew zmartwychwstałego Chrystusa, ponieważ to, co działo się w Wielką Niedzielę, było koroną Wielkiego Piątku. "Przez śmierć do życia" - tę myśl wyraził malarz gotyckiego obrazu, na którym osadzony krzyż w skale z rozpiętym Chrystusem wypuszcza.-liście i pączki, jak wiosenne drzewo. Śmierć Jezusa bez zmartwychwstania byłaby fiaskiem odkupienia.

Stąd najstarszym i największym świętem w Kościele jest Wielkanoc. Stąd każda niedziela w roku jest dniem Pańskim i pamiątką zmartwychwstania. Stąd przez cał1 okres wielkanocny Kościół nie może nacieszyć się zmartwychwstałym Chrystusem, wykrzykując aż nazbyt "alleluja", "chwalcie Pana". Stąd tyle symboli Zmartwychwstałego na naszych stołach świątecznych - kolorowa pisanka, cukrowy baranek, żółte kurczątko, które sarno wydostało się ze skorupki, świeca ogromnych rozmiarów, która - wydaje się - nigdy już nie zgaśnie.

Po zimie przychodzi wiosna, po burzy pogoda, po nocy dzień, po Wielkim Piątku Wielka Niedziela pamiętna zdarzeniem, które oznajmiło światu - tym, którzy chcieli i nie chcieli -że Bóg żyje i śmierć nad Nim nie ma władzy. Stąd wszyscy w Chrystusa wierzący - weselcie się i radujcie, pozdrawiajcie się nie zwyczajnym: "Dzień dobry", lecz uroczystym: "DZIEŃ WESOŁY".