Dwie wizje papieża i świętego

Wspomnienia z kanonizacji

Tego, co nastąpiło po uroczystości kanonizacyjnej, zupełnie nie oczekiwałem. Biegnąc za swoim rektorem, o. Krąpcem, znalazłem się w bazylice Św. Piotra. Służba porządkowa rozstępowała się przed togami. Wszedłem do jakiejś dużej sali. Na środku stał długi stół; na nim dary niesione w procesji ofiarniczej podczas Mszy kanonizacyjnej. Po przeciwległej stronie stołu oczekiwała już grupa franciszkanów z najwyższymi władzami zakonu, prowincjałem warszawskim i kimś z Niepokalanowa. Po mojej stronie monsiniorzy ustawili w półkole delegacje KUL, ATK i Akademii Teologicznej z Krakowa.

Wszedł Jan Paweł II. Żadnych przemówień. Podchodził kolejno do oczekujących, podawał rękę, pochylał się swoim zwyczajem, by słuchać, prostował się do fotografii i przesuwał się do następnego. Gdy przyszła moja kolej, pierzchły wszystkie myśli; wszystkie wydały się za małe, by je wypowiadać. Ocalała tylko jedna: "Studenci KUL modlą się za Ojca Św. Bardzo się modlą". Czy coś odpowiedział, nie pamiętam. Przybrał pozę do zdjęcia i przeszedł do o. Krąpca, a potem na stronę franciszkanów.

Skończył obchód, skłonił się, uśmiechnął i zniknął. Żeby choć kilka zdań, żeby choć słowo, że nie będzie słowa, bo zmęczony... Nic z tego.

To był inny Papież niż ten od ołtarza i homilii. Tam dynamizm, pewność, optymizm. Tu zmęczenie, oznaki wielkiego wyczerpania czy choroby oraz wielka koncentracja wewnętrzna i jakaś trudna do charakterystyki nieobecność w obecności.

W Janie Pawle II widziałem dwu papieży.

Na uroczystość kanonizacyjną zawiozłem w sobie polski obraz ojca Maksymiliana, obraz Szaleńca Niepokalanej. Taką ikonę Świętego wymalował we mnie mój Niepokalanów i ś.p. kardynał Stefan Wyszyński. Wyłania się ona z pism Świętego, z dyplomika Rycerstwa Niepokalanej i z całokształtu kolbiańskiego apostolstwa.

Tam, na placu Św. Piotra, przemienionym 10 października na odsłoniętą scenę Kościoła i świata, dominował inny obraz ojca Maksymiliana: wielki znak godności człowieka i humanizmu...; ten, kto ocalił ludzką godność w miejscu jej programowego deptania. Idee humanizmu i praw człowieka, przebaczenia i pojednania dominowały zarówno w prasie jak w liturgii, tak na pl. Św. Piotra, jak w bazylice - tego niezapomnianego dnia, kiedy to Polska i Niemcy, w osobach swoich kardynałów, podczas wieczornej Mszy trwały w uścisku pokoju.

Tam, w bazylice niepokalanowskiej - wyjątkowy czciciel Niepokalanej; tutaj, w bazylice Piotrowej - głośny apel człowieka do człowieka o szacunek dla godności człowieka.